Koniec pucharowej przygody

ciechanski-podbeskidzieNie udał się trenerski debiut Krzysztofowi Szumskiemu i Bogdanowi Wilkowi. Awaryjnie prowadzony przez ten duet Piast, przegrał w rewanżowym spotkaniu ¼ finału Pucharu Polski z Podbeskidziem 0:1. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył w 45 min strzałem z rzutu wolnego Dariusz Kołodziej. W przygotowaniu relacja.

W zasadzie wszystko w tym meczu przebiegło tak jak się tego spodziewano. Obaj trenerzy dokonali zmian w składach w porównaniu do spotkań ligowych, choć trudno mówić, że zagrali rezerwowi. W przypadku Piasta na początku zabrakło Wilczka, Heberta, Badii i kontuzjowanego Brożka. Od pierwszej minuty zagrał za to Jakub Szumski.

Cały mecz toczył się pod dyktando Piasta. Gliwiczanie mieli ogromną przewagę w posiadaniu piłki bo 64-36 procent. Taki scenariusz przewidzieli jednak gospodarze. Bielszczanie nastawili się na to, by nie stracić gola i grać z kontry. Górali urządzał nawet porażka 0:1, bo to też dawało im awans do następnej rundy. Nie trzeba chyba dodawać, że miało to wpływ na atrakcyjność tego widowiska.

Pierwszą okazję na otwarcie wyniku stworzyli sobie miejscowi. W 7. min Śpiączka będąc w polu karnym oddał mocny strzał, Szumski sparował piłkę, dopadł do niej jeszcze Kwame, ale nie skierował futbolówki w światło bramki. W 12 min, po kontrze także Śpiączka nie trafił w dogodnej sytuacji. Potem inicjatywę przejął Piast. W 26 min Vassiljev uderzył mocno w swoim stylu, Zajac odbił piłkę, dopadł do niej jeszcze Żivec, ale jego strzał zablokował Górkiewicz. Za chwilę znów Estończyk próbował uderzenia z dystansu, ale bez powodzenia. Gliwiczanie potem próbowali atakować, ale nic z tego nie wynikało. Za to w 39. min, po stracie piłki przez Marca, przejął ją Śpiączka – oszukał Osyrę i był już w sytuacji sam na sam, jednak pogubił się i obrońcy Piasta zabrali mu w porę piłkę. Wydawało się, że ta pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, ale już w doliczonym czasie gry Ruben faulował gracza gospodarzy tuz przed linią pola karnego. Perfekcyjnie rzut wolny wykonał Kołodziej, pokonując Szumskiego. Taki wynik jeszcze nie przekreślił szans Piasta na awans, ale zdecydowanie poprzeczka została podwyższona.

Po zmianie stron w szatni został Carles Marc, a do gry wszedł Wilczek. Miało to na celu zwiększenie siły rażenia gliwiczan. Tyle, że niebiesko-czerwoni grali tak, jakby nie wierzyli, że jeszcze o coś mogą powalczyć. Za to w 53. min Górale mogli zakończyć męki Piasta. Kołodziej stanął oko w oko z Szumskim, ale w sukurs koledze przyszedł Osyra i wspólnie zawodnicy Piasta zablokowali zawodnika Podbeskidzia. W 62 min po dośrodkowaniu Vassiljeva, Osyra główkował, lot piłki jeszcze zmienił Kolcak i tak trafiła w poprzeczkę Nie wiadomo jednak, czy gracz Górali uratował drużynę przed stratą gola, czy też może przyśpieszył puls swojemu bramkarzowi i sobie też. Po tej sytuacji wydawało się, że obie strony będą już tylko czekać na końcowy gwizdek, ale w 72 min Kwame zobaczył drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Pojawiła się więc iskierka nadziei, że może uda się wykorzystać to osłabienie i doprowadzić do dogrywki. Pięć minut później bezsprzecznie najlepszy w zespole Piasta zawodnik, wypuścił prawą stroną Podgórskiego, ten zacentrował, tyle, że za nim nie nadążyli napastnicy. W 78. min Szumski i Wilk poszli na całość, ściągając z boiska Osyrę, a desygnując do gry Kędziorę. Przez jakiś czas trwało oblężenie bramki gospodarzy, ale ten okres gry najlepiej podsumował Zivec. Słoweniec po wybronionym przez Zajaca strzale walnął pięścią w murawę. Gliwiczanie grali do końca, a w zasadzie Vassiljev, który w końcówce jeszcze mocno uderzył, ale piłka tym razem przeszła nad poprzeczką.

Piast przegrał, odpadł z Pucharu Polski, ale ostatni raz gliwiczanie tak wysoko zaszli w 1983 roku. Bez wątpienia wkład w to miał już nieobecny na ławce Angel Perez. Pozytyw tego jest taki, że nowy szkoleniowiec niebiesko-czerwonych, który formalnie od piątku ma przejąć zespół – Radoslav Latal mógł na żywo zobaczyć w jakiej formie są jego nowi podopieczni.

