Wisła Płock – Piast, przed meczem

Do zakończenia rundy zasadniczej pozostały już tylko dwie kolejki. Sześć drużyn zapewniły sobie już grę w grupie mistrzowskiej.

Wśród tych zespołów jest m.in. Wisła Płock – zespół z którym w poniedziałek zmierzy się Piast. Spotkanie to zostanie rozegrane w Płocku o godz. 15:30.

Gospodarze nie muszą się więc drżeć o utrzymanie w przeciwieństwie do ekipy z Gliwic. W myśl zasady jednak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia w Płocku nieśmiało mówi już o grze w eliminacjach do Ligi Europy.

– Wiemy, że do tego jeszcze bardzo daleka droga, ale o tym, że jednak jest możliwość występu w rozgrywkach międzynarodowych, przypomniała nam sama UEFA, która kilka dni temu poprosiła nas o wskazanie stadionu, na którym rozgrywalibyśmy mecze –  mówi prezes Narciarzy, Jacek Kruszewski dla „Przeglądu Sportowego”.

Płocczanie o ile dostaliby się do fazy grupowej swoje mecze mieliby rozgrywać  na stadionie Widzewa. Póki co jednak muszą wygrać z Piastem, aby zrobić ku temu wyraźne krok.

 

– Bardzo chcemy ten mecz wygrać i zrobimy wszystko by tak się stało. Podobnego nastawienia należy spodziewać się po zespole Piasta. Na pewno zechce powalczyć o pełną pulę, co oznacza że obie drużyny zagrają otwarty, miły dla oka futbol. Na pewno zechce powalczyć o pełną pulę, co oznacza że obie drużyny zagrają otwarty, miły dla oka futbol – zapowiada Damian Byrtek – obrońca Wisły.

Nafciarze w ostatnich trzech meczach nie doznali porażki. Gliwiczanie natomiast nie przegrali od sześciu spotkań, co więcej nie stracili nawet gola. Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że tylko raz na 10 spotkań udało się Wiśle pokonać Piasta, to więcej szans na zwycięstwo dawać należy drużynie z Okrzei.

– Seria tego zespołu nie wzięła się z niczego. Ta drużyna solidnie pracuje i ma wartościowych zawodników na konkretnych pozycjach. Czeka nas mecz z zespołem, który jest w czołówce i może włączyć się do walki o europejskie puchary. My też mamy swoją wartość, więc zapowiada się ciekawy mecz. Skala trudności będzie jednak spora – zaznacza Waldemar Fornalik.

Piast to już inna drużyna niż ta z jesieni. Na razie siła niebiesko-czerwonych pozostaje głównie  defensywa, a żeby piąć się w górę tabeli trzeba też strzelać bramki, a  z tym wciąż jest problem.

– Trzeba postawić sprawę jasno – zamykając tył nie spowodowaliśmy, że swoją grą męczymy ludzi. Bardziej powiedziałbym, że uporządkowaliśmy naszą grę i zachowaliśmy odpowiednie proporcje. Całą drużyną bronimy dostępu do naszej bramki, ale również chcemy kreować sytuację. Dochodzimy do okazji, ale pozostaje kwestia, aby piłka częściej wpadała do siatki. W tym elemencie mamy sporo do poprawy i nad tym będziemy pracować zapowiada Waldemar Fornalik.

Nie mniej Szczepaniak już zaczął trafiać i to regularnie. I właśnie jego obawiają się płoccy obrońcy.

– Jako obrońcę najbardziej interesują mnie gracze ofensywni rywala i naprawdę wysoko cenię Mateusza Szczepaniaka oraz Michała Papadopulosa. Pierwszy jest niezwykle waleczny, nie ma dla niego straconych piłek, drugi to bramkostrzelny napastnik bardzo groźny w powietrzu. Jednak Piast silny jest przede wszystkim jako zespół, co jest zasługą pracy trenera Waldemara Fornalika. Niska pozycja w tabeli z pewnością nie odzwierciedla potencjału tej drużyny i jest efektem kiepskiego startu w rozgrywkach, dzisiaj Piast prezentuje inne, zdecydowanie lepsze oblicze – zaznacza Byrtek.

Dużym wyzwaniem dla napastników gospodarzy będzie pokonanie Jakuba Szmatuły, który śrubuje swój rekord nie straconej bramki.

– Staram się o tym nie myśleć. Najważniejsze jest, kiedy zespół wygrywa. Wtedy nie jest ważne, czy się straciło gola, ważne są zdobyte punkty. Nie tracimy ostatnio bramek, ale też nie zdobywamy kompletu punktów. Pracowaliśmy solidnie w trakcie przerwy dla reprezentacji i myślę, że w kolejnym meczu coś strzelimy – przewiduje Jakub Szmatuła.

Po przerwie na reprezentację różnie bywa z formą, ale trener Piasta zadowolony jest z tego, że miał więcej czasu na przygotowanie zespołu do tych decydujących spotkań.

– Mieliśmy szansę na korektę pewnych rzeczy i pracę nad elementami w przygotowaniu fizycznym oraz taktycznym- zdradza szkoleniowiec.

W przerwie poprawiła się też sytuacja kadrowa. Pod uwagę, przy ustalaniu składu może być już brany Aleksandar Sedlar oraz  Mikkel Kirkeskov. Nie jest wykluczone, że  w 18 znajdzie się Martin Bukata, choć Słowak nie dokończył sparingowego meczu z Wisłą Kraków.

– Martin trenuje razem z drużyną. Najbliższe dni pokażą czy będzie gotowy do meczu z Wisłą Płock. Uraz jest mniej groźny niż to się wydawało na początku – ocenia Fornalik.

Sędziować to spotkanie będzie Mariusz Złotek z Gorzyc. A pomagać mu będą Radosław Siejka i Marcin Hankiewicz. Arbitrem technicznym będzie natomiast Paweł Malec.

Dla Mariusza Złotka będzie to czwarte spotkanie z udziałem drużyny z Okrzei w aktualnym sezonie. Arbiter z Gorzyc prowadził wcześniej wyjazdowe starcie Piasta z Koroną Kielce oraz domowe mecz z Pogonią Szczecin i Arką Gdynia.

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu/wisla-plock.pl

 

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
OPERACYJNY

Zdrowych i Wesołych Świąt Wielkanocnych 3 punkty jadą w lany poniedziałek do Gliwic