Przed nami cztery wyjazdowe mecze i tylko trzy u siebie, bez względu na to, czy naszym atutem jest własne boisko czy nie, musimy szukać punktów w każdym meczu – mówi Dariusz Wdowczyk.
W poprzednich sezonach pomiędzy rundą zasadniczą a finałową drużyny miały dwa tygodnie przerwy. Był to czas na wyleczenie urazów i poprawę jakości gry, przed tą decydującą fazą. W obecnej kampanii przerwa miała miejsce wcześniej. Dariusz Wdowczyk na ewentualne korekty, czy zmianę stylu gry miał też niewiele czasu, bo Piast już w piątek rozpocznie pierwszy z siedmiu pojedynków, których stawką jest utrzymanie w Lotto Ekstraklasie.
– Przed nami cztery wyjazdowe mecze i tylko trzy u siebie, bez względu na to, czy naszym atutem jest własne boisko czy nie, musimy szukać punktów w każdym meczu. Od początku do ostatniego gwizdka będziemy usiłować wziąć sprawy w swoje ręce, decydować o tym, jak wygląda gra, narzucać przeciwnikom swój styl gry i w końcu zdominować go na tyle, by zwyciężyć – przekonuje Dariusz Wdowczyk.
Trener Piasta jest więc optymistą, ale w ostatnich dwóch spotkaniach gliwiczanie nie zdołali strzelić rywalom nawet jednej bramki i w konsekwencji nie wywalczyli nawet punktu, choć po spotkaniu z Jagiellonią szkoleniowiec gliwiczan był umiarkowanie zadowolony.
– Ten mecz był naszym najlepszym, odkąd prowadzę Piasta. Chciałbym podziękować zawodnikom za walkę do ostatniej minuty i chęć zwycięstwa. Myślę, że kibice także to docenią. Myślę, że to było bardzo ciekawe widowisko. Były sytuacje bramkowe i strzały z obu stron. Dorównywaliśmy Jagiellonii, ale to białostoczanie strzeliła nam bramkę, a my nie potrafiliśmy wyrównać – powiedział na pomeczowej konferencji trener gliwiczan.
Dostrzegł też mankamenty, które niestety skutkowały porażką. –
– Przede wszystkim zgubiliśmy krycie, zabrakło także dyscypliny, a to poskutkowało stratą bramki i później pozostało nam tylko gonić wynik. O ile w pierwszej połowie nie mieliśmy wielu sytuacji do zdobycia gola, tak w drugiej części gry solidnie przycisnęliśmy Jagę i stworzyliśmy sobie okazje do zmiany rezultatu, co jednak nie nastąpiło – komentuje Wdowczyk.
– Arka w tym sezonie leży drużynie Piasta. Gliwiczanie dwukrotnie pokonali żółto-niebieskich. Na dodatek gdynianie przeżywają największy od początku sezonu kryzys.
Fakt, że przyjdzie nam się zmierzyć z drużynami, z którymi ostatnio punktowaliśmy, nie ma dla nas znaczenia. Przed nami siedem bardzo trudnych meczów, do których musimy się solidnie przygotować mentalnie i fizycznie. Teraz liczy się tylko jakość i determinacja, aby w każdym meczu wywalczyć trzy niezwykle cenne dla nas punkty. Życzyłbym sobie najbardziej, aby móc na ten ostatni już mecz sezonu jechać do Krakowa pewnym utrzymania w lidze. Już w piątek będziemy mieli szansę przybliżyć się do tego celu – zaznacza Dariusz Wdowczyk.
Piast już dwukrotnie po wprowadzeniu ESA 37 bil się w grupie spadkowej, ale nigdy nie zaczynał tej batalii z przedostatniego miejsca. W sezonie 2013/14 zaczynali z 13 miejsca, a skończyli na 12 (trener Angel Perez). W sezonie 2014/15 rundę zasadniczą gliwiczanie zakończyli na wysokim, 10 miejscu, ale skończyli na 12 (trener Radoslav Latal). Dariusz Wdowczyk ma wiec trudniejsze zadanie, niż jego poprzednicy. Miejmy jednak nadzieję, że podoła wyzwaniu.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/piast-gliwice.eu






















Wdowczyk odkrył Ameryke. Latal na dzień dobry zaczął ciułać pkt po pkt bo najważniejsze żeby nie przegrywać a tu dwa ostatnie mecze i zero pkt. Serce chce żeby Piast się utrzymał ale głowa…..
Czas na zmianę nc+ na Polsat w końcu 1 liga się zbliża Haha a tak poważne to odszczekam wszystko jak się utrzymają, ale wszystko wskazuje ze będzie bardzo ciężko!! A na domiar złego to nasz „piszczek” wraca do zdrowia Wiec będzie się działo!! Haha
Ten nasz Piszczu musi zmienić image.Szczególnie chodzi mi o wyżelowaną welę nad czołem.Taka stojąca kępa włosów zwiększa opór powietrza przez co nasz Piszczu jest wyraźnie wolniejszy od rywali.ot i cała tajemnica słabszej dyspozycji Piszcza.
Ten nasz Piszczek potrafi kopać, ale nie potrafi podawać. Szeliga, na miłość boską, podnieś łepetynę zanim kopniesz piłkę.
Szeliga nigdy nie będzie obrońcą, nie trzyma krycia, nie wyskakuje w odpowiednim momencie do piłki, ile już bramek przez to straciliśmy ? 4 a może 5, ile punktów odjechało ? brak koncentracji, jeden zwód to za mało jak na pomocnika, jedynie laga i szybkość, o ile nie wywali się wcześniej.
Panie Wdowczyk nie szukaj Pan punktów bo one będą jak znajdziesz Pan obiboków i po wojskowemu w pi…de i pod górkę i tył na lewo i z powrotem i tak cały czas aż zrozumieją a potem na mecz i będzie 9 miejsce w cuglach
Tu nie trzeba szukac punktow. Tu trzeba te punkty zdobyc!
Ale zeby te punkty zdobyc, to druzyna powinna miec swoj styl gry, taktyke.
A tu niestety nie dopatrzylem sie zeby druzyna miala wycwiczone jakies schematy, stale zagrania.
Tego mi brakuje.
W ubieglym sezonie standardem wrecz byly dosrodkowania Mraza z lewej strony na krotki slupek, niekonwencjonalne rzuty rozne i wolne, i przede wszystkim agresywne krycie i plynne przejscie z trojki na czworke obroncow i na odwrot.
Teraz tego nie ma.
Mam nadzieje, ze jak sie utrzymamy, to i tego stylu pod trenerem Wdowczykiem sie doczekamy.