Futsalowa drużyna Piasta pierwszą część sezonu zakończyła na piątym miejscu. Na koncie gliwiczan jest 17 punktów, 29 strzelonych goli i 26 straconych.
Plan, a było nim znalezienie się na tym etapie w grupie mistrzowskiej został więc wykonany. Zdaniem Zbigniewa Mirgi – mogło być jednak lepiej.
– Wydaje mi się, że tych punktów mogliśmy uzbierać więcej, ale nie ma też co narzekać. Pierwsza część tej rundy była dobra w naszym wykonaniu, potem złapaliśmy zadyszkę. Na szczęście, zakończyliśmy ją wygraną i to przekonywującą, w meczu w którym nie byliśmy faworytem – podsumowuje kapitan niebiesko-czerwonych,
Indywidualny dorobek Mirgi w tym sezonie to 1 strzelona bramka, dwie asysty. „Zibi” jednak na boisku ma inne zadania. Jest przede wszystkim odpowiedzialny za grę w defensywie, a to drużynie za wyjątkiem meczu z Rekordem bardzo dobrze wychodziło.
– Uważam, że z Rekordem nie zagraliśmy wcale złych zawodów, a wręcz przeciwnie. Każdy z chłopaków pokazał, że potrafi powalczyć, mimo że wysoko przegraliśmy. W tym meczu stworzyliśmy sobie sporo sytuacji. Gdybyśmy je wykorzystali to oddźwięk po tym spotkaniu byłby zupełnie inny – zaznacza Mirga.
Dwa pojedynki jednak gliwiczanom nie wyszły, a były to starcia z AZS UŚ Katowice (2:2) i z Red Dragons Pniewy (0:2).

– Mecz z Pniewami rzeczywiście był najsłabszy w naszym wykonaniu. Graliśmy przed własną publicznością. Dopisali kibice, którzy nas mocno i głośno wspierają, a przegraliśmy nie strzelając bramki. Natomiast remis wywalczony w Katowicach to nie był zły wynik. Punkt wywalczony an wyjeździe to zawsze zdobycz – przekonuje kapitan Piasta.
W tym sezonie hala przy ul Jasnej 31 za każdym razem zapełnia się praktycznie do ostatniego miejsca. Zespół wspiera też grupa głośno dopingujących fanów uzbrojona w klubowe barwy.
– Fajnie się gra w takiej atmosferze, zdecydowanie lepiej niż przy milczącej, choć pełnej hali – zdradza „Zibi”. – Cieszy też to, ze nawet po tych kilku słabszych meczach dalej kibice nam dopingowali. My możemy się odwdzięczyć tym, że będziemy punktować i piąć w górę tabeli – dodaje Mirga.
Od tego sezonu zespół prowadzi Klaudiusz Hirsch, a więc trener który nie wywodzi się z Gliwic, a to oznacza inne spojrzenie na futsal.
– Na pewno zmienił się sposób trenowania i gry, to widać zresztą na boisku. Natomiast na jakaś głębszą analizę czy ocenę trzeba poczekać przynajmniej do końca sezonu – zauważa rozgrywający Piasta.
Mirga ma 34 lata. Dla futsalisty to nie jest jeszcze zaawansowany wiek. Można więc stawiać sobie cele indywidualne.
– Każdy chciałby wygrywać i zdobywać medale. Ja po prostu chcę zagrać dobry sezon i jak najwięcej pomóc drużynie. Indywidualnych celów w postaci bramek czy asyst nie mam – przekonuje.
Po „okiem” Mirgi rośnie kolejny, gliwicki talent, a jest nim Sebastian Szadurski, który w tym sezonie strzela już gole i asystuje.
– Już rok temu Sebastian zrobił duży postęp. Mam nadzieję, że dalej będzie się tak rozwijał i że niedługo zobaczymy go w reprezentacji, gdzie będzie ważnym ogniwem. Oglądam go codziennie i te umiejętności ma coraz większe – chwali o 15 lat młodszego kolegę Zbigniew Mirga.
Zawodnicy Piasta jeszcze przed świętami rozegrali serię spotkań kontrolnych. Święta spędzili z rodzinami, ale już w środę wrócą do zajęć. Już 7 stycznia bowiem rozegrają pierwszy mecz z rundy rewanżowej. W tym dniu w hali przy ul Jasnej 31 zmierzą się z AZS UG Gdańsk. Początek spotkania – godzina 18:00.
źródło: Piast Gliwice – Futsal





















