Dla Zbigniewa Mirgi miniony sezon był wyjątkowy. Przypomnijmy, że Mirga to wychowanek Piasta, ale z dużego boiska.
W piłce trawiastej „Zibi” nie zrobił kariery, bo szybko zdecydował się przenieść na parkiety. Po latach gry w różnych klubach znów zagrał w barwach Piasta, ale w drużynie futsalowej.
– Trochę inaczej sobie to wyobrażałem. Myślałem, że będziemy bardziej utożsamiani z drużyną z dużego boiska, a raczej byliśmy jedną z sekcji Stowarzyszenia Piasta. Może trzeba więcej czasu, aby kibice się do nas przyzwyczaili – analizuje Zbigniew Mirga.
Sportowo był to sezon względnie udany, choć pozostawił u zawodników mieszane uczucia.
– To był taki sezon słodko-gorzki. Na początku prawie nikt na nas nie stawiał. Raczej skazywano nas na grę o utrzymanie, bo wiemy, że ta drużyna była budowana z zawodników z kilku klubów. Myślę, że swoją obecnością w pierwszej szóstce zrobiliśmy niespodziankę. Na dodatek na koniec rundy zasadniczej byliśmy na trzecim miejscu i ja uważam to za nasz sukces. Natomiast na pewno nie możemy być zadowoleni z rundy finałowej, zdobyliśmy tylko jeden punkt, co zepchnęło nas na koniec na szóste miejsce – zauważa rozgrywający Piasta.
Jak podkreśla Mirga, zasadnicza część sezonu była sukcesem, a udało się go osiągnąć dzięki odpowiedniej atmosferze.
– Myślę, że stworzyliśmy super kolektyw. Mieliśmy taką grupę ludzi, że każdy coś wznosił do drużyny, jeden błysnął, drugi w tym czasie miał dołek, ale jako drużyna trzymaliśmy poziom nawet jak ktoś słabiej zagrał. Za tym poszły wyniki. Oczywiście, umiejętności też odpowiednie trzeba mieć. Dzięki połączeniu tych dwóch czynników, udało nam się zająć te dobre trzecie miejsce – to ni ebył przypadek – ocenia kapitan niebiesko-czerwonych.
W rundzie zasadniczej nie udało się jednak już tej trzeciej lokaty obronić, dlaczego?
– Tu nie ma chyba złotej odpowiedzi. Myślę, że była to kumulacja kilku czynników. Zablokowaliśmy się w strzelaniu bramek, a za traciliśmy ich sporo. Może brakowało sił. Miały miejsce zawirowania wokół drużyny, ale trudno mi jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć – stwierdza Mirga.
„Zibi” ma już w nogach sporo sezonów, medale mistrzostw Polski i grę w reprezentacji kraju. Miniony sezon zdaniem ekspertów był a dla niego udany, ona sam ma mieszane uczucia.
Były mecze w których pomogłem drużynie, ale zdarzały się tez takie w których nie zgrałem, tak jakbym chciał – ocenia zawodnik.
Najtrudniejszy moment w sezonie miał miejsce w meczu wyjazdowym meczu z Red Devils. Przypomnijmy, że Piast przegrał to spotkanie 2:7, a dla Diabłów było to jedyne zwycięstwo w rozgrywkach.
– Na pewno ten mecz był niemiłym przeżyciem. Porażka bardzo nas zabolała, ale z drugiej strony zaraz potem zmobilizowaliśmy się , bo chcieliśmy jak najszybciej wymazać to z pamięci, dzięki czemu zanotowaliśmy serię zwycięstw po krotcyh wylądowaliśmy na trzecim miejscu – ocenia rozgrywający Piasta.
Były też bardzo miłe chwile do których zawodnik chętnie będzie wracał pamięcią.
– Myślę, że zapamiętam wygrana z AZS UŚ Katowice. Strzeliliśmy pięć bramek nie tracąc żadnej i to na wyjeździe. Najlepsze zawody chyba rozegraliśmy w Bielsku, kiedy to zremisowaliśmy z Rekordem – wspomina Mirga
„Zibi” zagrał we wszystkich 27. meczach, strzelił trzy gole i zaliczył 7. asyst. Zobaczy trzy żółte kartki.
Specjalnie nie śledzę tych indywidualnych statystyk. Dla mnie liczy się wynik końcowy – stwierdza zawodnik.
Wiadomo już, że Piast do nowego sezonu przystąpi w mocno zmienionym składzie. Będzie nowy trener, kilku zawodników odchodzi w ich miejsce przyjdą inni. Jak będzie więc wyglądało to nowe rozdanie?
– Ciężko na razie powiedzieć, bo przychodzi nowy trener, który na swoim koncie ma już sporo sukcesów, z drugiej strony nie wiemy do końca jeszcze w jakim składzie będziemy grać – zaznacza „Zibi”.
źródło: Piast Gliwice – Futsal






















