Po pierwszej kolejce rundy finałowej w grupie spadkowej w pełni zadowoleni byli tylko Górnicy z Łęcznej. Jeszcze niedawny pewny kandydat do spadku pokonał bowiem na wyjeździe Śląsk Wrocław 2:0.
Trzy zdobyte punkty wystarczyły, aby przesunąć się aż na 11 miejsce w tabeli. Jest to efekt dzielenia punktów po części zasadniczej sezonu.
– Całą wiosnę przesiedzieliśmy na tej „zaszczytnej” ostatniej pozycji. Wygraliśmy i wyszliśmy z tego dołu. Oby nie było to jednorazowe, bo jeszcze sześć spotkań przed nami – tak skomentował ten wynik Franciszek Smuda – trener Górników.
W drugiej kolejce rundy finałowej Górnik podejmować będzie Wisłę Płock. Ewentualne zwycięstwo pozwoliłoby podopiecznym Franciszka Smudy zrównać się punktami z 9 w tabeli Wisłą Płock.
Śląsk nie wykorzystał więc atutu własnego boiska i będzie musiał szukać punktów w Gliwicach – Przegraliśmy bardzo ważne spotkanie i zdajemy sobie z tego sprawę. Byliśmy za mało agresywni, za mało mieliśmy ludzi, którzy wsadzą nogę wtedy, kiedy trzeba to zrobić. Musimy to zmienić, bo to jest ostatnia faza rozgrywek. Zobaczymy, jak mentalnie udźwigniemy te kolejne spotkania – powiedział na pomeczowej konferencji Jan Urban.
Szkoleniowiec Śląska jest w tej chwili chyba najmocniejszym i jedynym atutem tej drużyny. Jego doświadczenie może pomóc w wyjściu z marazmu wrocławskiej drużyny, ale w Gliwicach mają nadzieję, że nie stanie się to jeszcze w tę sobotę.
32 seria spotkań rozpocznie się starciem Ruchu Chorzów z Zagłębiem Lubin. W poprzedniej kolejce oba zespoły zdobyły po 1 punkcie. Bardziej zadowolony z remisu był Robert Warzycha. – Jestem bardzo zadowolony z tego, że zawodnicy zostawili na boisku trochę zdrowia. Pokazali charakter, bo nie jest łatwo się podnieść, gdy przegrywa się w Płocku. Jeśli zagramy tak w następnych meczach, to myślę, że jesteśmy na dobrej drodze do tego, żeby w przyszłym grać w najwyższej klasie rozgrywkowej – powiedział trener Niebieskich. Przypomnijmy, że Zagłębie uratowało punkt w samej końcówce spotkania, strzelając dwa gole w doliczonym czasie gry.
Kolejkę tę zakończy pojedynek Cracovii z Arką. „Pasy” to największy przegrany ostatniej serii. Stracić dwa gole w doliczonym czasie gry wcześniej w tym sezonie przydarzyło się tylko Piastowi. Krakowianie będą chcieli się więc odkuć za ten wynik, ale Arka przyjedzie pod Wawel podbudowana zdobyciem Pucharu Polski. Gdynianie w tym finale zaprezentowali się z zupełnie innej, lepszej strony niż w lidze. Był to zespół walczący, dobrze broniący i stwarzający sobie sytuacje. Cracovia nie ma też co liczyć na zmęczenie rywali, bo mecz ten zostanie rozegrany dopiero w poniedziałek na zakończenie tej serii spotkań.
opracowanie: piast.gliwice.pl






















No ja bardzo dziękuję władzom klubu i piłkarzom za te niesłychane emocje.
za mało mamy prywatnych problemów to jeszcze musimy to przeżywać, całe zycie z wariatami … 🙂
złożyliśmy protest do Komisji Ligi w celu anulowania żółtych kartek Aleksandra Sedlara oraz Heberta
Jeśli nikt nie chce spaść to kurwa grać a nie w huja lecieć za pieniądze podatnika. Za te wygody co macie i tyle ile zarabiacie nie jeden z nas pracujący w większości za 2000 zł brutto chciał by się zamienić. Wy pewnie byście się popłakali za tyle kasy pracować.
Chyba… Chuja!
To właśnie dlatego zarabiasz 2000!!!!
„Robert ? Robert Warzycha byl zadowolony?”
Autorze tego artykulu – ty tak powaznie? Czy jeszcze po dlugim weekendzie tak Cie trzyma?
Mam nadzieję, że nasi piłkarze nie będą w kolejnym meczu rozpraszali swojej uwagi i niepotrzebnie tracili energię na dyskusje z arbitrem. A to, że aut w środkowej strefie boiska należał się im, a to czegoś innego sędzia nie dopatrzył. Wiele bramek, wiele groźnych sytuacji prowokują oni taką postawą. Sędzia też człowiek i może czegoś nie dopatrzeć. A pamiętajmy, że sędziuje pan Musiał. Przypomnijmy sobie jak Radosław Murawski został potraktowany i jak poszła po tym kontra na 2:0 dla Arki w finale Pucharu Polski. Niejednemu z trybun się wydawało, że powinien być faul. Tutaj tylko twarda i zdecydowana postawa może przynieść 3 punkty. Jeśli nasi po raz kolejny tego nie zrozumieją tylko będą tracić koncentrację na dyskusje to ich nieustanne rozkładanie rąk może sprawić, że za kilka kolejek poderwą się do lotu i odlecą na dobre w piłkarski niebyt. Do zobaczenia na stadionie. W sobotę tylko zwycięstwo! Hej Piast!
Oczywiście chodziło mi o Radosława Majewskiego 🙂