W czwartej kolejce spotkań o mistrzostwo Ekstraklasy – Piast bezbramkowo zremisował z Legią. Miało to miejsce w Warszawie, gliwiczanie mogą więc mówić, że uzyskali dobry wynik.
– Ten punkt trzeba szanować, myślę że niejeden zespół chciałby tu zremisować. Wiadomo, że mieliśmy sporo szczęścia. Mieliśmy jednak też sytuacje, żeby „ukłuć” Legię, różnie mogło to się ułożyć – ocenił po meczu Michał Masłowski.
Masłowski jeszcze kilka tygodni temu trenował z Legią, ale został wypożyczony do Piasta. Okazuje się, że jego rady pomogły drużynie w osiągnięciu dobrego wyniku.
Po przygotowaniach przedsezonowych wiedziałem, czego się spodziewać ze strony gospodarzy. Dzięki temu, że grałem z Legią w sparingach to wiedziałem jak Thibault Moulin się porusza, podpatrywałem go. Wiedziałem, czego się spodziewać, czasami nawet mogłem pójść w ciemno w danej sytuacji. W drugiej połowie Legia zmieniła swoją grę i od razu było mi ciężej – przyznaje Masłowski.
Nie ulega wątpliwości, że legia była zespołem lepszym, ale Piast mógł nawet wygrać, gdyby w drugiej połowie Pietrowski wykorzystał idealną sytuację na strzelenie gola.
Piłka była dobrze zagrana, chciałem ją posłać skąd przyszła, ale źle uderzyłem i przeniosłem ją nad poprzeczką – tak skomentował tę sytuacje Marcin Pietrowski.
W pierwszej połowie gliwiczanie głównie się bronili, po zmianie stron zagrali odważniej na czym zyskało widowisko.
W drugiej połowie mieliśmy wyjść wyżej, zagrać bardziej agresywnie. Legia jednak nas bardzo mądrze w drugiej połowie rozciągnęła. Łatwo gospodarze przechodzili przez nasze strefy i dochodzili do sytuacji. Na szczęście Kuba za każdym razem stawał na wysokości zadania – ocenił Pietrowski.
Oprócz Szmatuły, najwyższe noty należą się też Hebertowi i Sedlarowi. Ta para stoperów rozumie się coraz lepiej. Serb w tym meczu był bezbłędny, ale nie do końca zadowolony.
Nie lubię takich spotkań, kiedy rywal cały czas napiera na naszą bramkę. Długimi momentami nie wychodzili z naszej połowy, więc nawet na moment nie mogliśmy zgubić koncentracji. Całe 90 minut musieliśmy grać w pełnym skupieniu. Nie tylko my defensorzy, ale cały zespół wciąż musiał pracować pod własną bramką. To bardzo męczące na dłuższą metę, jednak końcowy rezultat i fakt, że mimo tylu sytuacji nie straciliśmy gola, w pełni nam to rekompensują – powiedział po końcowym gwizdku sędziego – Aleksandar Sedlar.
Po czterech kolejkach na koncie Piasta jest pięć punktów. Zważywszy, że gliwiczanie aż trzy z tych czterech spotkań rozegrali na wyjeździe, nie jest to zły wynik. Cieszy też coraz lepsza gra w obronie, ale po raz kolejny było widać brak napastnika z prawdziwego zdarzenia.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt. za: legia.com/piast-gliwice.eu






















Witam !
Wydaje mi sie ze rad Maslowskiego to my nie potrzebujemy,bylo by dobrze zeby zamiast udzielania rad cos pokazal na boisku !
Pozdrawiam wszystkich kibicow Piasta Gliwice
Po co na tej stronie artykuły o futsalu? Kogo to interesuje. Panie Muzia załóż pan sobie nową stronę i tam się pan udzielaj w tej dziedzinie sportu.
Witam !
Katastrofalna skuteczność Szeligi i Pietrowskiego oraz beznadziejna gra Masłowskiego to główne elementy tego meczu. Postawa Szmatuły to wyraz uznania dla tego człowieka.
Pozdrawiam.