Gra Piasta pozostawia jeszcze wiele do życzenia, ale w meczu z Zagłębiem były już momenty, kiedy drużyna przypominała tę z poprzedniego sezonu.
Najjaśniejszą postacią w środku boiska był Radosław Murawski. Kapitan niebiesko-czerwonych wymiatał wszystkie piłki w środkowej strefie boiska, zagrywał, a nawet oddał celny i mocny strzał. Walczył tak, że szatnię opuszczał ze szwami na łuku brwiowym.
Nic się nie stało. Jestem absolutnie gotowy do kolejnego meczu. Zszyty zostałem zaraz po meczu, więc tak na dobrą sprawę już wszystko w porządku. Zderzyłem się głową z Adrianem Rakowskim. On był odwrócony do mnie tyłem, więc nawet nie widział mnie, że jestem obok – mówi Murawski.
Zawodnicy Piasta są zgodni, że mecz im wyszedł, ale wciąż słabością drużyny pozostaje skuteczność.
– Myślę, że graliśmy dobrze. Zabrakło jednak strzałów, a przede wszystkim goli. Nie ma co owijać bawełnę, musimy zacząć zdobywać bramki. Nie wystarczy grać tylko na zero, ale trzeba też coś dołożyć z przodu. Fajnie, że nie tracimy goli, ale w ofensywie musimy spisywać się lepiej – przyznaje Murawski.
Nie ma bramek, bo nie ma w drużynie skutecznego zawodnika, taki wniosek nasuwa się biorąc pod uwagę liczbę trafień ekipy Jiri Necka. Czy podobne myślenie ma miejsce w szatni Piasta?
– W zasadzie wiemy o tym, że ktoś ma do nas dołączyć tylko z mediów. Jeśli tak się stanie, to na pewno go przywitamy, jak każdego innego. Gdyby jednak nikt do nasz już nie przyszedł, to będziemy musieli poradzić sobie w takim składzie, w jakim jesteśmy obecnie – mówi Muraś.
W następnej kolejce Piast zmierzy się z Pogonią, która rozbiła w miniony weekend Termalike 5:0. Taki wynik może przestraszyć kolejnego rywala.
– Absolutnie nie robi to na mnie wrażenia. Nawet zresztą jeszcze się nad nie zastanawiałem, bo żyłem meczem z Lubinem. Na pewno jednak przeanalizujemy spotkanie w wykonaniu Pogoni. Niemniej mocno wierzę w to, że piłkarze tej ekipy wystrzelali się z Termaliką, a za tydzień, to my będziemy strzelać – zaznacza kapitan Piasta.
Tak wysokie zwycięstwo mogłoby być przełomowe dla drużyny Piasta.
– Pewnie, też bym chciał, abyśmy strzelali po 2,3 bramki, ale mnie satysfakcjonowałby nawet jeden gol, który dawałaby nam zwycięstwo. Jestem jednak przekonany, że to jest tylko kwestia czasu, kiedy seryjnie zaczniemy strzelać bramki – przekonuje na koniec wychowanek gliwickiego klubu.
opracowanie: piast.gliwice.pl






















Trzymamy kciuki 🙂