W piątkowy wieczór w hali przy ul Jasnej 31 w Gliwicach zasiadł komplet widzów. Kibice, którzy przyszli zobaczyć mecz w którym Piast podejmował Solne Miasto Wieliczka liczyli, że zobaczą dobre spotkanie, zakończone zwycięstwem gospodarzy.
Nie przypuszczali jednak, że pojedynek będzie trzymał w napięciu do ostatnich sekund.
– Zafundowaliśmy dziś naszym kibicom horror, ale z happy endem. Słowa uznania dla moich zawodników, że z ciężkiej sytuacji, przegrywając 0:2 – potrafili podnieść się przede wszystkim mentalnie – tak podsumował ten pojedynek Klaudiusz Hirsch – trener Piasta.
Gliwiczanie przystępowali do tego spotkania pod dużą presją. Przegrali dwa ostatnie mecze i nie mogli już sobie pozwolić na kolejną porażkę – szczególnie, że grali z zespołem plasującym się na 10 miejscu w tabeli. W pierwszej połowie ich gra jednak nie wyglądała jednak tak, jakby sobie tego życzyli sami zawodnicy i trener Piasta.
– Do przerwy graliśmy bardzo nerwowo, było dużo strat, bramki, które straciliśmy były troszkę przypadkowe, ale też pomogliśmy przeciwnikowi w ich zdobyciu. W Toruniu było podobnie, też rozdawaliśmy prezenty. Trzeba z tego wyciągać wnioski – przyznaje Klaudiusz Hirsch.
Na szczęście wnioski udało się wyciągnąć już w przerwie. Po zmianie stron bowiem gospodarze nie tylko zdołali odrobić straty, ale też zdobyć o jedną bramkę więcej, a o to w tej dyscyplinie chodzi.
– Jeszcze przed przerwą, od momentu strzelanie przez nas bramki zaczęło to wyglądać już lepiej. Gra była coraz bardziej płynna, a posiadanie piłki przełożyło się na to, że zepchnęliśmy przeciwnika pod ich bramkę. Stworzyliśmy sobie sytuacje z których dwie zostały wykorzystane – ocenia tę część meczu szkoleniowiec Piasta.
– Cieszymy się z trzech punktów, natomiast dalej pracujemy nad stylem, aby ta gra sprawiała przyjemność nie tylko kibicom, ale też nam, bo czasami męczymy się na boisku – przyznaje Hirsch.
Komplet widzów oglądał ten futsalowy horror. Bez wątpienia dodatkową motywacją dla zawodników była obecność w hali grupy ultras z dużego boiska, która wie jak gorącym dopingiem dodatkowo wspomóc zawodników.
– Słowa uznania dla kibiców, bo fantastycznie nam dopingowali. Była pełna hala, a najważniejsze, że żyła meczem. Bardzo się z tego cieszę. Wierzę w to, że w następnych spotkaniach u siebie, kibice będą naszym szóstym zawodnikiem – cieszy się szkoleniowiec.
My też mocno liczymy, ze w następnych spotkaniach nie zabraknie emocji, dobrej gry i kibiców potrafiących żyć meczem.

Źródło: Piast Gliwice – Futsal





















