W niedzielę o godz. 15:30 Piast podejmować będzie Lechię Gdańsk, rozpoczynając tym samym serię trzech spotkań z drużynami z górnej ósemki.
Teoretycznie więc o punkty powinno być trudniej niż w ostatnich trzech spotkaniach, ale sporo przesłanek, aby być przed tymi pojedynkami optymistami.
Lechia to jednak typowa drużyna własnego boiska. U siebie gdańszczanie wygrali 11. spotkań, a na wyjazdach tylko 4., odnosząc aż 6. porażek. Ostatni raz biało-zieloni z boisk rywali przywieźli komplet punktów 15 października, kiedy to lechiści pokonali Zagłębie Lubin 2:1.
– To może być dla nas pewną wskazówką. Lechia wygrała w poprzedniej kolejce, ale trzy wcześniejsze mecze przegrała. Musimy się jednak skoncentrować na własnej grze i na naszych atutach, aby zniwelować to co gdańszczanie mają najlepszego, a przecież jeżeli im się na to pozwoli to naprawdę potrafią grać w piłkę. Przede wszystkim musimy wykorzystać atut naszego boiska – zaznacza w rozmowie z oficjalną stroną klubu Dariusz Wdowczyk – trener Piasta.
Lechia do meczu z Piastem przystąpi bez dwóch ważnych zawodników. Za czerwone kartki pokutują Sławomir Peszko i Vanji Milinkovicia-Savicia. Piotr Nowak ma jednak szeroką i wyrównana kadrę.
– Gdańszczanie potrafią być groźni, szczególnie jeśli zostawi się im trochę miejsca. W tej drużynie są zawodnicy, którzy umiejętnie operują piłką. Dla Krasicia czy Wolskiego stworzenie sytuacji jeden na jeden nie jest zbyt wielkim problemem – komentuje trener Piasta.
Piast w ostatnim meczu u siebie pokonał Arkę Gdynia 3:2, głównie za sprawą dobrej gry w ofensywie. Lechii trudniej jednak będzie strzelić bramki, a stracić je można jeszcze łatwiej, bo sa tam bardzo skutecznie, również w tym sezonie bracia Marco i Flavio Paixao. Obaj w tym sezonie zdobyli już łącznie 20 goli.
– Analizujemy grę Lechii i staramy się podłożyć pod to nasz szablon, czyli to co my będziemy chcieli zrobić w tym meczu, nie dostosowując się do rywala. Chcemy wykorzystać własne atuty, stwarzać przewagę, a wygrana na własnym stadionie powinna jeszcze dodać nam odwagi i skrzydeł – przekonuje Dariusz Wdowczyk.
Lechia nie przyjedzie do Gliwic grać na remis czy też się bronić. W naturze tej drużyny jest gra ofensywna, a w przypadku kolejnej straty punktów, plany zdobycia mistrzostwa Polski będzie trzeba odłożyć na kolejny sezon. Dlatego tez goście zapowiadają walkę o pełna pulę.
Interesuje nas tylko wygrana, bo w czołówce jest taki ścisk, że każdy punkt jest na wagę złota. W Piaście wiele dobrego wniosła zmiana trenera. Na pewno kibiców czeka fajny mecz. Oby zwycięski dla nas – zaznacza Ariel Borysiuk – piłkarz Lechii.
W meczu tym na pewno jeszcze nie zagra Hebert, który również pauzuje za czerwoną kartkę. Wciąż niezdolny do gry jest Mateusz Mak. Do gry gotowy jest za to Patryk Mraz. Słowak przeciwko Ruchowi nie zagrał, bo trener uznał, że Flis lepiej wypełni zadania defensywne, ale u siebie gliwiczanie muszą atakować. Trener liczy tu na Papadopulosa i Sekulskiego.
Od Papadulosa oczekuję, aby w końcu strzelał bramki – to jest podstawa. Potrafi grać w powietrzu i dobrze zastawiać, ale potrzebuje on również odpowiedniego wsparcia u pozostałych zawodników ofensywnych. Jestem o niego spokojny, bo ciężko pracuje. Sekulski dał dobrą zmianę w Chorzowie, więc patrzę na niego pozytywnie. Tak samo jak na innych piłkarzy, którzy wchodzą na boisko. Oblicze zespołu się zmienia i te zmiany przynoszą korzyści – przekonuje szkoleniowiec Piasta.
Sprawiedliwym w tym meczu będzie Jarosław Przybył Dla arbitra z Kluczborka, będzie to trzecie spotkanie z udziałem gliwiczan w obecnych rozgrywkach. Sędzia wcześniej był rozjemcą w dwóch wyjazdowych meczach Piasta, zwycięskiego z Arką Gdynia oraz przegranego z Pogonią Szczecin. 31-letni arbiter w obecnie trwających rozgrywkach natomiast prowadził dwa spotkania z udziałem Lechii. Oba przeciwko Cracovii i oba zwycięskie.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/piast-gliwice.eu






















Na Lechię dwie zmiany, które wzmocnią nas w ofensywie – Bukata za Pietrowskiego, a Mraz za Flisa i ewentualnie Sekulski za Zivca.