Są bramki, są asysty, forma wraca – Adam Jonczyk

Adam Jonczyk jesienią bronił barw Słomniczanki Słomniki. Drużyna ta jednak z przyczyn ekonomicznych wycofała się z rozgrywek.

– W środowisku wszyscy wiedzieli, co dzieje się w Słomnikach. Stąd też część zawodników jeszcze jesienią zaczęła rozglądać się za nowymi klubami. Pojawiła się propozycja z Piasta. Chwilę to trwało zanim wszystko dopięliśmy. Nie w tym sensie jednak, że były jakieś problemy z dogadaniem się, ale musiałem pozamykać swoje sprawy w Krakowie i Słomnikach – mówił zaraz po podpisaniu kontraktu Jonczyk.

Wychowanek Gwiazdy Ruda Śląska  przychodził do Piasta  z etykietą skutecznego zawodnika. W sezonie 2012/13 strzelił dla Gwiazdy 19 goli i zajął trzecie miejsce w kategorii odkryć sezonu w plebiscycie Futsal Ekstraklasy. To zaowocowało przejściem do Wisły Krakbet Kraków z którą to drużyną potem zdobył mistrzostwo Polski i SuperPuchar. Po wycofaniu Wisły z rozgrywek trafił do Pogoni 04 Szczecin, gdzie w sezonie 2015/16 sięgnął po tytuł wicemistrza Polski. Był też najskuteczniejszy strzelcem Zero-Czwórki. W tym srebrnym sezonie zdobył 18 goli.

Początek przygody  z Piastem nie był jednak dla niego wyparzony.

– Niestety nasza gra momentami mocno kulała, a mój występ – cóż, jestem bardzo wkurzony na siebie, że tak zaprezentowałem się  debiucie. Oby to były to pierwsze przysłowiowe „koty za płoty”  – kręci głową niezadowolony Jonczyk po swoim pierwszym meczu, a było to przeciwko AZS UG Gdańsk.

Przełamanie przyszło w starciu z Pogonią 04 Szczecin, kiedy to strzelił dwa gole. Swoją coraz lepszą dyspozycję potwierdził w kolejnym meczu z AZS UŚ Katowice, kiedy to wpisał się na listę strzelców i zaliczył asystę.

– Są bramki, są asysty – forma powoli wraca. Z trenerem też ostatnio rozmawialiśmy, że fizycznie odżyłem w tych ostatnich tygodniach i to przekłada się na postawę na boisku. Nie muszę się koncentrować na rozkładaniu sił, tylko robić, to co najlepiej potrafię. Fajnie, że udało się szybko strzelić i tym samym potwierdzić, że gole w Szczecinie nie były tylko wypadkiem przy pracy. Potem jeszcze była asysta przy bramce Marka Bugańskiego, który też chciał się przełamać. Najważniejsze jednak jest zwycięstwo, bo to nie był wbrew pozorom wcale łatwy dla nas mecz – komentuje Adam Jonczyk.

Przypomnijmy, że w tym derbowym starciu Piast pokonał AZS UŚ Katowice 6:3. Było to ważne zwycięstwo, bo zagwarantowało gliwiczanom grę w górnej szóstce po podziale na grupy.

– W drugiej połowie  tego spotkania nie zagraliśmy najlepiej, trzeba to sobie powiedzieć jasno. Stworzyliśmy sobie nawet taki mały horror na własne życzenie. Prowadziliśmy 2:0, kontrolowaliśmy grę, ale  potem na jakiś czas oddaliśmy inicjatywę katowiczanom, a oni to wykorzystali.  To nie jest slogan, że derby rządzą się swoimi prawami. Tak było w tym meczu, dużo walki, ale też sędziowie pozwalali na taką grę. Mi to odpowiada, bo ta walka dała nam trzy punkty – podkreśla Jonczyk.

Adam Jonczyk otworzył wynik meczu z AZS UŚ Katowice

Gliwiczanie na ten moment zajmują piąte miejsce, ale trzeba pamiętać, że po podziale połowa punktów zostanie drużynom zabrana i tabela się spłaszczy.

– Myślę, że medal jest w naszym zasięgu. Na razie trzeba nazbierać jak najwięcej punktów, a po podziale na grupy ostro walczyć. Według mnie jeszcze nic nie jest rozstrzygnięte – przekonuje Jonczyk.

Okazja do powiększenia dorobku będzie w najbliższą sobotę.  7 kwietnia o godzinie 18:00 Piasta zmierzy się na wyjeździe z Red Dragons Pniewy. To nie będzie łatwe spotkanie, bo Smoki wciąż muszą punktować, jeśli chcą grać w grupie mistrzowskiej.

źródło: piast.gliwice.pl/futsal

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze