Piast osłabiony, Ruch mocniejszy przed derbami

Bez Sandro Gotala i Heberta będzie musiał sobie poradzić Piast w sobotnich Derbach Śląska.

Pierwszemu odnowiła się kontuzja, która zawodnik leczył w przeszłości. Może mieć to związek z intensywni treningami, jakimi nowy nabytek gliwickiego klubu był poddany w ostatnich dniach. Uraz nie jest jednak groźny. Zawodnik powinien na początku tygodnia wrócić już do zajęć. Czy jest to strata dla drużyny, to trudno jeszcze ocenić, ale na pewno dużym osłabieniem będzie brak Heberta.

– Nieobecność Heberta to duże osłabienie. To nasz podstawowy zawodnik i do tej pory zagrał we wszystkich spotkaniach. Niestety ma na swoim koncie cztery żółte kartki i musi pauzować. Myślę, że zastąpi go Uros Korun, który jest zdrowy i dobrze przygotowany to tego meczu –  zdradza Radoslav Latala.

Problem w tym, że Hebert to obok Szeligi również najskuteczniejszy strzelec drużyny z Okrzei. Kto będzie więc zdobywał  gole pod nieobecność Brazylijczyka i Austriaka? Miejmy nadzieję, że  w końcu zaczną strzelać gracze na których przed sezonem liczono, czyli Barisić i Jankowski.

 

Takich problemów wydaje się nie mieć natomiast Waldemar Fornalik, który w tym sezonie jeszcze nie miał tak komfortowej sytuacji kadrowej. Do gry wracają kontuzjowani zawodnicy, o miejsce w bramce walczy czterech golkiperów, w zespole jest trzech napastników.

– Nie można zapominać o tym, że to są napastnicy, którzy niedawno do nas dołączyli, dwóch z nich dopiero na dzień przed zamknięciem okienka transferowego. To nie jest tak, że odchodzi Mariusz Stępiński, który strzelił 15 bramek, a ci wskakują i to wszystko od razu idealnie funkcjonuje. Jesteśmy bliscy odtworzenia naszego układu gry. Na pewno jednak pole manewru jest większe niż na przykład w meczach z Legią Warszawa czy Cracovią – powiedział trener Ruchu.

Ruch tez ma problemy ze zdobywaniem bramek. Wciąż najskuteczniejszym strzelcem „niebieskich” pozostaje Mariusz Stępiński, który został sprzedany do Francji.  Dwa gole na swoim koncie ma natomiast Piotr Ćwielong. Oczekiwania wobec niego są jednak większe– Miałem swoje sytuacje z Termalicą, w których dobrze zachował się bramkarz. Niestety nie udało się nic ustrzelić, ale takie jest życie i szukam w każdym meczu okazji do zdobycia bramki. Mogę trafiać ja, albo wypracować dobrą sytuację kolegom. Trenujemy każdego dnia i zawsze chcemy być lepsi. Robię wszystko, żeby pomóc drużynie na boisku, a kto będzie strzelał bramki, to nie ma znaczenia – tłumaczy Ćwielong.

Rzeczywiście, nie ma znaczenia kto będzie strzela gole. My mamy nadzieje, że przynajmniej o jedną bramkę lepszy okaże się Piast.

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
orion

Kapitalnie cholera.Od lipca wszyscy czekamy na napastnika.Wreszcie jest.Nic jeszcze nie pograł i już kontuzjowany.Sorry ale na kilometr wali mi to amatorką Nnie będzie też Heberta to wielu bramek raczej nie strzelimy.Delikatnie mówiąc.Myśle ze jednak nie przegrany ale remis guzik nam daje.Jestem zły to młody może napisz co tam w tych Łabedach .Tak na poprawe humoru