Tak spektakularnego wejścia do drużyny jak Denis Gojko nie mieli zarówno Tomasz Podgórski jak Radosław Murawski.
Obaj po debiucie jeszcze długo musieli czekać na to, aby stać się zawodnikami pierwszej jedenastki. Gojko jeszcze od początku nie zagrał, ale pewnie stanie się to jeszcze w tym sezonie.
– Na początku był lekki stres, ale szybko minął. Myślałem, że będzie dużo gorzej. Robiłem to, co najlepiej potrafię. Wydaje mi się, że dużo daję zespołowi. Nie czuję jednak, żebym zrobił coś wyjątkowego. Czuję się… zwyczajnie. Jestem szczęśliwy, że trener daje mi coraz więcej minut – w rozmowie z katowickisport.pl – Denis Gojko.
Zarówno w meczach ze Śląskiem jak i Zagłębiem Lubin Gojko dał sygnał, że może dać drużynie powie świeżości i też trochę jakości. Jego rajdy prawą lub lewą stroną boiska, ackje na szpicy, to duży problem dla rywali.
– Gdy mam piłkę na lewej nodze, strzelam z lewej, a jak na prawej, to uderzam prawą. Tę drugą mam bardziej wyćwiczoną pod względem techniki, a lewą – pod względem siły. Podobnie jest z moją nominalną pozycją; wszystko zależy od sytuacji na boisku – mogę grać zarówno na prawym, jak i lewym skrzydle. Nawet bardziej lubię grać na lewym, bo mogę jeszcze schodzić do środka i oddawać strzały – wyjaśnia zawodnik, który zdaje sobie sprawę, że wymagania i oczekiwanie wobec niego zaczną rosnąć i nie może stanąć w miejscu. – Robię wszystko, aby grać coraz więcej. Muszę się rozwijać i na treningach udowodniać trenerowi swoją przydatność. Nie mogę spocząć na laurach, muszę twardo stąpać po ziemi – zaznacza wychowanek Piasta.
Cały wywiad na katowickisport.pl (TUTAJ)





















