W minioną niedzielę futsalowa drużyna Piasta rozegrała kolejny już mecz kontrolny. Tym razem poprzeczka poszybowała wysoko, bo gliwiczanie zmierzyli się z wielokrotnym mistrzem Węgier – drużyną, która gra w turnieju głównym – futsalowego Pucharu Europy – ETO FC Gyor.
Z różnych powodów w sparingu tym nie zagrali: Marcin Grzywa, Przemysław Dewucki, Michał Grecz i Aleksander Waszka. Mimo to od początku Piast w niczym nie ustępował najlepszej drużynie Węgier.
Wynik tego spotkania, jednak w 14 minucie otworzyli gospodarze, a miało to miejsce po rzucie rożnym, wycofanej piłce i uderzeniu na długi słupek. Jednak już po 55 sekundach było 1:1. Mnochy wygrał pojedynek jeden na jeden, przymierzył i piłka po rykoszecie wpadła do węgierskiej bramki.
Już po przerwie w 32 minucie gliwiczanie mieli okazję przećwiczyć w warunkach meczowych, jeden z wariantów wykonywania stałego fragmentu gry. Po nim uderzył Dubiel, piłka jeszcze odbiła się od słupka i było 2:1 dla Piasta. Bramkę na 2:2 gliwiczanie stracili na 1 sekundę przed końcem tego pojedynku! Gospodarze wbili po prostu piłkę w pole karne, tam najlepiej odnalazł się Brazylijczyk, broniący barw Goyr, zdobywając gola na 2:2.
– To był bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu, a graliśmy bez kilku ważnych zawodników. Dzięki temu inni dostali szansę i jestem z ich postawy zadowolony. Stworzyliśmy sobie bardzo dużo sytuacji, gra w obronie też była na bardzo wysokim poziomie. Mam podstawy, aby optymistycznie patrzeć w przyszłość, bo uważam, że nie byliśmy w niczym gorsi od zespołu, który ma w składzie Hiszpanów, Brazylijczyka i regularnie gra w Main Round. Widać, ze chłopakom zależy na tym, aby grać jak najlepiej – tak skomentował ten mecz Klaudiusz Hirsch – trener Piasta.
ETO FC Gior – Piast 2:2 (1:1)
Bramki dla Piasta: Ariel Mnochy i Michal Dubiel
Piast: Widuch, Szombierski – Mirga, Bugański, Chojnacki, Szadurski, Mucha, Coquinho, Dubiel, Mnochy, Piskorz
Źródło: Piast Gliwice – Futsal





















