Tak trudnej sytuacji kadrowej jeszcze w tym sezonie nie miał zarówno Angel Perez jak i Radosłav Latal. Piast na dwie kolejki przed końcem sezonu praktycznie nie ma ataku. Podczas ostatniego meczu kontuzji stawu skokowego nabawił się Kamil Wilczek. Niezdolny do gry jest też Sasa Żivec. Wcześniej już, też z powodów zdrowotnych ze składu wypadł Murawski. Do tej dwójki dołączył jeszcze Ruben Jurado, który od pewnego już czasu ma problemy z kolanem.
Największy problem ma Żivec. Słoweniec przyznaje, że nie zagra już do końca sezonu – Odnowiła mi się kontuzja, przez którą straciłem ostatni miesiąc. To koniec sezonu dla mnie. Jestem bardzo smutny, bo ten sezon był dla mnie bardzo pechowy. Chyba najbardziej nieszczęśliwy w całej mojej karierze. W dodatku gdy rozgrywałem dobre mecze nie udało mi się strzelić choćby jednego gola – mówi w rozmowie z katowickisport.pl Sasza Żivec.
W tej sytuacji w szerokiej kadrze Piasta z nominalnych napastników został tylko Daniel Ciechański, który zresztą w rezerwach strzela regularnie. W tym sezonie zdobył już 11. goli, a przypomnijmy, że do gliwickiego klubu trafił w przerwie zimowej. Latal ma jeszcze jedną możliwość. Może do linii ataku przywrócić Moskwika, który na szpicy grał w swoim poprzednim klubie.
Na szczęście niebiesko-czerwoni są w dobrej sytuacji w kontekście gry o utrzymanie. Prawdopodobieństwo, że spadną jest minimalne, nawet w przypadku odniesienia dwóch porażek. Jeden punkt natomiast wystarczy, aby być pewnym ligowego bytu.
Dla gospodarzy wtorkowego meczu, starcie z Piastem jest kolejnym pojedynkiem o być albo nie być w ekstraklasie. Tylko zwycięstwo przedłuży Zawiszy nadzieję na pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nic więc dziwnego, że bydgoszczanie naładowani są energią. Ich morale na pewno poprawiła efektowna 4:1 wygrana nad Bełchatowem. – Zagraliśmy dokładnie tak jak zakładaliśmy przed meczem i to przyniosło nam bardzo ważne trzy punkty. Cała drużyna wykonała fantastyczną pracę. Teraz skupiamy się na wtorkowym meczu i postaramy się zrobić wszystko, żeby 3 punkty zostały w Bydgoszczy. – mówi Jakub Wójcicki, kapitan Zawiszy.
Nadziei nie traci też Mariusz Rumak – Mimo wygranej w ostatniej kolejce wciąż pozostajemy w strefie spadkowej. W mojej drużynie jest dużo wiary, ale też wielkie wyzwanie. – tak ocenia sytuację szkoleniowiec Zawiszy Bydgoszcz.
Trzeba przyznać, że Mariusz Rumak dokonał w Bydgoszczy prawie cudu. Wydawało się, że niebiesko-czarni są już praktycznie zdegradowani. Po rundzie jesiennej do bezpiecznego miejsca w tabeli tracili aż osiem punktów. Odrobili jednak straty, ale trzeba powiedzieć, że bydgoszczanom pomógł podział na grupy i redukcja punktów. Teraz podopieczni Mariusza Rumaka mają nawet szanse na przeskoczenie w tabeli gliwiczan.
Niebiesko-czerwoni walczą nie tylko o lepsze miejsce w tabeli, ale też o zamazanie w pamięci kibiców spotkań, które im nie wyszły. Były takie mecze, których nie dało się wręcz oglądać. Teraz jest okazja, aby to zmienić. Niekoniecznie trzeba wygrywać, ale zagrać z pełnym zaangażowaniem i determinacją.
Wtorkowy mecz Piasta Gliwice z Zawiszą Bydgoszcz poprowadzi Krzysztof Jakubik. Sędzia ten w tym sezonie już pięciokrotnie był rozjemcą w spotkaniach z udziałem Piasta. Trzy razy wygrywali gliwiczanie, raz był remis i tylko raz niebiesko-czerwoni przegrali, gdy Jakubik gwizdał.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: katowickisport.pl/wkszawisza.pl/






















Dajcie szanse Ciechańskiemu no bo innego lepszego wyjścia nie ma…
wątpliwe, piłkarze jechali do Bydgoszczy prosto z Kielc więc w autokarze nie było Ciechańskiego. Oczywiście mógłby dojechać sam jak kiedyś Matras z młodzieżówki samochodem razem z Bodziochem, no ale.. poza tym trzeba też utrzymać rezerwy w 3 lidze, pierwsza ekipa jest utrzymana na 99,9% (analiza na 90minut.pl)
matematyka tak pokazuje, ale to jest matematyka, jakbysmy uwzględnili takie pewniaki że Cracovii nigdy Ruch nie leżał i tam będzie min. remis plus to że Bełchatów już się poddał i te dwa ostatnie mecze wtopi plus porażkę Piasta w Bydgoszczy to prawdopodobieństwo nie będzie 99,9 tylko np. 75%…
A Wojciech Kędziora?
Też miał kontuzje.
Ale chciałem napisać o czymś innym. Gdyby Jańczyk wytrzymał w „celibacie”, chodził na treningi i walczył ze sobą i ze swoją chorobą(tak jak na jesieni), to teraz mógłby mieć swoje 5 minut.
Może sobie pluć w mordę, bo teraz już nigdy się nie odrodzi.
Janczyk a nie Jańczyk
Co oznacza brak kilku podstawowych zawodników w składzie to jest przykład Podbeskidzia dostają baty z kim popadnie.
To samo czeka nas w ostatnich dwóch meczach.
Oby inni zagrali dla nas i już w następnej kolecje zebyśmy świętowali pozostanie w ex.
Dajcie szansę Ciechańskiemu to strzeli bramkę jak w każdym swoim debiucie 🙂
Tak trochę na boku- Kamil Glik został wybrany do 11 sezonu we włoskiej Serie A wg GazettadelloSport.Wielkie brawa dla Kamila za świetny sezon.Szacun.
Ot polityka,na liście płac jest 27 nazwisk i nie ma kim grać,
toż to więcej chorych,jak pomieści oddział szpitala w Gliwicach.
Zabrać zawodników z rezerw,trudna sprawa,oni też walczą o
utrzymanie,ktoś musi na tym stracić.
A wszystkie kłopoty,to wina zawodników,którzy lekko tracili
punkty,w całym sezonie i sztabu, kogo zakontraktowali.
nie wiem co gra ten ciechański bo reszta młodych wilczków obrosła w piórka robią za wielkie gwiazdy grać nie umieją po 60 minutach oddychają rękawami a od 70 minuty mają zawroty głowy , skurcze kładą ich na murawie i wtedy Piast właśnie przez nich przegrywa większość meczy.Myślę że ostatnie dwa mecze powinny otworzyć oczy zarządowi w sprawie nowych kontraktów o ile zarząd i prezes te oczy mają.
Egzekucja przy dobrych wiatrach zostanie odlożona o rok.Tylko Vasiljew i Wilczek momentami prezentują jako taki poziom.Pozostali to na dzisiaj mogą grać w ogonie II-giej ligi.Taka jest smutna prawda.Zapowiada się kolejny sezon ciężkich batów od każdego i wszędzie.