Damian Michalak w minionym sezonie wyrósł na nr 1 w szermierczej drużynie Piasta.
Podopieczny Marka Julczewskiego zdobywał medale na najważniejszych turniejach, jakie odbyły się w 2017 roku. Zaczęło się od pierwszego miejsca w trzecim turnieju Pucharu Polski Seniorów. Potem było mistrzostwo Polski Juniorów indywidualnie i w drużynie, mistrzostwo Polski Młodzieżowców indywidualnie i w drużynie, wicemistrzostwo Świata Juniorów i brąz na mistrzostwach Europy U-23. To tylko te najbardziej spektakularne sukcesy.
– Jeśli chodzi o osiągnięcia, to rzeczywiście był to mój najlepszy sezon, ale uważam, że stać mnie na więcej – komentuje Damian Michalak.
Wyniki z niczego się nie biorą, ale zdarza się, że sportowiec trenuje, a sukcesów nie ma. Skąd tak dobra dyspozycja szermierza Piasta?
– Myślę, że przede wszystkim to systematyczna praca z trenerem Markiem Julczewskim, a forma przyszła w odpowiednim momencie – zaznacza zawodnik.
Sport indywidualnym, jakim jest szermierka ma to do siebie, że trzeba mieć dużo samozaparcia i silnej woli, by zmobilizować się do ciężkich treningów. Michalak na zajęcia dojeżdża aż z Opola, gdzie na co dzień mieszka.
– Motywacji mi nie brakuje. Szermierka bowiem od czasu, gdy ją uprawiam, była i jest u mnie priorytetem. Moje życie osobiste układam pod treningi czy zawody. Ja po prostu kocham ten sport i lubię to robić. Jeśli coś się pragnie, to zawsze znajdzie się czas i chęci, by nawet jeździć z Opola. A jak za tym idą osiągnięcia, to jeszcze bardziej to motywuje – zaznacza szpadzista.
Medali było tak dużo, że trudno teraz wskazać, który z nich był najcenniejszy.
– Myślę, że największe moje osiągniecie z poprzedniego sezonu, to wicemistrzostwo świata. Już dwa lata temu otarłem się o medal, byłem w drużynie, która zajęła czwarte miejsce. Wtedy zabrakło jednego punktu wówczas, ale teraz się udało podkreśla szpadzista.
Tego medalu mogłoby nie być, gdyby nie Marek Julczewski. Fechmistrz Piasta, choć nie był w Płowdiw, to za pośrednictwem internetu śledził walki Michalak i przez telefon korygował go.
– Trener dzwonił do mnie tuż przed finałem, skorygował moje błędy, potem jako pierwszy wysłał sms z gratulacjami – zdradza szermierz.
W ostatnich latach sekcja szermiercza Piasta zdobyła wiele trofeów, ale ten ostatni sezon był pod tym względem najbogatszy od kilkunastu lat. Jak to możliwe?
– Jest u nas bardzo fajna, rodzinna wręcz atmosfera, ale przede wszystkim są znakomicie trenerzy. Jest też wielu młodych zawodników, którzy bardzo chcą wygrywać, kochają trenować i lubimy to robić 0 zdradza klucz do sukcesów zawodnik. Jest jednak pewien mankament – Naszym jedynym problemem, ale poważnym problemem jest zbyt ciasna hala. Wystarczy, ze zbierze się kilkanaście osób na zajęciach i już jest ciasno – mówi podopieczny Marka Julczewskiego
Od roku w sekcji odbywają się też treningi mentalne, które prowadzi Dariusz Zieliński, były szpadzista Piasta, a teraz trener.
– Uczestniczę w tych treningu od pół roku i widzę różnicę w swoim zachowaniu podczas walk. Jestem odważniejszy, łatwiej mi jest podejmować decyzję. Jest to inna forma treningu, ale bardzo ważna i cieszę się, że mam taką możliwość – ocenia szpadzista.
Nowy sezon, to nowe wyzwania, ale apetyty sympatyków gliwickiej szermierki i pewnie samych zawodników tez się wyostrzyły.
We wrześniu wyznaczę sobie cele. Teraz najważniejsze są przygotowania, ale na pewno poprzeczka powędruje wyżej. Chciałbym sięgnąć po medal mistrzostw świata, ale w turnieju indywidualnym – zdradza szpadzista Piasta.
Nam pozostaje tylko życzyć realizacji tych planów.
źródło: piast.gliwice.pl






















