Stadion przy ul Okrzei wciąż pozostaje w tym sezonie niezdobytą twierdzą. Kolejną drużyną, która musiała na Okrzei uznać wyższość niebiesko-czerwonych jest Lechia. Gdańszczanie przegrali 1:2. Pierwsi w tym meczu gola zdobyli goście, za sprawą Ariela Borysiuka. Wyrównał Martin Nespor, a końcowy wynik ustalił Hebert. Dzięki zwycięstwu Piasta odskoczył od goniących go drużyn już na sześć punktów.
Po porażce z Pogonią Szczecin Radoslav Latal zdecydował się dokonać tylko jednej, ale istotnej zmiany. Od początku na murawie obok Nespora pojawił się Barisić. To był wyraźny sygnał, że Piast zamierza zagrać z Lechią ofensywnie i wygrać ten mecz. Za gospodarzami przemawiał własny stadion. Na Okrzei bowiem gliwiczanie w tym sezonie jeszcze punktów nie zgubili. Lechia, choć w tabeli zajmuje 13 miejsce należy jednak do tych drużyn, które wciąż są wymieniane w gronie kandydatów do walki o najwyższe cele. W drużynie z Gdańska nie brak też znanych, nie tylko z polskich boisk piłkarzy. O tym, jak mocna jest kadra biało-zielonych, świadczy choćby fakt, że na ławce usiadł Sebastian Mila.
Mecz ten źle zaczął się dla Piasta. Zanim bowiem jeszcze wszyscy kibice zdążyli zająć swoje miejsca Lechia już prowadziła 1:0. W 4 min na 27 metrze, dokładnie na wprost bramki Piasta Vacek faulował Haraslina. Na bezpośrednie uderzenie zdecydował się Borysiuk, piłka przeszła obok muru i tuż przy słupku wpadła do siatki. Podrażniło to ambicję gliwiczan, którzy natychmiast zaatakowali i też po rzucie wolnym bliscy byli wyrównania, jednak strzał Barisica zdołała zablokować gracz Lechii. Kolejny kwadrans upłynął na próbie wypracowania sobie przewagi w środkowej strefie boiska, ale żadnej ze stron się to nie udawało. Serca kibiców Piasta mocniej zabiły w 22 min, kiedy to po uderzeniu Mraza, piłka przeszła w niewielkiej odległości obok słupka bramki gości. W 25. Michał Mak po długim zagraniu, miał przed sobą tylko Koruna, kiwnął go i uderzył z 15 metrów, ale dobrze ustawiony Szmatuła pewnie złapał piłkę. W 29 min Wojtkowiak zapędził się w pole karne Piasta, minął linię obrony, chciał zagrać do wchodzącego na 10 metr Maka, ale na szczęście posłał futbolówkę za linię końcową. Gliwiczanie nie potrafili sobie z akcji wypracować okazji na wyrównanie, mieli za to szansę po stałych fragmentach gry. W 32 min Borysiuk faulował na 30 metrze. Vacek nie zdecydował się jednak na strzał, tylko na dośrodkowanie, które nie dotarło do żadnego z graczy Piasta. Zaraz potem po rogu, Hebert strzelał głową, ale niecelnie. Odpowiedź lechistów była natychmiastowa. Z dystansu na pełnym biegu uderzył Borysiuk, na szczęście niecelnie. W 39. min piłkę w siatce umieścił Wojtkowiak, ale sędzia dopatrzył się wcześniej faulu i gola nie uznał. Za chwilę Zivec celnie uderzył głową, jednak Marić to wybronił. Goście odpowiedzieli szybką kontrą, nie zakończoną jednak strzałem. Gdy wydawało się, że na przerwę gdańszczanie dowiozą prowadzenie, Nespor znalazł trochę miejsca by uderzyć i piłka ku radości fanów Piasta wpadła do bramki. Na tym jednak emocje się nie skończyły. Zaraz potem gdańszczanie wykonywali jeszcze rzut wolny. Z 25 metrów uderzył Łukasik, ale piłka przeszła obok słupka.
