Hokejowy wynik na Okrzei. Piast – Bełchatów, relacja

kamil-wilczek-belchatowAż dziewięć bramek zobaczyli kibice, którzy przyszli na stadion przy ul Okrzei w miniony wtorek. Sześć strzelili gliwiczanie, trzy drużyna z Bełchatowa. Rzadko spotykanym wyczynem popisał się Kamil Wilczek, który zdobył cztery gole, wszystkie w jednej połowie. Kolejne dwa trafienie dla gospodarzy to fenomenalne strzały z rzutów wolnych Vassiljeva. Dla Górników bramki strzelali: Arkadiusz Piech, Łukasz Wroński i Damian Zbozień.

Bełchatowianie musieli ten mecz wygrać, aby zachować choćby cień szansy na utrzymanie w ekstraklasie. Gliwiczanie przed tym spotkaniem mieli na koncie 21. punktów i gdyby okazali się lepsi, zrobiliby duży krok do utrzymania.

Już w 2 min, po rzucie wolnym Telichowski umieścił piłkę w bramce, ale arbiter gola nie uznał, bo był spalony. W 5. min, to gliwiczanie wykonywali rzut wolny. Do piłki podszedł Vassiljev. Estończyk uderzył precyzyjnie, obok muru, futbolówka przełamała ręce Treli i zrobiło się 1:0. Ledwie 2. minuty później gliwiczanie wykonywali kolejny rzut wolny, z tą różnicą, że piłka tym razem była ustawiona na wprost bramki. Dla Vassiljeva nie robiło to jednak różnicy. „Kostia” uderzył tak, że Trela nawet nie drgnął i było już 2:0. Wydawało się, że losy meczu są już rozstrzygnięte. Tymczasem w 13. min Haznel faulował w polu karnym Wacławczyka. Jedenastkę pewnym strzałem w środek bramki na gola zamienił Piech. Podrażnieni takim obrotem sprawy gospodarze rzucili się do ataku, stwarzając sobie kilka okazji na Zmianę wyniku. W 23. min Wilczek dostał prezent od zawodnika gospodarzy i znalazł się w sytuacji sam na sam. Napastnik Piasta uderzył potężnie, ale kapitalną interwencją i refleksem popisał się Trela, wybijając piłkę na róg. Przez kolejny kwadrans na murawie nie wydarzyło się godnego odnotowania. Gliwiczanie cofnęli się do obrony, ustawiając przed własnym polem karnym „autobus”. Goście zupełnie nie mieli pomysłu jak przejść ten mur. W efekcie kibice w tym czasie nie zobaczyli żadnego strzału.  W 42. min Telichowski przedarł się jednak w pole karne, uderzył nie najmocniej, ale kąśliwie i Szmatuła miał problemy, aby odbić piłkę. Ta nie wpadła jednak do bramki i pierwsza odsłona zakończyła się prowadzeniem Piasta 2:1.

Goście wyszli na drugą połowę mocno zmotywowani i z przekonaniem, że uda im zrobić to samo, co Łęczna, czyli strzelić o jednego gola więcej i wywieźć z Gliwic komplet punktów. Radoslav Latal widząc, że „Brunatni” zaczynają coraz mocniej naciskać, zdecydował się wpuścić do gry Carlesa Marca i zmieniło to obraz gry. W 57 min Badia wyprowadził szybki kontratak, ale Hiszpan w końcowej fazie tej akcji źle podał i nic z tego nie wyszło. W 58. min Małkowski za to celnie uderzył, na wysokości zadania stanął Szmatuła. Gra zrobiła się bardziej otwarta, co zwiastowało kolejne bramki, ale ża padnie ich jeszcze aż sześć, nikt się nie spodziewał. W 61. min Vassilejv z głębi pola zagrał do Wilczka, który poradził sobie z dwoma obrońcami, strzelając swoją 17. bramkę w sezonie. W 65. min Telichowski faulował na 27 metrze Szeligę. Vassiljev spróbował po raz trzeci, ale hat-tricka nie skompletował. W 70. min Klepczyński zapędził się pod bełchatowską bramkę, zagrał sprytnie do Wilczka, który zwodem oszukał obrońcę i pewnym strzałem podwyższył wynik na 4:1. W 76. min Vassiljev opuścił boisko, a kibice pożegnali go brawami na stojąco. W 80 min Żivec, wpadł w pole karne. próbowało go zatrzymać trzech obrońców, ale tak nieporadnie to robili, że sfaulowali Słoweńca. Rzut karny egzekwował Wilczek i uderzył tak, że Trela nie mógł sięgnąć piłki. W 90 min Łukasz Wroński zmniejszył na chwilę rozmiary porażki. Zaraz potem Wilczek po raz kolejny popisał się kapitalnym strzałem. Odpowiedź gości była natychmiastowa. Zbozień tuż przed końcowym gwizdkiem zmniejszył rozmiary porażki.

