Wreszcie – Jakub Szmatuła doczekał się nowego kontraktu. Nr 1 gliwickiej bramki przedłużył umowę z Piastem o kolejny rok.
Szmatuła to chyba jeden z najbardziej cierpliwych bramkarzy w Polsce. Po raz pierwszy mieliśmy okazję zobaczyć go w akcji w sierpniu 2007 roku. W meczu 4. kolejki o mistrzostwo I ligi, gliwiczanie gościli na stadionie Warty w Poznaniu. Mecz ten zakończył się wynikiem 2:2, a bramki Warty pilnował wtedy właśnie Szmatuła. Jak pamiętamy jedenastka z Okrzei wywalczyła wówczas awans do Ekstraklasy.
Po tym sezonie pochodzący z Poznania golkiper trafił do Gliwic. Nr 1 był wtedy Grzegorz Kasprzik, a Szmatuła bronił w Pucharze Ligi i Młodej Ekstraklasie.
Na debiut na najwyższym szczeblu rozgrywkowym czekał rok. Tak się złożył, że w pierwszym swoim występie zagrał przeciwko klubowi, któremu kibicował od dzieciństwa – Lechowi Poznań. Była to bolesna lekcja futbolu, bo Piast przegrał 1:3. Miejsce w bramce stracił po feralnym meczu z Koroną w Kielcach. Piast prowadził wtedy 2:0, a potem Kuba puścił trzy gole i były to bramki przy jego współudziale.
Wiosnę spędził na wypożyczeniu w Górniku Zabrze. Nie dane było mu wystąpić w żadnym spotkaniu, ale też nie musiał przeżywać goryczy spadku Piasta z ekstraklasy.
Na Okrzei wrócił jesienią 2010 roku. Był podstawowym bramkarzem, wystąpił w 25 meczach I ligi.
Sporo gier zaliczył też w kolejnym sezonie, kiedy to drużyna prowadzona przez Marcina Brosza wygrała I ligę z mocnym akcentem wracając do ekstraklasy.
Potem stracił miejsce na rzecz Dariusza Treli. Gdy Trela odszedł, na Okrzei trafił Alberto Cifuentes, który miał być na lata nr 1. Hiszpan skończył jednak w rezerwach. Mimo to w klubie nie wierzono w Szmatułę, sprowadzono Dobrivoja Rusova. Młodzieżowy reprezentant Słowacji seryjnie jednak puszczał babole. W klubie był jeszcze Jakub Szumski, ale na niego nie chciano już wtedy promować. Trochę z musu, ale postawiono na wychowanka Sokoła Rakoniewice i efekt wszyscy znamy. Piast ma obecnie jednego z najlepszych bramkarzy grających w Polsce i gdyby nie wiek, to pewnie już pytałyby o niego zagraniczne kluby. To że ofert brak, to akurat gliwickich kibiców bardzo cieszy, bo Szmatuła to nie tylko dobry piłkarz, ale też skromny, oddany klubowi, pracowity, a co ważne mocno związany z Gliwicami zawodnik, a takich już teraz coraz mniej.
Jakub Szmatuła w barwach Piasta zagrał w 94 meczach ligowych.
opracowanie: piast.gliwice.pl






















Życzę Kubie oczywiście pobicia tej setki występów w Piaście, kontrakt z Piastem to dobra sprawa, jest teraz w formie, ale pracować dalej musi nad koncentracją , nie raz się gotuje i wychodzi na szesnastkę aby tam robić miszung, lub popracować nad wybiciem piłki, celnym wybiciem a nie oddaniem przeciwnikowi na 35 metrze, pracy dużo, ale Kuba sobie poradzi.
Teraz kolej na MAKA, ten zawodnik jest nam niezbędny.
Króciutki ten kontrakcik i tyle to trwało ciekawe co tak stawiało opór w sprawie. No ale dobrze, że już jest, chociaż Kuba na zdjęciu z Sarkowiczem na wielce uszczęśliwionego nie wygląda. No to czekamy co z będzie z Makiem, Vackiem, Nesporem i Latalem – strach się bać.
Opór w sprawie nie stawiała kasa, bo pod tym względem dawno się dogadali, tylko długość kontraktu. Kuba chciał co najmniej 3 letni kontrakt (to jego prawdopodobnie ostatni kontrakt w życiu na takim poziomie). Stanęło na 1+1.
Sądzę, że Kuba będzie bronił do 40-tki na tym samym, wysokim poziomie ( i mam nadzieję, że w Piaście)
No tak myślałem, że o długość kontraktu chodziło, Szmatuła jak wino ?
Długo czekał na swoją szansę nie odchodząc z klubu. Gdy ją dostał to spisał się dobrze. Powinien dostać kontrakt na co najmniej 2 lata.
Szmatuła jeszcze spokojnie może pokopać w niższych ligach przez pięć lat. Nawet w I-lidze chętnie znajdą się kluby na takiego bramkarza. Dla mnie Kuba to chodzący dowód na to, że cierpliwość popłaca. Wielu na jego miejscu załamałoby się będąc trzecim, czy nawet czwartym bramkarzem. A Szmatuła czekał, wierzył w siebie i się doczekał. Myślę, że będziemy go pamiętali dłużej niż Kozika, czy Trelę.
Szkoda, że z Kuby przykładu nie wziął Daniel Ciechański. Zagrał dobrze w jednym meczu PP i już chciałby do I składu. Na Rynku w czasie prezentacji powiedział mi, że go trener nie zauważa. Poszedł do GKS, fakt złapał kontuzję. Napakował się na siłowni. Bardziej chyba dba o swój wygląd niż o formę i znowu po powrocie z wypożyczenia zamiast (moim zdaniem) cierpliwie budować swój wizerunek w rezerwach stabilnego finansowo i sportowo klubu jakim jest Piast, to poszedł do umierającej Polonii Bytom. Daniel skończy 20 lat za tydzień i chciałby już być…Lewandowskim?. W Polonii Bytom, w klubie który bardzo lubię…utopi się i zatraci.
20 lat i…6 (słownie sześć klubów)!!!.
Nic dziwnego w zachowaniu Ciechańskiego nie widzę. Każdy zawodnik chce grać. Chce dostawać szansę pokazania się. Ciechański jej nie dostał – odszedł, Angielski – nie dostał – odszedł, Długolecki – tak samo. Kto jeszcze? Jeszcze nam się ta polityka stawiania na obcokrajowców czknie. Myślę że za pół roku też odejdą i tylko smrodek po nich zostanie… , No ale pożyjemy – zobaczymy, jak mówią Francuzi.
Ale sześć klubów w jego 20 letnim życiu, to chyba przesad. Gdzie on odpali?.