Siatkarki gliwickiego AZS-u po dwóch miesiącach wróciły na własny parkiet i bez wysiłku pokonały UKS Krzanowice 3:0 (25:17, 25:17, 25:23). Dzięki tej wygranej podopieczne Wojciecha Czapli zapewniły sobie udział w kolejnej fazie batalii o powrót do I ligi, choć do zakończenia rundy zasadniczej pozostały jeszcze dwie kolejki. Gliwiczanki mają już 7 punktów przewagi nad piątą w tabeli Częstochowianką.
Zobacz zdjęcia z meczu
Pojedynek z UKS Krzanowice zaczął się bardzo pomyślnie dla Akademiczek, Nie minęło 5 minut, a gospodynie prowadziły już 4:0, głównie za sprawą dobrze zbijającej Pauliny Dereń. Rywalki chyba speszone takim obrotem sprawy gubiły się zarówno w obronie jak i w ataku, w efekcie czego za chwilę było już 16:8. Zaraz potem dziewczętą z Krzanowic udało się odrobić 2 punkty, ale ofiarne zagranie Oli Nowickiej, która wyciągnęła, wydawało się straconą już piłkę rozpoczęła jedną z najdłuższych wymian w tym secie, które na korzyść AZS-u zakończyła także Nowicka.
Na mecze siatkarek warto przychodzić choćby po to, by zobaczyć jak Ola serwuje. Wygląda to tak: Zawodniczka podrzuca wysoko piłkę, biegnie kilka metrów i z wyskoku uderza z całej siły. Jeśli trafi w boisko, przeciwnik jest bez szans na odbiór. – To mocna strona Oli, więc trzeba ja pielęgnować. Zostajemy po treningach, by ćwiczyć ten element gry. W ważnym dla nas meczu dzięki serwisowi Nowickiej wygraliśmy z Sokołem Katowice – mówi trener żeńskiej drużyny – Wojciech Czapla. Gdy na tablicy pokazał się 22. punkt dla gliwiczanek, zgromadzeni na trybunach kibice Piasta krzyknęli – Naprzód dziewczyny, grać na całego – trener z Krzanowic poprosił o czas. Nic to nie pomogło. Pierwszy set zakończył się pewnym zwycięstwem 25-17.
Drugą odsłonę tego starcia gospodynie zaczynają skutecznym blokiem, dające im prowadzenie, które utrzymają do końca tej partii. Przyjezdne natomiast w tym sezonie dały „popis” nieskutecznego serwisu. Aż 10 punktów gliwiczanki zdobyły po błędach siatkarek z Krzanowic przy tym elemencie gry – To tak jest, jak nie ma się dobrego przygotowania technicznego. Zawodniczki przy serwisie zamykają oczy i biją jak popadnie. Czasem się uda, ale częściej nie wychodzi – tłumaczy Wojciech Czapla. Ta partia zakończyła się także zwycięstwem 25:17.
Trzeci set przyniósł już trochę emocji, ale głównie za sprawą gospodyń, które chciały go wygrać bez większego wysiłku. Stąd przez większość tej partii wynik oscylował wokół remis. Przy rezultacie 23:23 przez chwilę zapachniało niespodzianką. Udany serwis Nowickiej, podwyższył jednak wynik na 24:23 dla AZS-u, a skuteczny blok Góreckiej zakończył ten nierówny pojedynek – Takie mecze wcale do łatwych nie należą. Trudno się bowiem zmotywować, gdy rywal jest teoretycznie dużo słabszy, poza tym przeciwnik gra nieobliczalnie. Z dobrymi zespołami, można ustawić taktykę, przewidzieć pewne zagrania, a tu trzeba być skoncentrowanym, bo nie wiadomo co zrobi przeciwnik. – wyjaśnia trener gliwickiego zespołu.
Następny mecz Akademiczki zagrają 25 lutego. Na wyjeździe zmierzą się z MCKiS Jaworzno. 3-go marca natomiast podejmując u siebie SMS LO2 Opole zakończą rundę zasadniczą.
AZS – 1. Marlena Bębenek, 2. Aleksandra Nowicka, 4. Angelika Strządała, 5. Magdalena Pietroczuk, 6. Sylwia Pastuszko (k), 14. Joanna Górecka, 15. Paulina Dereń. W rezerwie: 7. Ann Gnyś, 8. Martyna Kozińska, 9. Małgorzata Płusa, 11. Klaudia Gibas, 13. Weronika Grząślewicz.
Trener – Wojciech Czapla.





















