Jest już oficjalne potwierdzenie, że Wojciech Kędziora w przyszłym sezonie dalej będzie grał w ekstraklasie. W czwartek, były już napastnik Piasta związał się ze „Słonikami” rocznym kontraktem – informuje strona klubu z Niecieczy. Kędziorze, który barw Piasta bronił przez 9. sezonów skończył się kontrakt z ostatnim dniem czerwca b.r. Władze klubu z Okrzei postanowiły, że kontraktu nie przedłużą.
– Od pewnego już czasu czułem, że umowa nie będzie ze mną przedłużona. Mimo że na treningach dawałem z siebie wszystko i w mojej ocenie wyglądałem nieźle, nie dostawałem szans gry w większym wymiarze czasowym. Czym było bliżej końca rozgrywek, tym trener Latal mniej mną się interesował. Boli trochę to, że dowiedziałem się o tym, że nie chcą mnie w Piaście z internetu, gdy byłem na wakacjach – mówi w rozmowie z piast.gliwice.pl Wojciech Kędziora.
Władze z Okrzei postanowiły, że wszystkich zawodników, którym kończą się kontrakty potraktują równo, bez względu na zasługi dla klubu. Kędziora jednak to piłkarz, któremu Piast zawdzięcza naprawdę wiele.
Na Okrzei trafił w przerwie zimowej sezonu 2003/04. Na początku grał jako pomocnik. Szybko zyskał sobie uznanie trenerów i sympatię kibiców. Występował regularnie, stając się mocnym punktem zespołu. Za kadencji Jacka Zielińskiego grywał już na boku obrony. Po przyjściu do klubu Bogusława Pietrzaka został przemianowany na napastnika, co okazało się dla wszystkich bardzo dobrym posunięciem. W sezonie 2007/08 zdobył 10 goli, walnie przyczyniając się do pierwszego awansu Piasta do Ekstraklasy. Potem poszedł do Zagłębia Lubin, ale nie za darmo. Piast zarobił na nim niezłe pieniądze, za które potem zakontraktował najpierw Kamila Glika, a potem Kamila Wilczka.
Początek jego przygody z Zagłębiem był udany. Do 20. kolejki grał regularnie, strzelając gole. Wywalczył z tym klubem awans do ekstraklasy. Zaraz na początku sezonu 2009/10 Zagłębie gościło w Gliwicach.W 82 min tego meczu Kędziora strzelał głową , piłka trafiła w poprzeczkę, „Kędy” niestety trafił również w głowę Glika i bezwładnie padł murawę. Za chwilę ze wstrząśnieniem mózgu i pękniętą czaszką został odwieziony do szpitala. Po rehabilitacji wrócił jednak do piłki, a w sezonie 2011/12 za sprawą Janusza Bodziocha też do Piasta. To był bardzo dobry sezon dla niego i niebiesko-czerwonych, bo „Kędi” wywalczył tytuł króla strzelców, a Piast awansował do ekstraklasy.
W kolejnych dwóch sezonach należał do ważnych zawodników w drużynie. Szczególnie podobały się jego akcje przeprowadzane wspólnie z Rubenem po których Hiszpan strzelał gole, „Kędi” zresztą też trafiał. Kontuzje sprawiły, że tych występów miał mniej ostatnio, ale pozwoliło mu to powiększyć swój dorobek w ekstraklasie do 15 goli łącznie.
W barwach Piasta rozegrał 205 spotkań, strzelając 46 bramek, zaliczając przy tym 28 bezpośrednich asyst. Ten wynik daje mu drugie miejsce wśród wszystkich strzelców Piasta Gliwice w całej historii. W tym miniony 70.leciu jest tylko 18 piłkarzy, którzy na koniec mają ponad 200 gier w niebiesko-czerwonych barwach na szczeblu centralnym a wśród nich jest Wojciech Kędziora.
– Grałem w Sośnicy i Carbo zanim trafiłem do Piasta, ale ja się czuję jak wychowanek Piasta. To jest klub w którym przeżywałem najlepsze chwile w mojej karierze i spędziłem większość mojego sportowego życia. Myślałem, że przy Okrzei zakończę swoją karierę, ale jest jak jest. Emocje już opadły, żalu do nikogo nie mam, takie jest życie piłkarza. Ja nie czuję się jeszcze wypalony, a wręcz przeciwnie. Chciałbym jeszcze trochę pograć na jak najwyższym poziomie, a potem może wrócę do Piasta, ale już w innej roli – mówi „Kędi”
Mówiąc te słowa, Kędziora nie wiedział jeszcze, że wróci na Okrzei szybciej niż sam się spodziewa. Stanie się to już w najbliższy poniedziałek, kiedy to Piast podejmować będzie Termalikę Bruk Bet Nieciecza. Miejmy nadzieję, że jego forma jeszcze nie jest optymalna i w poniedziałek nie trafi ani razu do gliwickiej bramki, choć wykluczyć tego nie można.
Strzelcy bramek dla Piasta: (tylko liga)
1. Ewald Dera – 78
2. Wojciech Kędziora – 46
2. Adam Statowski – 46
3. Lesław Dunajczyk – 40
4. Andrzej Śliz – 39
5. Kamil Wilczek 36
Występy ekstraklasa, II liga, III liga
| 1 | Ryszard Kałużyński | 490 |
| 2 | Jerzy Apostel | 391 |
| 3 | Lesław Dunajczyk | 377 |
| 4 | Tadeusz Pawlik | 329 |
| 5 | Lesław Gil | 316 |
| 6 | Andrzej Śliz | 288 |
| 7 | Tomasz Podgórski | 275 |
| 8 | Rudolf Stach | 257 |
| 9 | Adam Wilczek | 247 |
| 10 | Ryszard Majka | 236 |
| 11 | Grzegorz Żmuda | 232 |
| 12 | Jan Mirka | 219 |
| 13 | Kazimierz Gontarewicz | 218 |
| 14 | Andrzej Sala | 214 |
| 15 | Jan Szczech | 208 |
| 16 | Marcin Żemaitis | 206 |
| 17 | Wojciech Kędziora | 205 |
| 18 | Marian Czernohorski | 203 |
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Rozumiem, że można rozstać się z zawodnikiem ale trzeba umieć to zrobić z klasą – niestety nie przy tym prezesie
Wojtku i Tomku… Wasze zasługi dla Piasta i Gliwic nie będą nigdy zapomniane przez kibiców… Niestety dopóki klubem będą rządzić prostaki pokroju pana od w.f. nie możemy liczyć na to, że zasłużeni zawodnicy będą traktowani z należytym szacunkiem. Jednak kibice się o.Was upomną… Chwała Wam za to co zrobiliście dla Piasta.
Zawsze to samo w Piaście. Nie potrafią normalnie pożegnać ludzi, którzy mieli olbrzymi wkład w sukcesy Piasta.