W meczu kończącym sezon 2014/15 Piast przegrał na własnym stadionie z Cracovią 0:3. „Pasy” wygrały zasłużenie, będąc w tym dniu drużyną lepszą, ale gliwiczanie też mieli swoje okazje na strzelenie gola. Bramki dla Cracovii zdobywali: Bartosz Kapustka, Erik Jendrišek, Dariusz Zjawiński. Przed meczem koszulkę z nr 20, oznaczającym liczbę strzelonych w tym sezonie goli w ekstraklasie odebrał Kamil Wilczek\, który odchodzi z Piasta.
Tak jak się spodziewano, trenerzy obu zespołów potraktowali ten mecz ulgowo, dając szansę pokazania się zawodnikom z szerokiego składu. W barwach Piasta po raz pierwszy w ekstraklasie zagrał Patryk Dziczek. Wychowanek Piasta zastąpił Konstantina Vassilejva, którego zabrakło nawet na ławce rezerwowych.
Obie ekipy nie mając już balastu, że muszą wygrać od początku postawiły na otwarty futbol. Na początku lepiej jednak w tej grze ofensywnej radzili sobie goście. Już w 6. min Kapustka dostał piłkę od Budzińskiego w polu karnym. Pomocnik Cracovii miał przed sobą tylko bramkarza, ale Jakub Szmatuła wygrał ten pojedynek sam na sam. Potem gliwiczanie na chwilę przerzucili ciężar gry na połowę rywala, jednak w 14 min Kapustka z podania Zjawińskiego pięknym uderzeniem w okienko z linii 16. metrów otworzył wynik tego pojedynku. „Pasy” nie rezygnowały potem z podwyższenia tego rezultatu, prezentując się po prostu lepiej od gliwiczan. W 21. min Zjawiński uderzył z ostrego kąta, Szmatuła dobrze jednak zblokował to uderzenie, wybijając piłkę na róg. Na bramkę Piasta sunęły kolejne akcje i drugi gol dla Cracovii wisiał w powietrzu. W 25. min Jendrisek znalazł się sam przed Szmatułą, na szczęście posłał piłkę w trybuny. Bramkarz Piasta miał zresztą już do końca pierwszej połowy dużo pracy, ale po raz drugi w tej odsłonie nie dał się już pokonać.
Na drugą połowę zespół Piasta wyszedł z dwoma zmianami. W szatni zostali Dziczek i Marc, a za nich weszli Moskwik i Podgórski. To miało rozruszać grę gospodarzy i sprawić, że Piast nie przegra w tym ostatnim meczu w sezonie. Rzeczywiście, gliwiczanie lepiej rozpoczęli tę drugą odsłonę. Już w 48. min pół metra zabrakło Łukaszowi Hanzelowi, by doprowadzić do wyrównania. W 51. min Szeliga uderzył z 12 metrów, piłka zatrzymała się na poprzeczce. Zaraz potem Szmatuła ponownie wyszedł zwycięsko z sytuacji sam na sam, gdy na jego bramkę strzelał Boubacar Dialiba. Minutę później Szeliga przymierzył, ale niecelnie. Piast atakował z coraz większą determinacją. W 57. min Badia został wyraźnie popchnięty w polu karnym, arbiter nie zdecydował się jednak podyktować jedenastki. Mimo desperackich wręcz momentami prób, po godzinie gry wciąż Cracovia prowadziła 1:0. W 64. Horvath zdecydował się na uderzenie z dystansu, Stępniewski to jednak wyłapał. Zaraz potem Hebert trafił w słupek, a piłka po dobitce Badii przeszła obok bramki. W tym momencie można było już mówić o prawdziwym pechu. Niewykorzystane sytuacje często się mszczą. W 70 min Erik Jendrisek znalazł się w sytuacji sam na sam, zmieniając wynik na 2:0 dla gości. Nie upłynęło dwie minuty, a Piast przegrywał już 0:3. Tym razem Zjawiński strzałem głową wpisał się na listę strzelców. Wiadomo już było w tym momencie, że Piast tego meczu nie wygra, ale mogła paść honorowa bramka. W 85. min po idealnym dośrodkowaniu Podgórskiego – Kędziora nie trafił w światło bramki mając ledwie do niej pięć metrów.
Porażka ta zepchnęła gliwiczan o dwa miejsca w tabeli, a to oznacza że niebiesko-czerwoni kończą ten sezon na 12. lokacie, a więc dokładnie takiej samej jak rok temu.
Gliwice, ul Okrzei – 5 czerwca 2015, g. 20:30
Piast Gliwice – Cracovia 0:3 (0:1)
Bramki:
0:1 – 14` Bartosz Kapustka,
0:2 – 71` Erik Jendrišek,
0:3 – 73` Dariusz Zjawiński
Piast: 1. Jakub Szmatuła – 22. Tomasz Mokwa, 28. Kornel Osyra, 33. Hebert, 14. Adrian Klepczyński (80, 24. Wojciech Kędziora) – 20. Łukasz Hanzel, 4. Carles Martínez (46, 17. Tomasz Podgórski), 3. Csaba Horváth, 27. Patryk Dziczek (46, 11. Paweł Moskwik), 21. Gerard Badía – 26. Bartosz Szeliga.
Cracovia: 19. Krystian Stępniowski – 26. Deleu, 25. Bartosz Rymaniak, 24. Piotr Polczak, 44. Paweł Jaroszyński – 62. Erik Jendrišek (78, 96. Mateusz Wdowiak), 27. Marcin Budziński, 14. Damian Dąbrowski, 67. Bartosz Kapustka (66, 10. Mateusz Cetnarski), 7. Boubacar Dialiba – 9. Dariusz Zjawiński (75, 32. Krzysztof Szewczyk).