Gliwiczanie obiecująco rozpoczęli drugą połowę. Już w 47 min Barisić strzelał, ale nie trafił w bramkę. Zaraz potem w zamieszaniu podbramkowym Vacek uderzał, też niecelnie. Gdańszczanie odpowiedzieli natychmiast strzałem Łukasika, obronionym przez Szmatułę. Gospodarze natychmiast przenieśli akcję na połowę rywala i znów zrobiło się gorąco w polu karnym gości. Taki obrót sprawy podobał się kibicom. W 56 min Borysiuk przymierzył z narożnika pola karnego, kapitalną interwencją popisał się Szmatuła, wybijając piłkę na róg. Po 60 minucie Piast zamknął Lechię praktycznie w jej polu karnym. Gol dla gliwiczan wisiał w powietrzu, ale brakowało skutecznego wykończenia. Wreszcie w 72 min po rogu wykonywanym przez Mraza, Hebert z bliska głową wepchnął piłkę do bramki i Piast objął prowadzenie. W 80 min Nespor za drugą żółtą kartkę zobaczył czerwony kartonik i w konsekwencji musiał opuścić boisko. Piast miał więc ten mecz kończyć w 10 i bez nominalnego napastnika, bo wcześniej Badia zamienił Barisicia. Dało to nadzieję lechistom, ale mógł je rozwiać Zivec. Słoweniec ośmieszył obrońcę gości, wpadł w pole karne, z trudem zatrzymał go dopiero Marić. W 88 min szczęście uśmiechnęło się do Piasta, jak piłka po potężnym strzale Borysiuka odbiła się od słupka. Końcówka tego meczu zapowiadała się bardzo emocjonująco. Lechia zaatakowała całym zespołem. Radoslav Latal zareagował wpuszczając w 90 min jeszcze jednego obrońcę, a za chwilę Szmatuła zebrał brawa za ofiarną interwencję na swoim przedpolu. Mimo rozpaczliwych wręcz ataków gdańszczanom nie udało się doprowadzić do remisu i wszystkie punkty zostały w Gliwicach.
19 września 2015, 20:30 – Gliwice (Stadion Miejski)
Piast Gliwice – Lechia Gdańsk 2:1 (1;1)
Bramki:
0:1 – 4` Ariel Borysiuk
1:1 – 44` Martin Nešpor,
2:1 – 71` Hebert
Piast: 1. Jakub Szmatuła – 5. Marcin Pietrowski, 28. Kornel Osyra, 88. Uroš Korun, 91. Hebert, 2. Patrik Mráz – 25. Kamil Vacek (86, 22. Tomasz Mokwa), 9. Radosław Murawski, 12. Saša Živec (90, 11. Paweł Moskwik) – 16. Martin Nešpor, 90. Josip Barišić (70, 21. Gerard Badía).
Lechia: 50. Marko Marić – 23. Grzegorz Wojtkowiak (85, 7. Miloš Krasić), 22. Mario Maloča, 2. Rafał Janicki, 29. Neven Marković – 11. Maciej Makuszewski, 8. Daniel Łukasik, 16. Ariel Borysiuk, 9. Michał Mak (70, 6. Sebastian Mila), 21. Sławomir Peszko – 17. Lukáš Haraslín (51, 30. Grzegorz Kuświk).
żółte kartki: Hebert, Nešpor, Korun – Borysiuk, Marković, Mila.
czerwona kartka: Martin Nešpor (80. minuta, Piast, za drugą żółtą).
sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
widzów: 5877.






















Bardzo się cieszę z wygranego meczu oglądałem z Holandii. Nadenerwowałem się w końcówce ale zastanawiam się komu zaliczą tego gola??? Brawo Piast i nadal mamy lidera.
A przy okazji od dawna nie czytałem nic od jakichś jonderów i innych pajaców. Czyżby poszli biadolić na jakąś stronkę żabolską?
Pozdrawiam prawdziwych sympatyków Piasta.
ten gol Zaliczono Janickiemu
To co robił główny sędzia przekracza futbolowe pojęcie !!!!!
Coś mi się wydaje że będą robić wszystko aby osłabić kartkami drużynę i zepchnąć ją z pozycji lidera.
*******************Niedoczekanie jeb…a farsafko!!!!!***************************
Piękna atmosfera i oklaski na stojąco, Brawo Piast, brawo chłopaki!!!!!!!!
