Ten mecz w wielu elementach przypominał starcie obu zespołów z początku sezonu. Znów bohaterem spotkania został Piotr Wiśniewski, który wtedy zdobył dwie bramki, a w Gdańsku poprawił swój bilans o jeszcze jednego gola. Wynik też był taki sam, jak przed kilkoma miesiącami w Gliwicach, czyli 3:1 dla Lechii. Nawet mimo tego, że całą drugą połowę gdańszczanie grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Greka Bougaidisa. – Zobacz skrót meczu (TUTAJ)






















Ten drugi gol to taki sam kryminał bramkarski, jak zdobyty przez Lecha na 2-2. Cifu chwilami broni jak pięciolatek, który znalazł stare rękawice bramkarskie na śmietniku przy klubie.
Przy trzecim Martinez biegł gdzieś swobodnie, bez związku z akcją Wiśniewskiego. Zimy prysznic dla kibiców, znów widzieć takie okropieństwa w grze obronnej.