Radolav Latal poprowadził Piasta do tytułu wicemistrza Polski, ale już niewielu kibiców pamięta, kiedy drużyna pod wodzą Czecha rozegrała dobry i zarazem zwycięski mecz.W obecnym sezonie trudno taki wskazać. Były tylko dobre momenty w wygranych spotkaniach z Arką Gdynia i Termaliką Bruk Bet Nieciecza.
W poprzednim sezonie Piast grał jak z nut, ale tylko jesienią. Po przerwie zimowej to była już inna drużyna, choć skład personalny nie uległ zmianie. Wiosną na pewno, jako dobre spotkanie możemy zaliczyć wygrane 3:0 starcie z Lechią Gdańsk. Było to dokładnie 24 kwietnia 2016 roku. Fani mogą też wracać pamięcią do zwycięskiego pojedynku z Ruchem Chorzów (3:0). Gliwiczanie grali wtedy do samego końca, strzelając Niebieskim dwa gole w ostatnich minutach meczu.
To już tylko jednak wspomnienie. Teraz Piast wymieniany jest w mediach, jako drużyna najczęściej tracąca gole w końcówkach spotkań. Najgorsze jednak jest to, że konsekwencją straconych bramek były też zgubione punkty. To nie jest jednak problem, który pojawił się niedawno. Portal weszlo.com wylicza mecze, których gliwiczanie nie wygrali przez bramki tracone w ostatnim kwadransie.
Zaczęło się z początkiem marca w Krakowie, gdy bramka Josipa Barisicia powinna była dać ówczesnemu liderowi naszej ligi komplet punktów. Powinna była, ale nie dała – i mało brakowało, a gliwiczanie zamiast z jakąkolwiek zdobyczą, wracaliby z grodu Kraka załamani, poobijani, z kompletnie pustymi rękami. Wyrównujący gol Bobana Jovicia w 80., niestrzelony przez Pawła Brożka karny w 94. minucie. Gliwiczanom na finiszu brakło pary, której Wisła miała wtedy w nadmiarze. Potem podobne rzeczy działy się coraz częściej i częściej:
– 16 kwietnia 2016, Gliwice. Miro Covilo w 90. minucie trafia na 1:1, Piast traci dwa punkty
– 31 lipca 2016, Kielce. Łukasz Sekulski w 73. minucie trafia na 1:1, Piast traci dwa punkty
– 28 sierpnia 2016, Poznań. Dariusz Formella i Maciej Gajos trafiają kolejno w 73. i 90. minucie na 1:0 i 2:0, Piast traci punkt
– 10 września 2016, Gliwice. Javi Hernandez trafia w doliczonym czasie gry na 3:2 i 3:3, Piast traci dwa punkty
– 17 września 2016, Kraków. Patryk Małecki trafia w doliczonym czasie gry na 1:0, Piast traci punkt
– 26 września 2016, Gliwice. Kamil Biliński wykorzystuje karnego w 91. minucie, Piast odpowiada jednak golem Heberta i ratuje punkt
– 23 października 2016, Gdańsk. Flavio Paixao odwraca losy meczu, wchodząc na boisko przy stanie 1:2 dla Piasta i strzelając w 79. i 86. minucie na 2:2 i 3:2, Piast traci trzy punkty.
– 18 listopada 2016, Gliwice. Piast traci w 91. minucie gola na 1:2 po trafieniu Budzińskiego, ratuje punkt dzięki karnemu Gotala
I dwa przypadki najświeższe:
– 13 lutego 2017, Szczecin. Piast przebywa w 20 ostatnich minut meczu drogę od 1:0 do 1:2 po golach Murawskiego i Gyurcso. Piast traci 3 punkty
– 26 lutego 2017, Lublin. Górnik Łęczna wbija gola na 1:0 w 94. minucie meczu. Piast traci punkt
Piast jest drużyna, która najczęściej w tym sezonie traciła bramki w doliczonym czasie gry. Miało to miejsce aż sześciokrotnie. Jeśli natomiast chodzi o bramki puszczone w ostatnim kwadransie, to tu rekordzista jest Ruch. Chorzowianie aż 11-krotnie zaczynali grę od środka w ostatnim kwadransie.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/weszlo.com






















Co to może oznaczać źle przygotowywani kondycyjnie i psychicznie
Marcin Flis jest tak dobry, że nie chcą go nawet w Sosnowcu czy Tychach.
