Piast Gliwice odniósł drugie z rzędu zwycięstwo i mocno odbił się od dna ligowej tabeli.
Ruch Chorzów zanotował piąta już z rzędu porażkę, co na ten moment stawia Niebieskich w gronie kandydatów do spadku.
Martin Bukata: (Piast Gliwice)
Fajnie, że udało nam się pokonać właśnie Ruch. Wiemy, że derbowe spotkania są niezwykle ważne dla naszych kibiców. Tym bardziej więc chcieliśmy sprawić im radość i odnieść zwycięstwo. Dobrze wiemy, ze dla fanów to był jeden z ważniejszych meczów sezonu. Mam nadzieję, że tym razem wychodzili ze stadionu zadowoleni oraz z chęcią powrotu na nasz obiekt przy kolejnych spotkaniach. Dzięki wygranej w derbach przeskoczyliśmy w tabeli kilku rywali i oddaliliśmy się od strefy spadkowej. Cieszymy się z tego powodu, ale nie zamierzamy osiąść na laurach. W kolejnych meczach również zawalczymy o pełną pulę.
Radosław Murawski (Piast Gliwice):
Nie tylko ja harowałem, ale i inni pomocnicy, jak Gerard Badia czy Michał Masłowski. W drugiej połowie kawał dobrej roboty wykonał Martin Bukata, który pomógł mi w defensywie i trochę odciążył. Nastawienie od początku było takie, że mieliśmy grać agresywnie i być dobrze ustawionym na boisku. Po raz kolejny strzelamy gola w końcówce, na pewno dla rywali jest to przykre, ale my się cieszymy z tej naszej bezwzględności. Kibice czekają na zwycięstwa, a my od siebie wymagamy dużo lepszej gry i oby tak było w kolejnych spotkaniach. Nie ma co mówić, że Ruch słabo zagrał, bo kilka razy wychodził z kontrą i mógł nas skarcić. Na szczęście tak się nie stało i to my cieszymy się z trzech punktów. Sam miałem jedną okazję na gola, ale w ostatniej chwili Paweł Oleksy wszedł przede mnie i zablokował mój strzał. To była ładna akcja, a ja niewiele mam takich w meczu
Aleksandar Sedlar (Piast Gliwice)
To moja pierwsza bramka w barwach Piasta i muszę przyznać, że smakuje wyśmienicie. Z dwóch powodów – po pierwsze dała nam bardzo potrzebne trzy punkty, a po drugie zdobyta w derbowym meczu z Ruchem. Ja jako obrońca rzadko strzelam gole i dlatego też każdy sprawia mi ogromną radość. Lubię wychodzić do ofensywy, szukam strzałów na bramkę rywala, ale piłka nie zawsze ląduje w siatce. Tym razem się udało. W kolejnych meczach, jeżeli pozwoli mi na to ich przebieg, znowu będę próbował wpisać się na listę strzelców i mam nadzieję ponownie osiągnę cel – mówił serbski zawodnik.
Tomasz Mokwa (Piast Gliwice):
– Mieliśmy ruszyć wysoko na przeciwnika, natomiast od początku bardziej się badaliśmy i brakowało klarownych sytuacji. Na szczęście udało się strzelić tę pierwszą bramkę, a objęcie prowadzenia pozwala trochę odetchnąć i uspokoić grę. W drugiej połowie oddaliśmy troszkę inicjatywę i straciliśmy gola. Na szczęścia determinacja do ostatniej minuty pozwoliła nam wygrać ten mecz.
Piotr Ćwielong (Ruch Chorzów):
– Najgorsze jest to, że przegraliśmy piąty mecz z kolei. Robi się już nudno… Trzeba się wziąć w garść, bo już tak dalej być nie może. Nie wiem, czy wszyscy sobie zdają sprawę z tego, że to jest Ruch Chorzów. Ten klub nie może spaść. Nie możemy grać tak jak dotychczas. To jest Ruch Chorzów, tutaj kibice wymagają. Każdy musi wiedzieć, że to nie jest jakiś inny klub – to jest Ruch Chorzów. Kibice zawsze nas dopingują i wierzą, ale przychodzi taki czas, że wymagają. Z tym musimy sobie radzić.
Maciej Urbańczyk (Ruch Chorzów):
– Potrzebujemy zwycięstwa, jakichś punktów… Dzisiaj była szansa, bo po pierwszej połowie 1:0 do tyłu, ale w drugiej wyrównaliśmy i myślę, że momentami byliśmy bliscy zdobycia drugiej bramki. Uważam, że znowu nie zagraliśmy złego meczu, a nic stąd nie wywozimy. Jesteśmy bardzo źli, to czwarta porażka z rzędu w lidze. Gdy się traci bramkę w końcówce, to boli podwójnie. Byliśmy blisko przynajmniej tego remisu, przynajmniej punktu, a nie wywozimy nic.
Źródło: piast.gliwice.pl/piast-gliwice.eu, niebiescy.pl






















Życie jest brutalne! Piast musiał przez was też niejednokrotnie cierpieć.