W pierwszym meczu rundy finałowej w grupie mistrzowskiej Piast Gliwice uległ Rekordowi Bielsko Biała 1:2.
W pierwszej połowie dominowali bielszczanie, co udokumentowali to dwoma bramki, a ich autorem był Łukasz Biel. Po przerwie drużyną lepszą był Piast, ale tylko raz gospodarzom udało się pokonać Michała Kałużę. Gola dla Piasta zdobył Paweł Barański.
Układ gier sprawił, że w pierwszej kolejce rundy finałowej w grupie mistrzowskiej Piast zmierzył się z Rekordem. Przewaga psychologiczna była po stronie gospodarzy. Ledwie trzy tygodnie temu bowiem gliwiczanie zremisowali z drużyną z Bielska i to na jej terenie, a Rekord ostatnio nie grał najlepiej, czego efektem była porażka w finale Pucharu Polski.
Pierwszą bramkową okazję w tym meczu stworzył sobie Piast. Już na początku Barański znalazł się w sytuacji sam na sam, ale nie trafił nawet w bramkę. Potem inicjatywę przejęli goście, czego efektem był gol zdobyty w 7 minucie. Na uderzenie z dystansu zdecydował się Biel, piłka jeszcze po drodze odbiła się od jednego z zawodników Piasta, co zupełnie zmyliło Widucha. Gliwiczanie nie zrazili się jednak stratą gola. Dalej grali tak, jak sobie założyli przed meczem, konsekwentnie dążąc do zdobycia wyrównującego gola. Najbliżej tego byli Piskorz z Szadurskim, ale obaj nie trafili w piłkę, będąc metr przed pustą bramką. Mimo sporej liczby strzałów z obu stron, kibice nie oglądali kolejnych goli aż do 19 minuty. Wtedy to Mizgajski sfaulował zawodnika gości przed polem karnym. Była to akcja ratunkowa, stąd jeszcze zawodnik Piasta zobaczył żółtą kartkę. To nie był jednak koniec nieszczęść. Łukasz Biel ustawił sobie piłkę na 10 metrze. Pierwszy jego strzał odbił się od ustawionego w murze Dewuckiego, ale bielszczanin ruszył za piłką i skutecznie dobił swoje uderzenie.
2:0 po pierwszej połowie to była już spora zaliczka, ale nie przesądzało to jeszcze o wygranej Rekordu. Aby jednak myśleć o zdobyciu punktu, trzeba było szybko strzelić gola i sztuka ta gliwiczanom się udała. Już w 22 min po zagraniu Widucha, piłkę przejął Barański, najpierw trafił w słupek, ale natychmiast poprawił i było już 1:2. To dodało skrzydeł gospodarzom. Przyjezdni dobrze jednak się bronili, odcinając ofensywnych zawodników Piasta od podań. W tej sytuacji uderzeń z dystansu próbowali Mizgajski ze Szczurkiem, ale bez powodzenia. Czym było bliżej końca spotkania, tym większą przewagę miał Piast. Goście natomiast ograniczali się do kontrataków. W ostatnich minutach w akcje ofensywne włączył się też Widuch. Golkiper gliwiczan kilka razy nawet uderzył na bielską bramkę, a jeden strzał sprawił bramkarzowi Rekordu trochę problemu. Najbliższy szczęścia był Barański, który trafił w słupek, ale też goście mieli podobną sytuację. Ostatecznie nie udało się doprowadzić do remisu, który z przebiegu całego spotkania, byłby najsprawiedliwszym wynikiem. W futsalu jednak nie przyznaje się dodatkowych punktów za wrażenia artystyczne, trzy punkty pojechały więc do Bielska, a Piast musi ich szukać w kolejnym spotkaniu, które gliwiczanie rozegrają już w najbliższą środę, kiedy to zmierzą się z Gattą Zduńska Wola. Będzie to mecz wyjazdowy. Początek – godzina 18:00.
Piast Gliwice – Rekord Bielsko-Biała 1:2 (0:2)
0:1 – 6:58` Łukasz Biel
0:2 -18:04` Łukasz Biel
1:2 – 21:43` Paweł Barański
Piast Gliwice: Michał Widuch (23), Łukasz Groszak (12) – Zbigniew Mirga (3), Maciej Mizgajski (4), Tomasz Szczurek (7), Tomasz Czech (8), Robert Satora (9), Marcin Grzywa (10), Przemysław Dewucki (13), Paweł Barański (17), Michał Grecz (20), Maksym Pautiak (88), Krzysztof Piskorz (93), Sebastian Szadurski (98)
Rekord Bielsko-Biała: Michał Kałuża (1), Bartłomiej Nawrat (12) – Łukasz Biel (7), Artur Popławski (9), Rafał Franz (10), Radek Polasek (13), Szymon Cichy (15), Igor Borowicz (19), Michał Marek (21), Roman Vakhula (24), Jan Janovsky (27), Paweł Budniak (89)
źródło: Piast Gliwice – Futsal
foto: Michał Duśko






