Dzięki zwycięstwu, Piast zrobił duży krok do utrzymania, ale to nie jest jeszcze koniec walki o ligowy byt. Już w niedzielę gliwiczanie podejmować będą Górali z Bielska. Początek, godz. 15:30.

19 maja 2015, 20:30 – Gliwice, ul Okrzei
Piast Gliwice – GKS Bełchatów 6:3
Bramki:
1:0 – 5` Konstantin Vassiljev (Gerard Badia)
2:0 – 7` Konstantin Vassiljev (Bartosz Szeliga)
2:1 – 13` Arkadiusz Piech
3:1 – 61` Kamil Wilczek (asysta: Konstanin Vassiljev)
4:1 – 70` Kamil Wilczek (asysta: Adrian Klepczyński)
5:1 – 81` Kamil Wilczek (k) (asysta: Sasa Zivec)
5:2 – 90` Łukasz Wroński,
6:2 – 90+1` Kamil Wilczek (asysta:  Csaba Horvath)
6:3 – 90+3` Damian Zbozień

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 14. Adrian Klepczyński, 3. Csaba Horváth, 33. Hebert, 19. Piotr Brożek – 17. Tomasz Podgórski (56, 4. Carles Martínez), 20. Łukasz Hanzel, 84. Konstantin Vassiljev (77, 12. Saša Živec), 26. Bartosz Szeliga, 21. Gerard Badía (82, 28. Kornel Osyra) – 10. Kamil Wilczek.

Bełchatów: 44. Dariusz Trela – 24. Damian Zbozień, 5. Paweł Baranowski, 66. Błażej Telichowski, 46. Mateusz Szymorek – 9. Michał Mak (69, 11. Łukasz Wroński), 3. Grzegorz Baran (46, 4. Damian Szymański), 20. Patryk Rachwał, 30. Kamil Wacławczyk, 88. Maciej Małkowski (75, 10. Pawieł Komołow) – 7. Arkadiusz Piech.

żółta kartka: Telichowski.
sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
widzów: 3238.

11 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Shteef

Hokejowy wynik.Brawa dla Kamila za wielki krok po koronę.
Jest jedno wielkie ALE, zęby bolą patrząc na naszą grę.Tak naprawdę ciężko było znaleźć kogoś kto by był naprawdę dobry w zespole.

baz

Brawo za wygraną ale stracić te 2 gole na końcu? Grać trzeba do końca

scorpio

Tak teraz, na spokojnie obejrzałem skrót meczu i mam takie (osobiste, subiektywne) spostrzeżenia.
Piast momentami grał w 9-tkę.
1. Niestety słaby Podgór,nie pomagał – dobrze, że nie przeszkadzał. Kilkadziesiąt minut sobie podreptał.
2. Brożek – nie podłączał się po akcję ofensywne jak to robił Moskwik.
Brożek ewidentnie zawalił przy bramce Wrońskiego. Takie kiksy to…w okręgówce.
3. Hanzel nie potrafił znaleźć miejsca na boisku i jeszcze w dodatku tak głupio sfaulował Wacławczyka w polu karnym. Faul zamieniony na bramkę przez Piecha.

darekp

Bardzo się cieszę, że Piast wygrał , a Kamil zbliżył się do korony króla strzelców. Strzelanina na boisku była nagrodą dla tych którzy byli na meczu, bo nieprędko zapewne się powtórzy. Styl gry w pierwszej połowie i na początku drugiej katastrofalny. Wydaje mi się, że był to błąd Latala w ustawieniu drużyny. Gra zaczęła się dopiero, gdy zszedł z boiska Podgórski i na prawe skrzydło wrócił Szeliga, któremu najwyraźniej nie pasuje gra na pozycji ?10?. Jest to raczej pozycja Rubena. Gdyby nie Wassiliev, to mogło być do tego momentu nieciekawie. Pozytywnie zaskoczył mnie Klepczyński, a to co robił z zawodnikami PGE w drugiej połowie to była profesura. Po raz kolejny udowodnił, ze warto na niego (pomimo wieku) nadal stawiać. Zastanawia mnie Brożek. Niby grał przez 85 minut nie najgorzej, a w końcówce zaliczył dwie asysty dla PGE. Przypomniał mi się mecz z Górnikiem i jego samobój, też w końcówce meczu. Jest to zastanawiające. Hebert na środku obrony gra bardzo dobrze i pewnie i w tej chwili jest niezastąpiony. Oby nam go nikt na przyszły sezon nie podebrał i wydaje mi się, że grać powinien w parze z Osyrą. Odnoszę wrażenie, że Latal próbuje trochę poprzestawiać niektórych zawodników, ale na razie są zbyt słabi motorycznie, aby robić takie próby. Badia, pomimo wielkiego zaangażowania) miał duże kłopoty ze Zbozieniem w pojedynkach 1 na 1. Tak na marginesie, to Zbozień był chyba najjaśniejszym punktem w PGE. Szkoda, że nie ma go w Piaście. Podsumowując. Bardzo ważne zwycięstwo. Oby udało się teraz wygrać z Podbeskidziem i chyba drużyna pokazała Latalowi jak chce grać. Drobne korekty w składzie (tym, który kończył) i trzy punkty powinny zostać w Gliwicach, a z nimi praktycznie Ekstraklasa.

