W 2013 roku Piast Gliwice dokonał kilku „spektakularnych” transferów, które nie wiele wniosły do drużyny, ale wstrząsnęły opinią publiczną. Przez kilka miesięcy naśmiewano się z klubowym działaczy i trenerów, szczególnie po tym jak sięgnęli po Collinsa Johna. Liberyjczyk z holenderskim paszportem nie stał się gwiazdą polskiej ekstraklasy. W 2014 roku wiele jednak zmieniło się przy Okrzei w tym i polityka transferowa.
W przerwie zimowej sezonu 2013/14 ściągnięto tylko trzech zawodników. Do drużyny dołączyli: Gerard Badia, Victor Nikiema oraz Hebert Silva Santos. Żaden z tej trójki graczy nie był nikomu w Polsce znany. Nic więc dziwnego, że po poprzednich wpadkach ludzi odpowiedzialnych za transfery z dużą uwagą od początku przypatrywano się tym piłkarzom. Cała ta trójka zadebiutowała już w pierwszym meczu rundy wiosennej przeciwko Wiśle
Kraków. Hebert i Nikiema zagrali w pełnym wymiarze czasowym, Badia wyszedł na ostatni kwadrans. Wydawało się, że największym wzmocnieniem będzie Nikiema, Burkińczyk rzeczywiście szybko zyskał sobie sympatię kibiców i uznanie trenerów swoimi zdecydowanymi wejściami i przecinaniem akcji. Tak szybko jak jednak się pojawił, tak też szybko zniknął. Nikiema jeszcze w trakcie sezonu zakomunikował, że ma zamiar w nowym sezonie grać w lepszym klubie niż Piast. W tej sytuacji Angel Perez odstawił zawodnika poza kadrę. Nikiema opuścił Polskę, a dziś odnajdujemy go w rezerwach SC Bragi. W ekstraklasie i zarazem w barwach Piasta rozegrał 11. spotkań. W tej sytuacji trudno uznać to za trafiony transfer.
Hebert szybko złapał kontuzję i nie wiadomo było, czy w ogóle zobaczymy go jeszcze w barwach Piasta. Wrócił na ostatnie, te najważniejsze mecze w których decydowały się losy niebiesko-czerwonych w ekstraklasie i na pewno pomógł drużynie w utrzymaniu gliwiczan w elicie. Po tym, jak skończył mu się okres wypożyczenia, wyjechał do Portugalii i wydawało się,
że już nie wróci, bo zarówno sam piłkarz jak i jego menedżer mieli zbyt wygórowane żądania finansowe. Hebert chciał zarabiać 12 tys. Euro miesięcznie, a kwota odstępnego miała wynieść 250 tys. Euro. Takie sumy były nie do zaakceptowania dla nowej już władzy Piasta, która pieniędzmi nie szasta tak jak poprzedni prezes i trenerzy. Ile zarabia dziś Hebert, nie wiemy, ale na pewno jest to kwota znacznie niższa, natomiast suma odstępnego wyniosła 50 tys. Euro, czyli dużo mniej niż żądał klub z Bragi, a na dodatek jest to transfer definitywny. Brazylijczyk trochę musiał czekać na powrót do pierwszego składu. Po raz pierwszy w meczu pierwszego zespołu obecnego sezonu zagrał dopiero w 13. kolejce. Nie zawiódł, jest już pewnym punktem defensywy. Do tej pory w barwach Piasta w ekstraklasie rozegrał 15. spotkań i zaliczył jeden bardzo udany występ w Pucharze Polski.
Gerard Badia, dziś bez niego nie wyobrażamy sobie linii pomocy Piasta, ale po pierwszych jego występach nic na to nie wskazywało. Hiszpan wchodził głównie na końcówki spotkań, a
nawet jak się pojawił od początku, to nie był w stanie dotrwać do końcowego gwizdka. Nie strzelał też goli, nie zaliczał asyst. Badia odpalił po przyjściu Angela Pereza. Hiszpański szkoleniowiec dał jemu i wszystkim zresztą piłkarzom więcej luzu na boisku i pozwolił na większą kreatywność. Badia poczuł się jak ryba w wodzie. W ostatnich meczach poprzedniego sezonu na swoje konto zapisał cztery asysty. Po dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym dziś należy do jednych z najlepszych lewonożnych skrzydłowych w polskiej ekstraklasie. Na koncie ma dwa gole i sześć asyst. Jego gra to prawdziwa poezja futbolu. Łącznie ma już 33 występy w ekstraklasie i 1. w Pucharze Polski. Utrzymanie go w kadrze na dłużej wydaje się być priorytetem dla klubowych władz.
Jeszcze w tracie poprzedniego sezonu przy Okrzei pojawił się Dawid Janczyk. Po doświadczeniach z Collinsem Johnem nie brak było sceptycznych głosów czy to dobry pomysł. Janczyk nie miał dobrej opinie, dużo mówiło się, że jego kariera została przerwana
przez niesportowy tryb życia. Sam piłkarz konsekwentnie temu zaprzeczał i ciężko pracował. Bardzo długo jednak grał tylko w rezerwach. W III lidze wystąpił w 13 meczach, zdobywając 4. gole. W barwach Piasta w I zespole zadebiutował późno, bo w meczu ze Śląskiem Wrocław w 12. kolejce. To nie był udany debiut, bo Piast przegrał 0:3. Janczyk za to dał popis swoich nieprzeciętnych umiejętności w pucharowym starciu z Bełchatowem. Sam zdobył dwie bramki, a przy jednym golu asystował. Potem jednak nie dostał kolejnych szans w ekstraklasie. Wystąpił w dwóch meczach ligowych w niepełnym wymiarze czasowym. Zdzisław Kręcina, który ściągną go do Gliwic twierdzi, że to bardzo dobry transfer i Janczyk jeszcze pokaże na co go stać. Sam piłkarz natowmiast nie kryje, że ta zima będzie najważniejszym okresem przygotowawczym od 2007 roku. Pozostaje nam w to wierzyć, czekać i kibicować Janczykowi, by wiosną zaczął już regularnie grać i strzelać gole.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Rzeczywiscie, polityka transferowa Piast zaczyna wreszcie wygladac lepiej! Wydac pieniadze jest latwo kupujac kiepski towar; sztuka jest za male pieniadze nabyc dobry towar: To stara kupiecka zasada! Teraz potrzebna jest ciaglosc wlasciwej polityki wladz klubu, bo wydaje sie, ze obecni manager’owie i inni wspolpracownicy robia to dobrze. A wiec: Pomyslnosci w Nowym Roku!
a co redakcja napisze o Nievesie i Saidzie?