Zawodnicy Piasta, jak zawsze zresztą zapowiadali, że do Warszawy jadą po zwycięstwo, ale wiadomo było, że remis też ich będzie satysfakcjonował. Taki wynik bowiem gwarantował, że utrzymają nad Legią pięciopunktową przewagę. Gdy jednak padł gol dla gospodarzy, sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli.
Gliwiczanie nie po raz pierwszy jednak już w tym sezonie pokazali, że potrafią osiągnąć korzystny rezultat, nawet, gdy muszą gonić wynik.
– Straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry, to się niestety zdarza. Udało nam się jednak szybko wstać z kolan, strzelić wyrównującego gola i tym samym zagwarantowaliśmy sobie pozycje lidera do wiosny – powiedział po meczu Radosław Murawski.
„Muraś” już przed wyjazdem do Warszawy podkreślał, że dla niego jest to najważniejszy mecz w karierze i zrobi wszystko, aby jego zespół pokonał Legię. Kapitan Piasta okazał się najlepszym piłkarzem na boisku, mimo, żę był najczęściej strofowanym przez Radoslava Latala
– Trener jest wymagający, ale to powód tylko do zadowolenia, gdyby bowiem nie wymagał, byłoby źle. Ja jestem kapitanem i gram na środku, stąd też często te uwagi są kierowane akurat do mnie, a ja przekazuje jedalej. Może dlatego tak to wygląda z boku – tłumaczy Murawski.
Gliwiczanie jadąc do Warszawy mieli plan i pomysł, jak pokonać Legię.
– Mieliśmy dużo założeń i rozwiązań na ten mecz. Udawało nam się to realizować, stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, ale nie wszystko wykorzystaliśmy. Tak to jednak w piłce bywa – zdradza kapitan niebiesko-czerwonych.
Piast nie wygrał w Warszawie, ale po meczu w obozie niebiesko-czerwonych była feta, jak po zwycięstwie..
Była radość, bo strzeliliśmy bramkę w końcówce, która dała nam cenny remis na Legii. ten remis wiec nas satysfakcjonuje – zaznacza na koniec „Muraś”.
opracowanie: piast.gliwice.pl/NC+






















Witam !
Co z Neśporem ? Czy wyleczy się na niedzielę ? To jedna z najważniejszych informacji !
Pozdrawiam.