Ja jestem zwolennikiem zwolnienia Latala i pisałem o tym od dawna. Nie mam nic do jego umiejętności trenerskich. Ma swoją wizje, stara się to wprowadzać i tu dochodzimy do tego w jaki sposób on chce te cele realizować… Dobra, ja wiem. Piłkarz jest od grania, 30 tyś co miesiąc, rozkapryszone panienki itd. Sam wiele razy już o tym pisałem, ale każdy ma swoją psychikę. Nawet piłkarz. Przecież to są normalni najczęściej dosyć młodzi ludzie. I każdemu tę psychikę można stosunkowo szybko zryć. W normalnej pracy za 2-3 tyś jak i w tej za 30 tyś. Przypomnijcie sobie jak zachowywał się Latal, kiedy jego piłkarze rozgrywali najlepszą rundę w historii Piasta. Przecież ten chłop, nawet przed kamerami, chyba nigdy się nie zająknął, że rozegrali bardzo dobry mecz, że jeden z drugim zasługują na pochwałę. Wiecznie nadąsany, jedyne co potrafił to wytykać błędy, które owszem były, ale miejscem na ich rozpamiętywanie jest szatnia a nie sala konferencyjna. Na fali sukcesu pograli JEDNĄ rundę. Druga była już tylko siłą rozpędu dograna do końca. Bez fajerwerków. Trener ma wiedzieć jakie powinien mieć relacje z piłkarzami. Kiedy trzeba opierdolić kiedy trzeba wyluzować. On nie potrafi wyluzować nigdy, a słyszałem o tym od naprawdę wiarygodnego źródła. Pewnie, że mam pretensje do piłkarzy, ale myślę że to jak oni grają nie wynika ze świadomego podejścia do sprawy. Nie wydaje mi się żeby oni wychodzili ma boisko i chcieli przegrać bo im się trener nie podoba. Po prostu sfera mentalna nie jest taka jak być powinna. W podświadomości tkwi zniechęcenie. Jeśli nie cieszy cię choć trochę to co robisz to nie zrobisz tego dobrze. I do tego jeszcze dochodzi kwestia przygotowania fizycznego. To nie jest tak że jeden czy dwóch zawodników nie ma sił biegać przez więcej jak 60 minut. Wtedy można by mieć do nich pretensje. Tutaj siły nie ma caluteńka drużyna. Coś jest nie tak.. Być może gdzieś ktoś przesadził. To nie bundesliga. Nie mamy piłkarzy o takich warunkach i takiej wydolności. To nie jest tak że każdego stać na granie na poziomie najlepszych lig świata, bo wtedy by go nie było tu gdzie jest. Masz taki materiał jaki masz i trzeba obciążenia dostosowywać do możliwości danego piłkarza. Nie mam za dużej nadziei, ale liczę na to, że nowy trener(jeśli będzie) podniesie morale. Wreszcie w siebie uwierzą i zaczną grać na poziomie na jaki ich na pewno stać.
to się zgadza, bo zawsze on na nich narzeka, a nigdy nie widziałem, żeby wziął odpowiedzialność również za wyniki. Zawsze piłkarze są winni (nie bronię ich, bo jeden z drugim to też ma pstro w głowie) – niech weźmie przykład z Probierza. U mnie w pracy jest tak, że lider zespołu jest również odpowiedzialny za swoich pracowników i jeśli on ich odpowiednio nie zmotywuje do pracy i nie ustali porządnego zakresu obowiązków i efektywności, to jest słaby i przy kolejnym zadaniu nie jest już liderem. I owszem pozostali też są winni i tłumaczą się dlaczego, ale to LIDER odpowiada głównie za to.
Latal chce być perfekcjonistą, niestety idei z Niemiec na chwilę obecną nie da się przenieść na polskie boiska. Nawet piwka się nie mogą napić, co się wcześniej nie zdarzało u żadnego trenera.
Najgorsze jest to, że to kolejny przypadek w Piaście, że zawodnicy chcą zmieniać trenera. Zresztą chyba nie tylko u nas są takie praktyki stosowane.
Wywalić sabotażystów, wprowadzić młodzież . Jak przegrają to co za różnica, czy z młodymi, czy ch….i.
Tu nie ma czasu na zadne półśrodki trzeba szybkich i konkretnych decyzji.Zadne tak dawanie ostatniej szansy z Wisłą bo nic z tego nie będzie.Moim zdaniem wyjścia są trzy.
1. Cała ta gówniana RN podaje się do dymisji co oczywiście sie nie stanie.
2. Deklaracja pełnego poparcia dla trenera i pokazanie pilkarzom gdzie ich miejsce.
3.Natychmiastowa zmiana trenara.Teraz dzisiaj.Inacze jest po nas.
Trener won. Zawodnikow za morde i trening od 5 rano do 11 wieczorem. Od razu bedzie im sie chcialo grac 🙂
To tak jakby dziecko zmusić do nauki cały dzień licząc ze polubi chodzić do szkoły
Potrzebne jest radykalne działanie z jednym wspólnym mianownikiem
-Latal zostaje a ci którzy sabotują grę drużyny natychmiastowe przesunięcie do rezerw bez możliwości powrotu
-Latal odchodzi a sabotażyści do rezerw
Za mordę to Latal ich trzyma szczególnie na treningach i mamy tego efekty sil mają nie na 60 ale na 30min czy to jest normalne krótko po okresie przygotowawczym aż strach myśleć co będzie po 30kolejce Latal musi odejść
2. Najsensowniejsza
Zgadzam się z 2punktem z małą modyfikacja poparcie dla trenera którego też trzeba trzymać krótko za mordę
Odnośnie pkt 2. Jeszcze się taki nie narodził co by w tym kraju pokazał piłkarzom gdzie ich miejsce. Niestety. Oni sobie pracę znajdą w ekstraklasie lub za podobne pieniądze w innych zagranicznych drugich czy trzecich ligach. Tylko my w tym czasie będziemy odwiedzać boiska I ligowe w Polsce. Ani oni nie są bez winy, ani Latal. Z dwojga złego taniej będzie teraz zmienić trenera, a na lato co niektórych grajków.