Przynajmniej były większe emocje, a kto wie czy one właśnie nie pobudziły trybuny na tyle że pomogliśmy piłkarzom i wygraliśmy. 🙂
Dzisiaj pokazaliśmy charakter. Lecha wyglądała na bardziej wybieganą i lepszą technicznie ale my wygraliśmy walką i z sędzią wykorzystaliśmy swoje sytuacje a więc KTOOOO DZISIAJ WYGRAŁ MECZ…. PIAST GKS !!! GLIWICE MIASTO LIDERA !!!!!
Dzięki Kris ale szkoda bo z lapa i po powtórkach było widać że to Hebert strzelił. A sędziemu chyba grzywka oczy zasłaniała.
Sędzia dno. Piast brawo
Sędzia niezły drukarz, na wioskach to by go chyba zlinczowali za taką stronniczość,no ale atmosfera pierwsza klasa i jest zwycięstwo które moim zdaniem było potrzebne bo znów przywróciło wiarę chłopakom .
Plan minimum czyli pierwsza ósemka, po 30 % kolejek mamy zrealizowany w 50 % 🙂
W walce o mistrzostwo będzie liczyć się Legia Wisła i ewentualnie rewelacja sezonu którą na obecną chwile jest nasza drużyna 🙂
Wspaniale, wydaje Mi się że był to najważniejszy mecz w sezonie, chłopaki pokazali charakter .Najbardziej cieszę się z postawy Radka Murawskiego,”mądrości boiskowej” mogą Mu zazdrościć starsi koledzy z całej ex-klasy, wróżę że reprezentacja będzie w przyszłości miała z Niego pożytek.
uzmysłowiłem sobie ze kocham PIASTA
Tak jak pisałem wcześniej-jedyną bronią na mocną Lechię będzie niesamowita ambicja,wola walki.Wysoki pressing,wybieganie,gryzienie trawy na wysokości drenażu-to przyniosło efekt.Do tych cech potrzebna jest żelazna kondycja!!To może być nasz sposób na wyżelowane gwiazdeczki naszej ekstraklapy.My ich po prostu musimy zabiegać,zamęczyć i rzucić się im do gardeł-w przyrodzie te cechy ma hiena-niezwykle skuteczny,cwany drapieżnik!Myślę,że Latal już wie jak to zrobić.
O co chodzi w tym konflikcie z Kałużą i zarządem?
Chciało by się by każdy mecz wyglądał tak samo pod względem wsparcia kibiców nie tylko z młyna. Atmosfera godna lidera.5877? Frekwencja zaniżona o jakieś 1000 głów. Gra piłkarzy zwłaszcza w drugiej połowie bardzo dobra ruszyli tak wysoko i agresywnie do Lechii , że tym czasem brakowało tchu. Z taką grą o wynik we Wrocławiu można patrzeć ze spokojem.
przyłączam się do pytania seal’a o co chodzi w tym konflikcie?
Właśnie co z tą frekwencją ??? było grubo ponad połowę stadionu…. Przecież Vipy i inne osoby które nie przechodzą przez kołowrotki i wchodzą od strony budynku nie są liczeni. Jak żabole zapełniły sektor w ilości ponad 1000, to myślę że wczoraj tylko naszych kibiców było ponad 7000 tyś !!!
Mi się wydaje, że było tyle ile podali. Cały sektor gości był pusty i sektor gdzie był baner sponsora. Pełny był piknik, sektor rodzinny i vipowski. Bieda jak zwykle na młynie. W ogóle uważam, że ten nasz młyn to jakaś żenada. Pierwsze 15 minut bez dopingu, przerwane tylko na chwilę, żeby rzucić bluzgi na uchodźców. Przyszedłem k*rwa na mecz, a nie na manifestację. Nie dość, że jest ich żałośnie mało to jeszcze to bezmyślne napinanie się i odpalenie rac.
Oni mają prawicowe poglądy, ale nie do końca. Prawica brzydzi sie łamaniem prawa, a ich koledzy potrafią po mszy na JG, okraść stację benzynową. Prawicowa Thatcher załatwiła ich ojców duchowych w Anglii na lata.