W ostatnim sprawdzianie przed ligą Piast Gliwice drużynie z czeskiej II ligi – FC Trinec 1:2. Mecz ten był zamknięty dla kibiców i dziennikarzy. Nie możemy więc ocenić postawy zawodników Piasta, ale uczynił to Radosłav Latal.– Sobotni mecz z czeskim drugoligowcem był po prostu słaby. Mam nadzieję, że po kilku dniach odpoczynku chłopcy wrócą silniejsi – mówi w rozmowie z Przeglądem Sportowym trener Piasta. Przypomnijmy, że jedynego gola dla gliwiczan zdobył Mateusz Mak. Był to wyrównujący gol na 1:1, a miło to miejsce w 53 min meczu. Goście bramkę na 2:1 strzelili chwilę później. Przez ponad 30. minut Piast starał się wyrównać, ale bez powodzenia.
Ta słabość mogła się wziąć z faktu, że gliwiczanie zmienili strefę zamieszkania i organizmy jeszcze nie zdążyły się przyzwyczaić do innego rytmu. Zawodnicy Piasta mieli bowiem tylko dwa dni, aby przestawić się na polskie warunki i już zupełnie inny rytm dnia. W meczach z silniejszymi rywalami bowiem
– Z Szachtarem Donieck było o niebo lepiej, widziałem elementy gry, które chcemy pokazywać w ekstraklasie. Szybkość i dynamika wraca, a mamy jeszcze przed sobą kilka treningów do meczu z Górnikiem Łęczna – dodaje czeski trener.
Radoslav Latal przyznał też, że jego podopiecznym jeszcze brakuje koncentracji – To rzeczywiście nasz największy problem. Gramy nieźle, ale robimy kilka błędów i każdy kończy się straconym golem. Tak w ekstraklasie być nie może, bo będzie to nas kosztowało porażki. Co do sparingów, to dwa pierwsze w Hiszpanii rozegraliśmy niejako z marszu, bo mieliśmy przed nimi normalne treningi. Dlatego brakowało trochę szybkości.
Cały wywiad znajdziecie na stronie Przeglądu Sportowego (TUTAJ)





















