Po meczu z Cracovią kibice mieli prawo narzekać na grę Piasta, a szczególnie na brak konsekwencji w ostatnich minutach, kiedy to „Pasy” zdobyły wyrównującego gola.
W Poznaniu to gliwiczanie gonili wynik i dogonili, ale też ważne jest, że pokazali się z dobrej strony, co potwierdza Radoslav Latal
– Do Poznania przyjechaliśmy z takim założeniem, żeby zagrać dobre spotkanie. I to nam się udało. W pierwszej połowie zagraliśmy poprawnie, ale mimo to straciliśmy dwie bramki. Po przerwie również nasza gra wyglądała dobrze, co już potwierdziliśmy golami. Szkoda sytuacji z Kamilem Vackiem, ale utrzymaliśmy wynik do końca – komentuje trener Piasta
Kluczowa dla odwrócenie losów tego meczu była zmiana dokonana w przerwie, kiedy to Szeligę zastąpił Nespor. Czeski napastnik wziął na siebie ciężar gry z przodu, co otworzyło drogę do bramki Zivcowi. Przy drugim golu Nespor już asystował.
– W przerwie zdecydowaliśmy się na zmianę i graliśmy trójką obrońców, dlatego Radosław Murawski został cofnięty na środek defensywy. Powiedziałem też zawodnikom, że w pierwszej połowie zagrali bardzo dobrze i mają to powtórzyć w drugiej. Będziemy walczyli o mistrzostwo Polski do samego końca – dodaje Latal
Lech, tracąc punkty z Piastem, przy wygranej Cracovii oddalił się od gry w europejskich pucharach. Nic więc dziwnego, że Jan Urban po meczu był wściekły na swoich podopiecznych.
– Jestem strasznie wkurzony, bo taki mecz nie może nam uciec. Wyszliśmy na prowadzenie 2:0 i nie rozumiem dlaczego w drugiej połowie podeszliśmy tak wysoko do rywala. Nie o tym
rozmawialiśmy w przerwie, chcieliśmy zmusić Piasta do gry atakiem pozycyjnym. Tymczasem straciliśmy dwa gole, a nasze kolejne próby nic nie dały i nie zdobyliśmy zwycięskiej bramki – grzmiał szkoleniowiec „Kolejorza”.
Sędzia Bartosz Frankowski mocno się starał, aby Piast nie wygrał tego spotkania. W 68. min postanowił wyrzucić z boiska Kamila Vacka. Gdyby nie to, Piast pewnie by zwyciężył. Na szczęście poznaniacy nie potrafili tego wykorzystać.
– W końcówce było widać dużo nerwowości w naszych poczynaniach. Szkoda tego wyniku, bo w takich spotkaniach trzeba wykorzystywać doświadczenie zdobyte w europejskich pucharach. Nie szkodzi, że oddaliśmy inicjatywę przeciwnikowi, ale niestety pozwoliliśmy wejść Piastowi w spotkanie i to się na nas zemściło – ocenia Urban.
W minioną sobotę to trener i zawodnicy Piasta czuli ogromny niedosyt z niewykorzystanej szansy na pokonanie Cracovii. We wtorek w podobnym nastroju był Jan Urban.
– Wielokrotnie podkreślałem, że mecze u siebie musimy wygrywać, dlatego ten wynik odbieram jako dwa punkty stracone. Kolejne spotkanie jest niesamowicie ważne, a walka o miejsce gwarantujące grę w pucharach będzie trwała aż do końca – przewiduje trener Lecha.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Nareszcie, brawo za tę sportową złość trenerze, pokażcie im z kim zadarli, i dzięki dla Niebieskich za dzisiejszy remis. Ciągle jesteśmy w siodle, brawo my, brawo Piast!!!
Legia jest tak cienka ze wszystko się może zdarzyć. Przy takiej determinacji jak dziś wygramy z gwiazdami w Warszawie.
Podgór uratował remis w ostatniej akcji 🙂
ktos wreszcie powiedział, że sędziowie sa przeciw Piastowi
Witam !
To co wyrabiał sędzia Frankowski to skandal. Niestety u nas wkurzanie się na sędziego nic nie da. Są bezkarni. Nie pierwszy już raz ten sędzia źle sędziuje dla Piasta. Niezły mecz , ale ta celność podań jest bardzo denerwująca. Oby z Lechią było lepiej. Jeszcze jest szansa na pierwsze miejsce. To co pokazała Legia w Chorzowie, to nie jest gra na mistrza.
Pozdrawiam.
Brawo!!!!!!!!!!!! Nerwy były górą , wolałam się chłopaki za Was pomodlić, mecz zobaczę z odtworzenia…. grajcie tak dalej 🙂
Klub powinien się odwołać na tym poziomie rozgrywek taka samowolka z kartkami? To było na max żółta. Widać sędziowie zaczynają kombinować pod Legię.