19 marca 2015, 16:00 – Bielsko-Biała, ul Rychlińskiego
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Piast Gliwice 1:0 (1:0)
Bramki:
1:0 – 45` Dariusz Kołodziej

Podbeskidzie: 1. Richard Zajac – 21. Tomasz Górkiewicz, 4. Gracjan Horoszkiewicz, 90. Kristián Kolčák, 37. Róbert Mazáň – 9. Dariusz Kołodziej, 22. Artur Lenartowski, 27. Adam Deja (74, 16. Pavol Staňo), 5. Frank Adu Kwame – 18. Bartosz Śpiączka (69, 23. Róbert Demjan), 15. Krzysztof Chrapek (63, 14. Damian Chmiel).

Piast: 29. Jakub Szumski – 22. Tomasz Mokwa, 3. Csaba Horváth, 28. Kornel Osyra (78, 24. Wojciech Kędziora), 11. Paweł Moskwik – 17. Tomasz Podgórski, 4. Carles Martínez (46, 10. Kamil Wilczek), 20. Łukasz Hanzel, 84. Konstantin Vassiljev, 12. Saša Živec – 77. Rubén Jurado (63, 26. Bartosz Szeliga).

żółte kartki: Deja, Kołodziej, Adu Kwame – Martínez, Živec, Horváth.
czerwona kartka: Frank Adu Kwame (71. minuta, Podbeskidzie, za drugą żółtą).

sędziował: Marcin Borski (Warszawa).

widzów: 2710.

13 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Jondek

Piast nawet gdy Bielsko grało w 10 był dużo słabszy.Pewny spadek i nowy trener nic tu nie wskóra bo po prostu zawodnicy są bardzo słabi a rezerw zero.Ale są kibice na meczy z Żabolami tylu ich byłi to te 10 tyś by wspomóc drużynę będzie bardzo potrzebne bo bez dwunastego zawodnika Piast leci….

wrc

Szumski dno totalne (powinno nam jeszcze ze 3 wpaść), Podgórski też, Ruben cień zawodnika z zeszłego sezonu, Wilczek myślami w nowej ekipie, Kędi brak ogrania ? jak ku?wa mamy wygrywać a Jondka trudno czytać….. anafabeta

Kubski

Brak komentarza,dno

leo

Nie ma druzyny nie ma pucharu.Na chwile obecna Piast nie stanowi zespolu i to przykre. I nie ma co zrzucac na pecha.Teraz obowiazkiem jest wygrana z Korona a pilkarze musza gryzc trawe.

fan-gliwice

Latal dzis to widzial na zywo w bielsku i wie co go czeka i ma duzo roboty jak widac widac golym okiem kto olewa gre i kto tylko udaje ze gra/forma Rubena szok i to perez zjebal w niedziele tylko gra i wygrana tylko Piast Gliwice

macmac21

Szkoda słów

JanCor

Drużyna najwyraźniej jest zajechana fizycznie. To nie przypadek.
Ten sam problem z tym gościem od przygotowania miał Warzycha.
Jednak gościa pogonili. Oczywiście wcisnęli go Perezowi z Wilkiem.
Teraz tylko modlić się oby to jakoś było.
Zmian i tak trzeba było szukać w tej materii a nie w osobie trenera.

CŻPG

Niby przewaga posiadaniu piłki , niby strzały na równo itd ale nic dosłownie nic jeżeli nowy trener nie zawładnie nad tą zgrają która gra tylko wtedy kiedy się ich po głowach głaska to niestety Panie i Panowie po 3 sezonach w ekstraklasie welcome 1 Liga a wtedy trzeba zrobić ogromne wietrzenie szatni. Mimo wszystko się upieram dalej ZWOLNIĆ WILKA !!

gość

Mam nadzieje,że nowy trener dobierze sobie swój sztab szkoleniowy. I to zakończy temat…

CŻPG

Też mam taką nadzieję bo w tamtym roku jak był Wilk grali padakę i w tym jak wrócił jest padaka aż nie da się patrzeć na to to puki co wg nie przypomina zespołu z jesieni. Oczywiście reakcji wśród najbardziej radykalnych kibiców z Okrzei będzie brak a tylko oklaski i okrzyki dzięki za walkę nawet jak będzie padaka.

seal

Najwazniejsze teraz to nie przegrać z Koroną.
Dwa tygodnie przerwy może pomoze Latalowi w dotarciu do druzyny.
Chłopaki są w kryzysie, zdarza się.
Wczesniej przez to przechodzil Zawisza, który mimo wszystko ma skład silniejszy od naszego. Podobnie rzecz się miała z Ruchem.

baz

Wszyscy o Latalu. A czy on już jest na 100% trenerem?!

wieczorek

No i mamy puchar z głowy,dobrze że na tym się skończyło.
Taką grą jaką ostatnio Piast prezentuje,nie ma co szukać,
ani w pucharze ani w lidze.
Ci gracze w ogóle nie dbają o swoje miejsce pracy,
wygląda to tak,,jakby im trzeba było płacić, za to że żyją.
W rezultacie,niski poziom gry piasta, nie jest tylko winą trenera.
Za ten fakt należy pociągnąć do odpowiedzialności,
szersze grono działaczy.