8 września rozpoczęło się zgrupowanie reprezentacji Polski w Futsalu przed barażowym meczem z Węgrami, którego stawką jest awans do finałów Mistrzostw Europy.
W kadrze na to zgrupowanie i zarazem mecz, jest dwóch zawodników Piasta: Michał Widuch i Przemysław Dewucki. Ten pierwszy zdołał już przywyknąć do regularnych powołań, dla popularnego „Pompona” też zaczyna być to normą.
Przypomnijmy, że pierwsze po dłuższej przerwie powołanie na zgrupowanie reprezentacji przyszło w czerwcu br. Rozgrywający Piasta nie spodziewał się wówczas, że Andrzej Bianga zaprosi go do Koszalina, gdzie ostatnio najczęściej kadra najczęściej się spotyka.
– Wtedy nie wiedziałem, że otrzymam powołanie. Nie było żadnych sygnałów. Na dodatek było to już po sezonie. Zgrupowanie to miało więc taki luźny charakter, powiedziałbym że poznawczy – zdradza Dewucki.

Gliwiczanin musiał jednak dobrze wypaść, bo w sierpniu przyszło już kolejne powołanie, tym razem na towarzyski mecz z Francją. To już zaskoczeniem nie było?
– Nie powiem, że się spodziewałem, że dostane to powołanie, ale po to się trenuje i stara grać się jak najlepiej, by móc wystąpić w reprezentacji – zauważa „Pompon”.
Dla zawodnika trenować i grać z najlepszymi w Polsce kolegami to duże wyróżnienie, ale tak się składa, że teraz drużyny przygotowują się do nowego sezonu. Czy więc nie wpłynie to na formę futsalistów Piasta?
– Myślę, że nie będzie to miało negatywnego wpływu, a wręcz przeciwnie. Na kadrze trenowaliśmy się dwa razy dziennie, były zajęcia teoretyczne. Trener Korczyński bardzo dużo od nas wymaga. Przy każdym błędzie, niedokładnym podaniu przerywał trening i od razu była analiza, starał się to na bieżąco korygować, podpowiadał rozegrałem mecz z silną reprezentacją Francji – przekonuje Dewucki.
W tym towarzyskim spotkaniu z Francją – Dewucki zagrał w czwórce z Robertem Gładczakiem, Dominikiem Sołeckim i Marcinem Czechem. Na boisku przebywał przez większość spotkania.

– Początek nie był najlepszy. Wszedłem na pierwszą zmianę i nasza czwórka od razu dostała dwie bramki. Pierwsza padła po stałym fragmencie gry, gdzie piłka nie powinna przejść między nami po aucie. Przy drugim golu, my mieliśmy sytuacje, ale Francuzi wyszli z kontrą i strzelili gola, potem było już jednak coraz lepiej. Trudno mi siebie oceniać, ale pewnie na tyle dobrze wypadłem, że dostałem kolejne powołanie na mecz z Węgrami – podkreśla zawodnik..
Te najbliższe spotkanie reprezentacji Polski z Węgrami nie będzie już miało towarzyskiego charakteru. Stawką tego dwumeczu jest awans do turnieju finałowego Mistrzostw Europy. Andrzej Bianga nie czekał i szybko poinformował, kto ma zagrać w tych barażach.
– Wiadomo było, że dojdą jeszcze zawodnicy Rekordu, więc do samego końca zgrupowania nie wiedziałem czy otrzymam powołanie na mecz z Węgrami, ale na drugi dzień, już po powrocie do domu dostałem informację, że będę w kadrze na to spotkanie – zdradza Dewucki.
Dla polskiego futsalu stawka tego meczu jest większa niż awans. „Halówka” potrzebuje spektakularnego sukcesu, aby przebić się do szerszego kręgu odbiorców. Zdaniem Dewuckiego jest na to szansa, choć to Węgry są faworytem tych barażów
– Jako reprezentacja, na pewno mają bardziej doświadczony zespół. Grali na ostatnich mistrzostwach Europy, ale my mamy duże szanse, aby ich pokonać. Nasze mocne strony to stałe fragmenty gry, taktyka i motoryka – przekonuje zawodnik Piasta Gliwice i reprezentant Polski.
Pierwszy mecz barażowy zostanie rozegrany 12 września w Miszkolcu o godzinie 18:00. Bezpośrednią transmisję z tego spotkania przeprowadzi stacja Polsat Sport.
źródło: Piast Gliwice – Futsal





















