2017 – rok piłkarskich rozczarowań (podsumowanie)

Piłkarski rok 2017 przejdzie do historii klubu z Okrzei jako rok rozczarowań. Mimo bowiem największego w historii klubu budżetu i ambitnych planów,  Piast przez ostatnie 12 miesięcy walczył tylkoo utrzymanie.

W sezonie 2015/16 Piast sięgnął po wicemistrzostwo Polski. Był to największy w historii klubu sukces. To przełożyło się na najwyższą premię z praw do transmisji za zajęcia tak wysokiego miejsca w tabeli. Kibice uwierzyli, że otworzy to nową erę w historii gliwickiego futbolu.

Tymczasem jeszcze przed rozpoczęcie nowego sezonu z pracy trenera zrezygnował Radosław Latal, a potem  w jego ślady poszedł Adam Sarkowicz – prezes klubu za którego to kadencji Piast  osiągną ten historyczny sukces i finansową stabilność.

Wprawdzie Latal szybko wrócił, ale nie przełożyło się to na wynik sportowy, a wręcz przeciwnie.  Brak zdecydowania przy pozyskaniu bramkostrzelnych zawodników zaowocował tym, że drużyna w 2017 rok weszła zagrożona degradacją z Ekstraklasy.  Nie pomogła, zdaniem trenerów i władz klubu dobrze przepracowana przerwa zimowa. Po serii pięciu porażek z rzędu Radoslav Latal został zwolniony i to dyscyplinarnie. Nie za brak wyników jednak, ale niedopełnienie konieczności zgłoszenia swojej licencji do PZPN. Przy Okrzei cieszono się, że sprawa została rozwiązana bez konieczności płacenia wysokiego odszkodowania, ale  z czasem okazało się, że  wcale tak nie musi być, a wręcz przeciwnie. Nad klubem cały czas wisi miecz Damoklesa w postaci zapłacenia milionowego odszkodowania.  Czecha zastąpił były reprezentant Polski, trener z doświadczeniem i sukcesami – Dariusz Wdowczyk.

Potem kolejno dymisjonowano  zarządzających klubem. Najpierw pracę stracił prezes Marek Kwiatek, a później dyrektor sportowy – Łukasz Piworowicz.  Zanim jednak spadły ich głowy, sezon życia notował Gerard Badia. Gra i gole Katalończyka uratowały Piasta przed spadkiem do I ligi.

Wydawało się, że to koniec kłopotów i klub wyciągnie wnioski, ale pierwsze mecze nowego sezonu zweryfikowały nadzieje kibiców na to, że Orły z Okrzei znów będą walczyć o medale. Szybko się okazało, że Piast jest zespołem z którym  łatwo zdobyć punkty. Tracone bramki w ostatnich minutach i niewykorzystane rzuty karne do dziś śnią się pewnie zawodnikom i trenerom Piasta.

W tej sytuacji zdecydowano się zwolnić Dariusza Wdowczyka, ale już nie dyscyplinarnie, tylko za porozumieniem stron. W jego miejsce zatrudniono Waldemara Fornalika. Były selekcjoner reprezentacji Polski poukładał zespół na tyle, ile mógł, co przełożyło się na ładniejszą dla oka grę, ale niekoniecznie punkty. Gliwiczanie przegrywali lub remisowali i w konsekwencji zakończyli 2017 rok na przedostatnim, spadkowym miejscu w tabeli. To nie oznacza pożegnania się z Ekstraklasą, ale stawia drużynę przed trudnym zadaniem, jakim będzie odbicie się od dna w Nowym 2018 Roku.

Jakie były przyczyny aż takiego obsunięcia się drużyny w ligowej hierarchii? Niewątpliwie powierzenie zarządzania klubem niedoświadczonym w tym temacie ludziom, czyli prezesowi Kwiatkowi, a potem dyrektorowi Piwowarczykowi. Brak konsekwencji w  pozyskaniu napastników. Zbytnia łatwowierność w stosunku do  menadżerów przy zatrudnianiu nowych zawodników. Zbyt duże koszty zarządzania klubem w stosunku do inwestowania w drużynę.

