To będzie już ostatnia bitwa w sezonie 2016/17 przy Okrzei. Piast w sobotę podejmie Wisłę Płock.
Gliwiczanie są już bardzo blisko utrzymania, ale 100 procentowej pewności jeszcze nie mają. Do Krakowa pojadą na wycieczkę, jeśli pokonają Wisłę lub Arka nie wygra swojego meczu.
– Jesteśmy bardzo blisko utrzymania, ale jeszcze brakuje punktu. Myślę, że nie powinniśmy patrzeć na innych, tylko wygrać z Wisłą. U siebie wygraliśmy dwa ostatnie spotkania, więc liczę, że w sobotę będzie kolejne zwycięstwo – zaznacza wielki nieobecny – Gerard Badia.
Ostatni mecz na własnym stadionie jest świetną okazja, aby zatrzeć niemiłe wrażenia z tego kończącego się sezonu. Nie była to bowiem udana kampania. Gdyby nie system ESA37, Piast opuściłby Lotto Ekstraklasę, bo po rundzie zasadniczej był na przedostatnim miejscu.
Ten sezon w naszym wykonaniu był dziwny i bardzo nerwowy. Dużo było takich spotkań w których prowadziliśmy w pierwszej połowie, a potem traciliśmy bramki i punkty. Brakowało zarówno szczęścia, jak i umiejętności – przyznaje Sasza Zivec.
Wisła bardzo szybko zapewniła sobie utrzymanie, bo już po czterech seriach w tej rundzie finałowej. Płocczanie zapowiadają walkę o kolejne trzy punkty, bo chcą wygrać tę grupe spadkową, ale czy starczy im motywacji?
To nie będzie dla nas łatwy mecz. Wisła w ostatnich 6-7 spotkaniach grała bardzo dobrze. Może zagrają w trochę zmienionym składzie, ale na pewno przyjadą po zwycięstwo. My jednak musimy dokończyć naszą robot, wygrać i zapewnić sobie utrzymanie już po tym meczu – przekonuje Aleksandar Sedlar.
W przypadku zwycięstwa Piast nie tylko zapewni sobie utrzymanie, ale też będzie miał szansę na miejsce 10. Tak by się stało, jakby w ostatniej kolejce pokonał Cracovię, a Wisła by nie wygrała. A przypomnijmy, że każda lokata wyżej w tabeli to dodatkowe 200 tysi1)cy. zł dla klubu i oczywiście znacznie lepsze samopoczucie dla zawodników i kibiców.
Widzimy się więc na Okrzei – Sobota – godzina 18:00!






















Frekwencja na meczach to masakra, czyżby w G-cach nie było kibiców Piasta? Ja jakoś podniosę cztery litery i jestem na każdym meczu, a mam do przejechania 100 km w dwie strony. Można?
Masz rację, ciągle o tym piszę, cóż tak tu jest…
Brawo Czarek.
Na rodzinny został tylko 1 rząd… Ciekawe co na to młyn. Nawiasem mówiąc nie wiem kto projektował ten stadion ale ten pierwszy rząd to porażka. Jeżeli nie masz 1,9 – 2,0 m wzrostu to przed oczyma masz… poręcz. Przez cały mecz się trzeba gimnastykować żeby cokolwiek zobaczyć.
Ale za to wygodnie sie przy niej stoi 🙂
No tak, ale jak jeden stanie no to już ten obok nic nie widzi. Musieliby stanąć wszyscy w pierwszym rzędzie. A co za tym idzie w drugim itd.. no i cały stadion na stojąco. Może jest to jakiś pomysł.