W 12. serii spotkań Lotto Ekstraklasy Piast Gliwice zmierzy się w Gdańsku z prowadząca w tabeli Lechią.
Niewątpliwie więc gliwiczan czeka bardzo trudne spotkanie. Nie dość, że trzeba zmierzyć się z liderem, to jeszcze z drużyną, która u siebie w tym sezonie wygrała cztery z pięciu spotkań.
– Lechia ma bardzo dobrą drużynę i my to wiemy. Dla mnie jest to jeden z faworytów do zdobycia mistrzostwa Polski. Przed nami trudny mecz, ale nie jedziemy tam po to, by przegrać – mówi Radoslav Latal.
Trener Piasta ma powody, by myśleć nawet o zwycięstwie. Jego podopieczni już w tym sezonie wracali z kompletem punktów z Trójmiasta, kiedy do dwa tygodnie temu pokonali niezwyciężoną na własnym stadionie Arkę Gdynia. Tydzień później wygrali też w Derbach Górnego Śląska, pokonując Ruch Chorzów 2:1.
– Cieszę się, że wygraliśmy te dwa ostatnie spotkania i podskoczyliśmy kilka miejsc w tabeli, ale to jeszcze nie jest to co prezentowaliśmy w poprzednim sezonie. Jest lepiej niż na początku, jednak wciąż popełniamy za dużo błędów – tłumaczy Latal.
Ostatnie wyniki drużyny z Okrzei zrobiły jednak wrażenie na trenerze Lechii.
– Mecze z Piastem Gliwice zawsze są dla nas trudne, czego doświadczyliśmy w poprzednim sezonie, a także w tym w Pucharze Polski. Podobnego spotkania spodziewamy się w niedzielę i musimy być do niego bardzo dobrze przygotowani. Wiemy, że rywal zagra ostro i agresywnie i będziemy musieli umieć na to odpowiedzieć – ocenia Piotr Nowak.
Na koncie biało-zielonych jest 18. strzelonych goli i 14. straconych. Nie jest to wynik imponujący jak na lidera i wskazujący, że można jednak Lechii strzelać gole z czego zdaje sobie sprawę Radoslav Latal.
– Musimy w tym meczu dobrze bronić, starać się zagrać na zero z tyłu i czekać na swoje sytuacje. Defensywa będzie najważniejsza, bo wiemy, że Lechia jest mocna w ofensywie i ma pięciu czy sześciu zawodników, na których wszyscy muszą bardzo uważać – stwierdza szkoleniowiec Piasta.
Po przerwie za żółte kartki do dyspozycji Radosłava Latala będzie już Hebert. W pełni sił jest też nowy napastnik- Sandro Gotal. Sytuacja w obozie niebiesko-czerwonych nie jest jednak komfortowa.
– Sandro trenuje z nami od początku tygodnia. Niestety mamy lekkie problemy z kontuzjami i do końca nie wiemy czy wszyscy zawodnicy będą mogli wystąpić w spotkaniu z Lechią, decyzję podejmiemy w sobotę – zdradza Latal.
Pod znakiem zapytania stoją występy Marcina Pietrowskiego i Maciej Jankowskiego. Oboje po zgrupowaniu w Kamieniu narzekali na urazy. Nie jest to nic groźnego, ale może ich zabraknąć w tym najbliższym meczu.
Bardziej komfortową sytuację ma Piotr Nowak.
Po pauzie za żółte kartki do gry wraca bowiem Mario Maloca. Z kolei w meczu przeciwko Zagłębiu z dobrej strony pokazali się rezerwowi w ostatnich kolejkach – Rafał Janicki i Paweł Stolarski.
Cieszę się, że obaj zaliczyli dobre spotkanie w Lubinie. W ostatnim czasie mieli słabszy okres, ale jak widać podźwignęli się z dołka i dodali jakości naszej grze przeciwko Zagłębiu. A kto zagra w niedzielę w naszym bloku defensywnym? Szczególnych rotacji nie przewiduję, niemniej mamy jeszcze czas, żeby wybrać dobry wariant. Wszyscy zawodnicy są zdrowi i w dobrej formie fizycznej, więc mam w kim wybierać – przekonuje trener gdańskiego zespołu.
Niedzielne zawody poprowadzi Paweł Gil. To szczęśliwy w tym sezonie arbiter dla Piasta. Gwizdał gliwiczanom w wygranym meczu z Wisłą Płock i zremisowanym 0:0 starciu z Legią Warszawa.
Podsumowując – Za Lechią przemawia ich stadion oraz indywidualności, ale gdańszczanie u siebie już polegli w tym sezonie, a braci Paixao i Kuświka, najskuteczniejszych strzelców Lechii też da się zatrzymać.
Argumenty Piasta są takie, że gliwiczanie nie muszą za wszelką cenę wygrać tego meczu, bo nawet jesli polegną na boisku lidera, to nikt za to nich pretensji mieć nie będzie. Mają więc komfort psychiczny, z wtedy zawsze łatwiej się gra.
opracowanie: piast.gliwice.pl/lechia.pl





