Jak teraz przekonuje Paweł Żelem – Piast S.A na bieżąco reguluje wszystkie zobowiązania, ale na transfery odpowiednio wysokich środków już brak. Najpierw klub musi rozstać się z kilkoma zawodnikami, by zatrudnić w ich miejsce nowych graczy.

W tym 2017 roku spadło też zainteresowanie meczami Piasta, zarówno na stadionie jak i przed telewizorami. Nawet na topowe mecze z Lechem czy Legią  stadion zapełnił się ledwie w połowie.

Trudno  więc wskazać pozytywy, które miałyby miejsce w minionym roku. Jedyny jaki przychodzi do głowy, to transfer Radka Murawskiego do Palermo. Gliwice mogą być dumne, ze doczekały się swojego wychowanka, który przeszedł do drużyny, która jeszcze niedawno grała we włoskiej Serie A.

Jak po nocy przychodzi dzień, tak po kolejnym roku jest Nowy. Mamy nadzieję, że ten 2018 będzie już zdecydowanie lepszy dla klubu z Okrzei po każdym względem, a kibice będą mieli więcej powodów do radości niż do rozczarowań, czego życzy redakcja piast.gliwice.pl

9 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
KrissKopernik

Zadanie nr 1-MJ7-więcej go w naszej drużynie oglądać nie chcemy!?n
Zadanie nr 2-Mojta,Bari,Zivec,Vranjes-wasz czas minol
Zadanie nr 3-sprzedaż Herbiego
Zadanie nr 4-pozyskanie napastnika,obrońcy,bramkarza
Zadanie nr 5-zatrudnie prawdziwego fachowca do działu marketingu

KrissKopernik

Ufff podobno Kuswik również w Pogoni!

orion

I z czego tu się cieszyć?Akurat na niego liczyłem.Mam powoli wrażenie że przesypiamy kolejne okienko transferowe.Niby dopiero się zaczęło ale ta cisza jest znamienna.Niestety jak się nie na miedzi to się na dupie siedzi.

KrissKopernik

My potrzebujemy napastnika do grania od zaraz
A Kuswik ostatnie pół roku nie grał prawie wcale
Kolejny MJ7 to byłoby zbyt wiele!

orion

A zawodnicy których klub chce się pozbyć mogą go mieć gdzieś.Poczekaja do końca umowy i będą wolni.I co im zrobisz?Ale już pisałem niektorych pożegnać dyscyplinarnie.

Tomasz

Jak pisałem wcześniej Latal w …. Dynamie Brześć. Jakie oczekiwania na nadchodzący rok – zrobić przemeblowanie w klubie i kadrze.

orion

Ale co to ma z nami wspólnego?Tak się też zastanawiam po co ściągnięto dyrektora sportowego raczej z górnej półki skoro klub nie ma na transfery?Pewnie ma wysoką pensję ale wypożyczenia to mógł negocjować również Piworowicz.Tak samo namawiać naszych gwiazdorów do odejścia.Mam nadzieję że się mylę ale czasu jest naprawdę mało.

Tomasz

Co wspólnego? – a to, że teoretycznie należy mu się odszkodowanie do czasu, aż znajdzie nowe zatrudnienie – czyli teoretycznie bez 6 miesięcy, choć teraz ma to inny wymiar w drodze procesowej

orion

To akurat racja.Nie pomyślałem o sprawie w ten sposób.Mnie martwi że drużyna za tydzień wraca do treningów a my bez drugiego bramkarza co przy ostatnich akcjach Szmatuly jest bardzo ważne i z MJ7 w ataku bo na razie cisza.Cholera liczyłem na tego Kuswika.Niby nie grał ale to zupełnie inny typ niż ta pizda Jankes.