W minioną sobotę w Gliwicach rozegrano IV edycję Pucharu Polski w Szpadzie. Równolegle walczono o punkty w Pucharze Europy.Mamy przyjemność poinformować, że najlepszy w PE do lat 23 okazał się szpadzista Piasta Gliwice – Bartosz Staszulonek.
– To mój życiowy sukces. Wcześniej byłem już w pierwszej ósemce na Pucharze Świata Juniorów, ale to co udało mi się w sobotę zrobić, przeszło moje najśmielsze oczekiwania – mówi w rozmowie z piast.gliwice.pl uradowany szpadzista.
Regulamin turnieju jest tak skonstruowany, że zarówno seniorzy jak zawodnicy, którzy nie ukończyli 23 roku życia walczą równolegle o punkty Pucharu Polski, ale do klasyfikacji w PE pod uwagę są brani tylko zawodnicy, którzy nie ukończyli 23 roku. Staszulonek ma dopiero 20 lat, rywalizował więc ze starszymi od siebie zawodnikami, a w szermierce ma to ogromne znaczenie.
– Drabinka nie ułożyła się po mojej myśli, mimo że byłem rozstawiony z nr 22, W grupach przegrałem tylko jedną walkę. O wejście do 32. Musiałem walczyć z bratem, który także broni barwa Piasta. Bardzo przed tym pojedynkiem się denerwowałem, bo to niekomfortowa sytuacja. ale wygrałem 15:10. O szesnastkę natomiast walczyłem z bardzo doświadczonym Rumunem. Z tego co się potem dowiedziałem, to zawodnik ten ma już na swoim koncie sukcesy na arenie międzynarodowej, ale i jego pokonałem. O wejście do ósemki stoczyłem pojedynek z Pawłem Golcem z Wrocławia. Niewygodny to był przeciwnik, bo walczy lewą ręką, a ją prawą, potrafi też „złapać żelazo”, ale dałem radę. Natomiast o czwórkę walczyłem z Danielem Marcolem, kolegą z reprezentacji. Znamy się jak łyse konie, więc to była trochę loteria, ale udało się wygrać 15:12. Walkę o finał przegrałem 12:4 z Karolę Kostką. To jest szpadzista prezentujący klasę światową. Dla mnie i chyba dla każdego juniora poziom jeszcze nieosiągalny, ale jak się okazało, to trzecie miejsce dało mi pierwsze w Pucharze Europy – tak opisuje swoją drogę do medalu Staszulonek.
Szpadzista Piasta walczył nie tylko o pucharowe punkty, ale też o przepustkę na Mistrzostwa Świata, które rozpoczną się na początku kwietnia w Bułgarii. .
– Ten turniej miał zadecydować czy to ja pojadę do Płowdiw czy szpadzista z Wrocławia. Dzięki zwycięstwu, to ja pojadę na ten turniej wyjaśnia szpadzista Piasta.
Dodajmy, że trenerem Bartosza Staszulonka jest Mikołaj Pac Pomarnacki. Miejsce na podium, a przede wszystkim wysoka forma zawodnika Piasta, jest dobrym prognostykiem przed zbliżającymi się mistrzostwami Świata.
Źródło: piast.gliwice.pl
Foto: Antoni Witwicki






