baz

Niestety ale nasi wychowankowie w tym sezonie są beznadziejni. Tyczy się to Murawskiego i Podgóra.

darekp

Niestety zgadzam się. Murawski, co prawda walczy, ale zazwyczaj jego wejścia kończą się kartkami. Wydaje mi się, że w jego przypadku jet to ewidentnie wynik słabego przygotowania motorycznego (spóźniony i słaby start do piłki). Natamiast czy tylko brak motoryki jest przyczyna słabej gry Podgórskiego? Nie mam przekonania. Jemu przydałby się chyba psycholog

wieczorek

Brawo Piast,gratulacje dla Wilczka i Wassiljeva.
Na pewno oba piłkarze, zrobili duży krok, do utrzymania piasta,
w ekstraklasie a i sobie podnieśli renomę umiejętności piłkarskiej.

orion

Jeśli się utrzymamy a to jeszcze nie jest pewne to Latal dobrze ich przygotuje do nowego sezonu motorycznie a to podstawa.Latal to niemiecka szkoła i tu byłbym spokojny.Teraz jest chaos bo grajki sa bez formy i trener łata dziury jak może , wiadomo , celem jest utrzymanie.
P. S.
Mam nadzieję Scorpio że zamknąłeś mordę temu debilowi.

scorpio

Wejdź na Forum ŁKS Młodość Rudno, też się tam wymądrza. ale przynajmniej moderator ciągle usuwa jego posty.
On jest kibicem tej drużyny.
Namierzyłem jego I.P
Pisze z .neoplus.adsl.tpnet.pl
Jego IP to : 83.26.241.***
Całego numeru IP nie podam jeszcze , może sie gościu wycofa.
a swoja drogą dziwię się p. Muzi, że nie kasuje jego postów, albo w ogóle nie mu bana jak franekusa-owi.
Przecież Jondek narusz wszystkie zasady NETykiety!!!.

CŻPG

Wynik lepszy od gry. Bo gra była tylko przez ostatnie 30 minut. Pokazali ,że jak chcą to mogą zagrać na dobrym poziomie. Szkoda , że grają przeciw trenerowi a nie dla samych siebie a w szczególności Gliwickiego podatnika co zarazem jest ich wyżywicielem. Parę zjebek i gwizdów chyba sprawiła , że od 60 min coś zaczęli grać. Widzę też Latal troche powrócił do składu Pereza nie licząc Horvatha , Podgórskiego i Hanzela. Ale tak na prawdę Bełchatów jest słabszy nawet od Zawiszy a więc Niedzielny mecz będzie takim który da odpowiedz czy jesteśmy wstanie się utrzymać czy też walka będzie do ostatniej kolejki.

CŻPG

Co mi się spodobało w tym meczu jeszcze to to,że pomimo niskiej frekwencji tzw pikniki same niejednokrotnie nawoływały do dopingu. Brawo dla ludzi zasiadających na tamtym sektorze i mam nadzieję ,że w niedzielę też nie zawiedziecie. Co do młynu dziury były dalej ale jak na wtorek i tak jakość na taką ilość była dobra. Niestety niektórzy dalej nie kapują , że jeżeli widzi ( a na pewno widzi ) , że w środku jest dużo wolnych miejsc to nie pójdzie tam zapełniać tylko ucieka gdzieś pod prawie koniec sektora. Dla tych co wybierają się na Niedzielny mecz na młyn apel. NIE RÓBCIE ODWALAJCIE MANIANY PRZYCHODZĄC NA TEN SEKTOR IDZIESZ ODRAZU DO ŚRODKA SEKTORU. SEKTOR TEN JEST PRZEZNACZONY DLA OSÓB DOPINGUJĄCYCH. JEŻELI NIE CHCESZ DOPINGOWAĆ NIE KUPUJ BILETU NA TEN SEKTOR. A W PRZYPADKU ZAPOMNIENIA TEGO PRZEKAZU NA PROŚBĘ O DOŁĄCZENIU DO ŚRODKA NIE UDAWAJ GŁUCHEGO LUB UŁOMNEGO !!