W sobotę Piast zainauguruje sezon 2017/18 przed własną publicznością. Gliwiczanie podejmować będą Pogoń Szczecin.
Dariusz Wdowczyk może być zadowolony z postawy swojego zespołu w starciu z Cracovią w przeciwieństwie do Maciej Skorży. Pogoń bowiem zagrała nierówno, przegrywając u siebie z Wisłą 1:2.
– Trudno cokolwiek mówić po jednym meczu, bo różnie się to układa. Pogoń nie wygrała u siebie, a to jest atut każdego zespołu, który gra na własnym stadionie. Szczecinianie pewnie mieli apetyt na zwycięstwo, by się zrehabilitować. To młoda drużyna, która jest w przebudowie, Mają jednak w swoich szeregach doświadczonych Rafała Murawskiego, Kamila Drygasa czy Jarosława Fojuta. Chcemy robić to, co robiliśmy do tej pory oraz to, co było widoczne w sparingach i spotkaniu z Cracovią. Skupmy się na sobie i niech to przeciwnik się martwi jak nas powstrzymać – ocenia rywala i swój zespół Dariusz Wdowczyk. .
Niebiesko-czerwoni w meczu z Cracovią zaprezentowali się z dobrej strony. Gdyby nie kontuzja Gerarda Badii, pewnie by w sobotę zagrała ta sama jedenastka, co na inaugurację Ekstraklasy. Dariusz Wdowczyk wie już kogo wystawi od pierwszej minuty.
– Tak, już mam rozpisany skład. Jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, to myślę, że wyjdziemy na boisko w ustawieniu, które mam już przygotowane – zdradza szkoleniowiec.
Trener nie wyklucza jednak, że będzie więcej zmian.
– Proszę cierpliwie poczekać. Wszystko może się jeszcze wydarzyć – stwierdza Wdowczyk..
Gliwiczanie nie mają miłych wspomnień w starciu z Portowcami. W poprzednim sezonie u siebie przegrali 0:2.
– Myślę, że to nie ma znaczenia, bo mamy kolejne rozdanie. Szanujemy każdego przeciwnika, ale gramy u siebie, a w pierwszym meczu dobrze się zaprezentowaliśmy, więc do tego spotkania podchodzimy z optymizmem. Musimy jednak solidnie wykonać swoją pracę – zaznacza Wdowczyk.
Piast długimi momentami dominował w meczu Cracovią, ale strzelił tylko jednego gola. Co ciekawe w pierwszej jedenastce nie było ani jednego nominalnego napastnika.
– Cały czas słyszę, że nie strzelamy bramek i potrzebujemy napastnika, ale spójrzmy. Maciek Jankowski dograł przy trafieniu Badii i gdyby nie ręka Deleu to pewnie byłby drugi gol. Jankes stwarza zagrożenie i kreuje sytuacje bramkowe. Gra nie opiera się tylko na napastnikach i nie tylko oni są odpowiedzialni za strzelanie bramek w naszej drużynie. Także spokojnie, bo mamy napastników, którzy wykonają swoją pracę – przekonuje szkoleniowiec.
Papdopulos na murawie zameldował się dopiero pod koniec spotkania. Angielski mecz oglądał z perspektywy ławki rezerwowych, a Krakowczyka zabrakło w 18-stce.
– Czy coś źle funkcjonowało w naszym zespole, żeby przeprowadzić zmiany? One są od tego, aby zastąpić zmęczonego zawodnika bardziej wypoczętym albo takiego, który nie daje takiej jakości, jaką powinien dawać. Uważam, że w meczu z Cracovią wszystko dobrze funkcjonowało, dlatego też nie potrzebowaliśmy tych zmian wcześniej. Pierwsza była wymuszona, ale wprowadzenie Papadopulosa za Jankowskiego pięć minut przed końcem już taką zmianą nie było – zaznacza Wdowczyk.
Kontuzja Badii to nie jedyne zmartwienie trenera. Szkoleniowiec może stracić też Radosława Murawskiego, który ma ofertę z włoskiego Palermo. Wygląda na to, że jego miejsce na murawie na stałe zajmie Patryk Dziczek.
– Od długiego czasu Patryk był w mojej głowie i razem ze sztabem szkoleniowym myśleliśmy, że to może być podstawowy piłkarz naszej drużyny. W większości sparingów grał po 90 minut i spisywał się bardzo dobrze. Niech tak trzyma i niedługo może być objawieniem tej ligi – ocenie szkoleniowiec Piasta.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Litwin wypożyczony do Rosji