Jacek Podgórski, choć na parkietach spędził ponad 30 lat, to jako pierwszy trener jeszcze nie miał okazji samodzielnie poprowadzić drużyny w meczu o ligowe punkty.
Tak się złożyło, że pod nieobecność Sebastiana Wiewióry, drugi trener Piasta musiał zmierzyć się z drużyną prowadzona przez Klaudiusz Hirscha, uważanego za jednego z najlepszych szkoleniowców futsalu w Polsce. Niewiele zabrakło, aby trenerski „żółtodziób” ograł doświadczonego wygę. Piast bowiem do 36 min prowadził 2:1.
Podgórski musiał zadecydować, jak ułożyć czwórki pod nieobecność pauzującego za kartki Mizgajskiego. W tej sytuacji w pierwszej czwórce zagrał Piskorz, a w drugiej od początku Satora. Decyzja o wpuszczeniu doświadczonego gracza okazała się bardzo trafiona. Satora wprowadził spokój w grę i przeprowadził akcję po której Tarasowicz zdobył wyrównującego gola. „Sati” całego spotkania nie wytrzymał, ale wpuszczenie pod koniec Szadurskiego też było dobrym posunięciem. W konsekwencji Piast wywiózł z Torunia punkt, który nie do końca jednak usatysfakcjonował trenera gliwiczan.
– Jechaliśmy do Torunia po trzy punkty, a mamy remis. Z przebiegu spotkania myślę jednak, że to sprawiedliwy rezultat i nie krzywdzi żadnej z drużyn. W tabeli zostało zachowane status quo. Wiemy już, że zostaniemy do następnej kolejki na trzecim miejscu. Drużyna z Torunia też zrobiła krok do tego, aby zostać w tej pierwszej szóstce. Będzie więc okazja jeszcze raz się spotkać w tym sezonie – tak skomentował przebieg tego meczu – Jacek Podgórski.
„Kolba”, jako trener odpowiedzialny również za bramkarzy może mieć podwójną satysfakcję. Kapitalne zawody rozegrał bowiem Michał Widuch, który w tym meczu obronił dwa rzuty karne.
– Na pewno w tych sytuacjach trzeba pochwalić Michała, który bardzo dobrze zachował się przy tych stałych fragmentach. Niewątpliwie jego postawa miał duży wpływ na końcowy wynik – zaznacza szkoleniowiec.
Zdecydowanie bardziej rozżalony był trener FC Toruń, który liczył na wygraną i przeskoczenie gliwiczan w tabeli. Remis bowiem oznacza, że w dwumeczu lepszy jest Piast przy ewentualnej takiej samej liczbie punktów na koniec sezonu.
– Mieliśmy w tym meczu takie momenty, gdzie tak klasowa drużyna jak Piast, została zepchnięta do obrony. Szkoda straconych punktów, ale jeszcze dużo spotkań przed nami. My musimy być skuteczniejsi i nie popełniać takich błędów, jak zrobiliśmy przy straconych golach, Fajnie, że zespół tak zareagował przegrywając 1:2. Nie straciliśmy kontaktu z Piastem – gliwiczanie mają przed sobą trudne mecze i mam nadzieję, że ich dogonimy – tak natomiast ocenił to spotkanie Klaudiusz Hirsch
Pojedynek ten stał na wysokim poziomie, a emocji było w nim w nadmiarze. Bramki, sytuacje, strzały, dwa rzuty karne, to musiało podobać się kibicom.
– To jest duży pozytyw, że pojedynkom z naszym udziałem towarzyszą aż tak duże emocje. Myślę, że kibice, którzy przyszli do hali, by na żywo zobaczyć to spotkanie nie żałują, bo widowisko było zacne p podkreślił trener torunian.
Następne spotkanie Piast też zagra na wyjeździe, ale będzie to miało miejsce dopiero 4 marca, gdyż znów nastąpi dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach.
źródło Piast Gliwice – Futsal/TV Toruń






















przykro mi, ale ch_j mnie to interesuje.
A mnie ch_j interesuje, że Ciebie to nie interesuje. Nie chcesz – nie czytaj – gdzie tu problem? To taki owczy pęd – jakiś jeden maruda napisał, że futsal jest be, to reszta stadka konsekwentnie się tego trzyma.
no i widzsz, każdy pozostanie przy swoim.
BRAVO.