W meczu z Gattą Zduńska Wola czwartą w tym sezonie żółtą kartkę zobaczył Michał Widuch.
Reprezentant Polski w spotkaniu z Clearexem musiał więc pauzować. W tej sytuacji po przerwie do bramki wrócił Łukasz Groszak. Nie był to jednak powrót. „Grochu” przepuścił cztery strzały i przyznał, że nie był to udany występ. – Grałem dziś nerwowo, jak junior. Zawiodłem drużynę i siebie. Pomimo tego udało nam się dojść na 2:2. Mieliśmy potem piłkę meczową, ale ktoś nie trafił do pustej bramki. Clearex po prostu dziś był drużyną lepszą – tak skomentował swój występ i kolegów golkiper z Gliwic.
Piast stworzył sobie podobną liczbę sytuacji, co Clearex, ale chorzowianie okazali się skuteczniejsi, szczególnie przy stałych fragmentach gry. Dwa gole goście zdobyli po rogach, jeden z rzutu karnego, dopiero czwarte trafienie, to efekt przeprowadzonej akcji.
– Przy pierwszym w ogóle nie widziałem piłki, a drugi gol powinienem obronić, bo ja takich bramek nie puszczam. Nie wiem co się dziś ze mną stało, jestem zły na siebie – przyznał szczerze Groszak.
Przy stanie 2:2, także po zagraniu z rogu, piłka trafiła w rękę Piskorza. Było to przypadkowe zagranie, ale sędzia wskazał na szósty metr. Rzut karny pewnie wykorzystał Tomasz Golly. Sytuacja była jednak kontrowersyjna.
– Piłka odbiła się od nogi Krzyśka i uderzyła w rękę. Myślę, że inny sędzia mógłby nie zagwizdać karnego – ocenia tę sytuację bramkarz Piasta.
Mimo tego, że Piast długo przegrywał 0:2, to po golach Pautiaka i Dewuckiego zdołał doprowadzić do wyrównania. Chorzowianie jednak przechylili szale zwycięstwa na swoją korzyść.
– Przy 2:2 mieliśmy piłkę meczową, ale nie trafiliśmy. Potem był ten karny, Clearex podwyższył na 4:2 i było po meczu. Pozostaje nam walczyć do końca, aby godnie zakończyć ten sezon – zaznacza na koniec Grochu.






















nie płacz lamusie