Hitchcock mógłby się uczyć od Piasta

W obecnym sezonie w grze Piasta Gliwice jakości nie, ale za to emocji  nie brakuje.

Od  czasu powrotu Radoslava Latala  zawodnicy starają się jak mogą, aby kibice nie wychodzili ze stadionu zanim zejdą do szatni. Pierwsza ogromną dawkę wkurzenia gliwiczanie zafundowali swoim fanom  pod koniec września, kiedy to do Gliwic zawitał Górnik Łęczna. Niebiesko-czerwoni jeszcze w 89 minucie prowadzili 3:1, by w ciągu kilkudziesięciu sekund stracić dwa gole i dwa punkty. Nie trudno się domyśleć,  w jakich nastrojach kibice opuszczali stadion przy ul. Okrzei

Zawodnicy zapamiętali jednak tę lekcję i dwa tygodnie później, gdy na Okrzei zawitał Śląsk Wrocław,  też postanowili zafundować  fanom scenariusz  lepszy niż wymyśliłby Alfred Hitchcock. Do 90 min utrzymywał się wynik 0:0. Wtedy to Hebert sfaulował w polu karnym Bilińskiego, który za chwilę  wykorzystał rzut karny.  Ci bardziej nerwowi fani opuścili już stadion, a gdy wychodzili usłyszeli wybuch radości. Jeszcze zanim bowiem sędzia zakończył mecz Hebert doprowadził do wyrównania.

W meczu z Ruchem Chorzów wszyscy kibice  już grzecznie siedzieli do końca i drużyna  to doceniła, a ściślej mówiąc Sedlar, który zwycięskiego gola strzelił  w 86 min spotkania.

Z starciu z Termaliką gliwiczanie dali fanom nieco odpocząć, ale w ostatnim meczu z Cracovię przeszli samych siebie. Długo bowiem podopieczni Radoslava Latala przegrywali, by doprowadzić do wyrównania w 79 min. W 90 min Jakub Szmatuła musiał jednak wyciągnąć piłkę z siatki.    Znów jednak pomocna dłoń do podopiecznych Radoslava Latala wyciągnął Brazylijczyk, ale tym razem nie Hebert, tylko grający w Cracovii Diego Ferraresso. Obrońcy Pasów postanowił bowiem w polu karnym popchnąć sobie Sandro Gotala. Ten zrobił piękny pad, a za chwilę wykorzystał jedenastkę. Na trybunach zapanowała euforia.  Kibice w przeciągu kilkunastu sekund zapomnieli, że zawodnicy Piasta przez większość tego spotkania grali  z nimi w kulki,  a nie w piłkę. Jeden punkt został jednak w Gliwicach, a i Cracovia nie odjechała w tabeli.

3 grudnia do Gliwic zawita Korona Kielce, drużyna , która tez lubi grac do końca. Szykuje się więc nam kolejna, emocjonująca końcówka.

opracowanie: piast.gliwice.pl

 

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Lolo

biorac pod uwage, jak wczoraj zagrala Korona – nie bedzie latwo w tym meczu. ale najwyzsza pora odegrac sie na Koronie i wygrac.

zbulwersowany

K…a koniec taryfy ulgowej, zacznijcie robić wyniki.