żółta kartka: Horváth.
sędziował: Paweł Gil (Lublin).}
widzów: 4774.






















Samo spotkanie nie ma co komentować…Każdy widział!Ale gdy wczoraj popatrzyłem na młyn… Ja kocham Piasta…Itd.gdy graliśmy zero jest mocno niestosowne.Nie wspominając o tym,że kibice np.na sektor L rzucają kur…Za to kibice z sektora L np.przychodzą po kur..ić na piłkarzy,a nie ich wspierać.Poza tym sami byli „piłkarze”,a teraz wręcz przyszli trenerzy…Wszystko wiedzą!Jak zagrać,gdzie powinien się piłkarz ustawić itd.Wczoraj kibicowałem ze stoickim spokojem obserwując to wszystko i doszedłem do wniosku,że lepiej w klubie jak i z kibicami nie będzie.Żenujące widowisko jak i cała reszta…
Mam pytanie. O co chodziło tym z młyna że zeszli na dół?
20 minut lepszej gry w 2 połowie, reszta niestety to żenada,szkoda że drużynie Piasta zabrakło ambicji i sił aby uszanować kibiców którzy przyszli na mecz. Ale ,,,,EX utrzymana, miny „działaczy” roześmiane…
kaziutek 56 chodziło o szefa ochrony i jego zakazy wnoszenia rzeczy według niego nie dozwolonych.
Szczerze nie można było się spodziewać , że ten sezon będzie inny niż wcześniejszy.Czemu?A mianowicie pensje od 4 sezonów nie zmieniane na tym samym poziomie co zmusza zawodników do szukania innego lepiej płatnego pracodawcy a po lukach nie zawsze przychodzą zawodnicy lepsi. A co za tym idzie Piast nie sunie do przodu a cały czas tkwi w miejscu bo co sezon łatanka. Nie rozsądny Prezes gdy nie szło w 3/4 meczach wiosny zmienił trenera który rundę jesienną zaczynał podobnie by potem poukładać zespół tak by ten ogrywał Legię czy Lecha i co podkreślę w dobrym stylu. Przyszedł jakiś ,,Andrzej? z Czech który zabetonował bramkę i porozwalał wszystko to co zbudował Perez. Co automatycznie przełożyło się , że styl jest bez stylu a gdy patrzy się na grę grajków to aż nogi pewnie nie jednemu rwą się by za darmoche nawet pokazać , że idzie grać lepiej niż oni. No a wiadomo gdzie nie ma poziomu kibica tez się nie znajdzie. Owszem z klubem powinno się być na dobre i na złe ale tak jak kuleje Patriotyzm tak i kuleje wierność kibicowska wczoraj było to widać dosadnie po 3 bramce. Podsumowując Piast jest tylko przystanią dla grajka który musi okrzepnąć nic więcej go tu z tą polityką klubową nie czeka. Nie wiem jak będzie wyglądał przyszły sezon ale bez zmian w klubie i z tym Latalem aż się można bać.
patrzac z perspektywy czasu to zmiana trenera nie przyniosła żadnej zmiany jakości Piasta
Za Peraza jeszcze był jakiś pomysł na grę
A przy tym Czechu ani taktyki, ani rozsądnych zmian,a najbardziej co mnie wkurza to eksperymentowanie ze składem,i na sile ciągniecie za uszczy Horvatha, Klępy, Hanzela.
Jakoś nie jestem zaskoczony tym wynikiem. Piast to najmniej ambitna drużyna w tym sezonie. Tak jak na studiach. Byle zaliczyć i przejść dalej. Patałachy. Obyście się ogarnęli na następny sezon. Jeśli chodzi o kibiców to dobrze, że im pocisnęli. Jak są oklaski za dobrą gre to i chu*ów za kaleczenie też się należy
Chciałbym jeszcze dodać, że przez te kaleczenie na boisku Piast jest marginelizowany przez media. W TV mecze Piasta mają najmniejszy czas emisji a na portalach internetowych najmniej piszą o naszym zespole.
Latal utrzymał nas w lidze,i na tym koniec.Przy okazji rozwalił całą drużynę,która gra teraz tak toporną piłkę jak za najgorszych czasów Brosza.Stawianie na beton w obronie,Horwata który ma być jego lekarstwem na wszytko i przkaźnikiem do i z drużyny,brak doboru zawodników do pozycji ,Szeliga napastnikiem? On co najwyżej skrzydłowym……można wymieniać i wymieniać,na taką naszą grę kibic nie przyjdzie,nie zapłaci,Kręcina chyba dobrze widzi co się dzieje,a brak Nivesa wczoraj traktuje to jako karą kątową prezesa nauczyciela z byłą imprezę Kolumbijczyka,ten zawodnik odejdzie za darmo gdzieś do I ligi,później ktoś go kupi z Ex,ktoś zarobi,my nie.Jest czas na zmiany,Latalowi dziękujemy,musi odejść,tak jak jego przyjaciel Haito nie nadają się do trenerki,to musi być jednak Polski trener,czasu jest mało,liga już startuje w lipcu,transfery tez muszą być,oprucz bramki na wszystkie formacje.
Racja !!!
Nie rozumiem czemu nie wystawił Ciechańskiego, kiedy ma zagrać jak nie w takim meczu. I jaki był sens wpuszczania Wojtka Kędziory, który z całym szacunkiem perspektywiczny nie jest i już nic do drużyny nie wniesie. Chyba że miała to być jakaś forma podziękowania dla niego.