Jak ważne jest szczęście w sporcie przekonali się w ostatnich dwóch meczach piłkarze Piasta.Gliwiczanie zarówno w starciu z Koroną jak i Jagiellonią nie dyktowali warunków gry, ale zgarnęli komplet punktów. Szczytem szczęściabył gol, który dal trzy punkty.
Dariusz Wdowczyk (Piast):
– Musiałbym zacytować jednego kibica Jagiellonii, bardzo ważnego dla tego klubu, który śpiewał, że „los chce z nami grać w pokera, raz nam daje, raz zabiera”. Mieliśmy dziś naprawdę dużo szczęścia.
– Jagiellonia miała sporo sytuacji, a to my potrafiliśmy strzelić bramkę i dowieźć ten wynik do końca. Los nam oddaje to, co nam do tej pory zabrał. Tak to odbieram. Cieszę się bardzo ze zdobytych trzech punktów na trudnym terenie. W naszej grze były momenty lepsze i słabsze, ale generalnie najważniejsze dla nas po tych siedmiu kolejkach są punkty, których nie mamy zbyt wiele na koncie, a być może powinniśmy ich mieć trochę więcej. Taki wynik na wyjeździe to jest dla nas duży bonus. Teraz mamy przerwę na kadrę i możemy się spokojnie zregenerować, odpocząć i przygotować do kolejnego spotkania – komentował szkoleniowiec gliwiczan.
Chciałbym to zwycięstwo zadedykować naszemu młodemu bramkarzowi, Krzyśkowi Kurkowi, i jego rodzinie. Wracaj chłopie do nas, czekamy na ciebie. Wracaj mocniejszy, jesteśmy z tobą – zakończył Wdowczyk.
Ireneusz Mamrot (Jagiellonia):
Przegraliśmy mecz, którego nie mieliśmy prawa nawet zremisować. Po pięciu minutach powinno być 2:0, stworzyliśmy sobie bardzo dużo sytuacji, ale nie będę zwalał winy na szczęście, bo to nie może być tak, że w tylu meczach brakuje szczęścia.
– Brakuje nam koncentracji w najważniejszym momencie, kiedy trzeba dołożyć nogę. Jak się nie mylę, mieliśmy dwie sytuacje do pustej bramki i z tego muszą paść gole. Mogliśmy zamknąć ten mecz jeszcze w pierwszej połowie i w drugiej go spokojnie kontrolować. Strata kolejnych trzech punktów na własnym stadionie bardzo boli. Myślę, że przez te dwa tygodnie drużynę czeka ciężka praca. Trzeba doprowadzić kilku zawodników do wyższej formy, kilku innych wyleczyć, bo tych kontuzji jest bardzo wiele. Dzisiaj musieliśmy dokonać dwóch kolejnych wymuszonych zmian. Pod tym względem sytuacja jest nieciekawa, ale trzeba cały czas walczyć i przede wszystkim podnieść tych chłopaków. Oni sami są zdenerwowani, bo widzieli, że mecz, w którym stwarza się tyle sytuacji, trzeba po prostu wygrać
– Nie znam taktyki, w której trener nakazałby grać drużynie do tyłu. Piast mocno się wycofał i budowaliśmy tę grę. Na pewno inaczej prowadzi się atak pozycyjny, gdy zmian w składzie jest mniej, bo drużyna pewne rzeczy robi automatycznie i w poprzednich meczach tak to wyglądało. Dzisiaj znowu kilka zmian wymuszonych, nie chciałem w ogóle się do tego odnosić, bo nawet mimo tego powinniśmy ten mecz wygrać. W kilku sytuacjach, zwłaszcza w drugiej połowie, można było szybciej zagrać tę piłkę do przodu, ale nigdy nie ma taktyki, żeby grać do tyłu.






















Wie ktoś co się stało naszemu bramkarzowi?
Co jest? przecież Kuba grał do końca
A jeśli chodzi ci o Krzyska Kurka to z tego co wiem, to zmarła jego mama
Trzymaj się Krzysiek
kibicepg.pl – ciekawa dyskusja w piastowskim gronie
O co ci chodzi?
jeśli nie potrafisz tego uszanować to wypierdalaj stąd
W Zabrzu taka bieda że nie ma forum do dyskusji w swoim gronie że tu wchodzisz?
Żółto-Czerwoni powinni wygrać z Piastem w okolicach 4:0, a przegrali 0:1. Polegli mimo posiadania piłki, które w drugiej połowie wynosiło 88% do 12%. Mimo ogromnej przewagi w liczbie podań (670 do 350), mimo 20 oddanych strzałów na bramkę Szmatuły.
Takie i inne ciekawostki ze strony http://www.bialystokonline.pl/szokujace-statystyki-meczu-jagiellonia-piast-niemozliwe-nie-istnieje,artykul,100909,3,1.html Fajnie, ze wybraliśmy, ale trzeba teraz te 2 tygodnie ostro przepracować.