Futsalowa drużyna Piasta bardzo udanie rozpoczęła swój drugi w historii sezon w Futsal Ekstraklasie. Gliwiczanie w pierwszym meczu pokonali na wyjeździe AZS UG Gdańsk 6:0, a w drugiej kolejce też pewnie wygrali z MOKS Białystok 4:0.
Oba te mecze miały dość podobny przebieg. Pierwsza połowa była wyrównana, a w drugiej Piast bezlitośnie punktował przeciwnika.
– Nie stworzyliśmy sobie zbyt wielu sytuacji w tym meczu, a na pewno nie było ich tyle, co w Gdańsku. Drużyna gości wysoko zawiesiła nam poprzeczkę. Grali bardzo agresywnie. Po ich warunkach fizycznych, przygotowaniu i poruszaniu się było widać, że jest to zespół preferuje taką obronę, którą bardzo ciężko jest sforsować – komentował postawę gości Klaudiusz Hirsch.
Rzadko się zdarza w futsalu, nawet najlepszym zespołom, aby w dwóch meczach pod rząd nie stracić nawet jednej bramki. Piast po dwóch kolejkach ma bilans 10:0.
– Cieszę się, że strzeliliśmy rywalom cztery gole, ale jeszcze bardziej z tego, że zagraliśmy po raz drugi z rzędu na zero z tyłu. Widać świetną prace bramkarzy w naszym zespole. W pierwszym meczu na zero zagrał Michał Widuch, a w tym spotkaniu czyste konto zachował Aleksander Waszka. Jestem jednak bardzo zadowolony z postawy wszystkich zawodników – podkreśla szkoleniowiec Piasta.
– Piast był faworytem tego meczu, ale w pierwszej połowie to my mieliśmy więcej sytuacji. Kilka razy trafiliśmy w poprzeczką. Potem nie potrafiliśmy skutecznie zakończyć swoich sytuacji. Piast nas wypunktował jak rasowy bokser – mówił po meczu Adrian Citko – trener MOKS Białystok.
Goście zagrali podobnie, jak jeszcze miało to miejsce w I lidze. Białostocki bramkarz – Norbert Jędruczek prawie przez cały mecz włączał się do akcji ofensywnych, oddając nawet kilka mocnych i celnych strzałów na bramkę Piasta.
– Przygotowywaliśmy się do tego wariantu. Zaskoczenia więc nie było, natomiast jego strzały szły w światło bramki. Natomiast dystans był na tyle bezpieczny, że Olek dość pewnie bronił te uderzenia. Rzeczywiście było to jedne z mocniejszych zagrożeń ze strony przeciwnika – zauważa Klaudiusz Hirsch.
– Piast to nie jest przypadkowa drużyna, tylko dobrze poukładany taktycznie zespół. Powiedziałem chłopakom przed meczem, czy przegramy różnicą jednej bramki, czy dziesięciu, to nie ma większego znaczenia, bo i tak będzie zero punktów. Zaryzykowaliśmy, nie udało się, ale przed nami kolejne mecze – zaznacza trener białostoczan.






















No i zasłużone gratulacje. Mam nadzieję, że te kaleki z dużego boiska wreszcie się ruszą.