To był początek meczu, kiedy to estoński obrońca kielczan – Ken Kallaste wszedł brutalnie w nogę Martina Bukaty.
Pomocnik Piasta padł na murawę z której o własnych siłach już się nie podniósł. Boisko opuszczał na noszach, a potem został przewieziony do szpitala, gdzie stwierdzono mocne skręcenie stawu skokowego, Zawodnikowi założono gips.
Sędzia nie zdecydował się nawet odgwizdać faulu o kartce, za niebezpieczne zagranie nie wspominając, choć zdaniem postronnych obserwatorów Estończykowi należał się czerwona kartka.
– Nie zrobiłem w tej sytuacji niczego złego. Przeciwnikowi odskoczyła piłka i chciał do niej doskoczyć. Ja też chciałem do niej dojść i przypadkowo nadepnąłem na jego stopę. Absolutnie nie miałem zamiaru celowo faulować piłkarza Piasta. Jeśli w takiej sytuacji, ktoś zrobiłby to celowo, to powinien się zająć innym sportem, nie piłką. Przykro mi z tego powodu, przepraszam za to. Nikt nie chce przecież, żeby przez jakiekolwiek zagranie, twój rywal musiał potem pauzować – tłumaczył po meczu reprezentant Estonii.
Kallaste nie należy do zawodników często karanych kartkami. Gdy grał w Górniku Zabrze zobaczył 1 żółtych kartonik na 15 rozegranych spotkań. W minionym sezonie, będąc zawodnikiem Korony – pięciokrotnie oglądał żółte kartoniki, ani razu nie dostał czerwonej kartki. Do boiskowych brutali więc nie należy.
Na razie brak informacji, kiedy Bukata będzie mógł wrócić do treningów. Więcej powinniśmy wiedzieć pod koniec tygodnia, ale przy tego typu urazach przerwa może potrwać 2-3 miesiące, a czasem nawet dłużej.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/interia.pl






















Gnój…
Czerwona kartka sie nalezy
a Piast nie wydał zgody na transfer do Danii…..