Dariusz Wdowczyk przejął drużynę, gdy ta była zupełnie rozbita. Gliwiczanie przegrywali mecz za meczem, w szatni też nie było atmosfery.
W debiucie Wdowczyk przegrał z Wisłą Kraków i wydawało się, że już nic nie uratuje Piasta przed spadkiem. Szkoleniowiec znalazł jednak sposób, aby podnieść z kolan drużynę.
– Głowa to podstawa. Łatwo jest zbudować piłkarza od „szyi w dół”, ale dużo trudniej jest z „górą”, czyli głową. Przekonanie o własnej wartości, umiejętnościach oraz pewności siebie, to jest coś na czym wszystko się opiera. Zawodnicy pracowali bardzo solidnie i nie mam nikomu nic do zarzucenia. Mając świadomość naszej sytuacji, spotkałem się z dobrym oddźwiękiem drużyny. Pracowałem w kilku klubach i mogę – bez kurtuazji – śmiało powiedzieć, że zawodnicy Piasta lubią ze sobą przebywać, walczą o siebie i potrafią wstawić się jeden za drugiego. To jest coś z czym spotykam się pierwszy raz – mówi w rozmowie z oficjalną stroną klubu szkoleniowiec.
Trener zdołał odbudować nie tylko wiarę w to, ze można się utrzymać, ale też w odpowiednim momencie podjął trudną decyzję sadzając na ławce Vranjesa, aby razem na boisku mogli przebywać Sedlar z Hebertem
– Najlepszym zawodnikiem w tej rundzie był dla mnie Aleksandar Sedlar. Często jest pomijany przez media, a gra bardzo solidnie w defensywie… oprócz tego ma idealny timing przy wyjściach do główki i dar znajdowania sobie sytuacji strzeleckich, dzięki któremu zdobył trzy bramki. Bardzo dobrze uzupełnia się z Hebertem. Stojan Vranjes nie mógł grać z powodu przepisów o zawodnikach spoza Unii Europejskiej, ale posiada duże umiejętności i pewnie będzie chciał je zaprezentować. – zaznacza Wdowczyk
Nie tylko obrońcami wygrywa się mecze. Ktoś musi rozgrywać piłki i strzelać gole. Po przyjściu Wdowczyka odżył Badia, na wyższy pułap wskoczyli też pozostali pomocnicy.
Gerard Badia – nie ma co ukrywać – jest motorem napędowym tej drużyny i strzela wiele bramek. Sasa Zivec niejako też złapał drugi oddech. Martin Bukata wrócił po kontuzji i strzelił bramkę, a nie ma nic lepszego. Uros Korun także ma o wiele do zaprezentowania niż to pokazał. Marcin Pietrowski „odpalił” na prawej obronie i był bardzo solidny. Z kolei Radosław Murawski jest duszą tej drużyny, ale wciąż drzemią w nim duże piłkarskie rezerwy. To zawodnik, który ma potencjał, aby być jeszcze lepszym. Chciałbym, aby bardziej uczestniczył w ofensywie i strzelał bramki. Niech każdy z zawodników postawi sobie konkretny cel, do którego będzie dążył i niech sufit szatni Piasta nie będzie ich sufitem. Niech sięgają gwiazd – zachęca trener gliwiczan.
Nie wszyscy jednak weszli na odpowiedni poziom. Pracować nad sobą i formą musza jeszcze Mójta, Flis i Szeliga.
Adam Mójta i Marcin Flis to zawodnicy, którzy mogą grać lepiej. Pamiętam Adama z Podbeskidzia i właśnie takiego chcę go oglądać. Marcin wchodzi do drużyny i raz gra kilka spotkań i później znika. Tak jakby zadowala się czymś co już osiągnąć i nagle przychodzi pewnego rodzaju uspokojenie. Bartek Szeliga ma olbrzymi potencjał pod względem swojej fizjonomii; warunków i wydolności. Być może w jego przypadku trzeba uprościć grę, czyli częściej przyjmować i od razu podawać, a nie kombinować z dryblingiem. Myślę, że będziemy mieli z niego pożytek, ale to też najwyższy czas, aby Bartek dojrzał piłkarsko, żebyśmy mogli na niego stawiać. Musi się poprawić od strony piłkarskiej, zarówno w defensywie i ofensywie – zaznacza były reprezentant Polski
Największym jednak plusem Wdowczyka było wprowadzenie do drużyny juniorów. Poprzedni trenerzy niczym mantrę powtarzali, że przeskok między juniorami a seniorami jest zbyt duży, by można było tak od razu wskoczyć do skłądu. Okazało się jednak, że można.
– Denis Gojko pozytywnie się zaprezentował, ale w przyszłym sezonie oczekiwania względem niego będę wyższe. Młodzi zawodnicy czasami potrafią się zachłysnąć tym co już osiągnęli i później przychodzi okres „dołowania”. Dlatego też Denis musi sobie wyznaczyć cel na kolejny sezon i do niego dążyć. Podobnie z kolejnymi młodymi zawodnikami, którzy zagrali w tym sezonie w pierwszej drużynie. Spójrzmy choćby na Łukasza Krakowczyka, który w juniorach i rezerwach strzelał bramki jak na zawołanie. Jak ktoś potrafi to robić to myślę, że będzie to robił również w pierwszym zespole. To daje motywację do pracy – analizuje Wdowczyk.
Wiadomo już, że Piast nie planuje sprowadzać nowych zawodników. Klub przeprowadzi maksymalnie dwa transfery plus dojdą zawodnicy wracający z wypożyczeni. Czy to wystarczy, aby walczyć o coś więcej niż utrzymanie?
– Myślę, że tak. To jest drużyna, która spokojnie powinna mieścić się w pierwszej ósemce. O to będziemy walczyli w kolejnym sezonie – ocenia Dariusz Wdowczyk.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/piast-gliwice.eu





















