Brożek lepszy od Brożka

Piotr-BrozekPiątkowe starcie Piasta z Wisłą było reklamowane nie tylko jako mecz dwóch zespołów, które ostatnio są na fali, ale też jako pojedynek  braci bliźniaków. Przeciwko sobie zagrali Paweł i Piotr Brożek. Ten pierwszy, jak chyba zresztą wszystkim wiadomo, to jeden z najlepszych napastników obecnie biegających po boiskach polskiej ekstraklasy. Drugi to lewy obrońca. Obaj w poprzednim sezonie bronili barw Wisły. Pawłowi zaproponowano przedłużenie kontaktu, Piotrowi podziękowano.

W efekcie trafił do Piasta, gdzie odżył i znów należy do najlepszych bocznych obrońców ekstraklasy. Po piątkowym meczu pewnie w Krakowie żałują, że tak łatwo puścili Piotra, ten bowiem rozegrał świetne zawody, a Paweł nie oddał nawet strzału na bramkę Piasta. – To był dla mnie normalny mecz, a ocena mojej gry nie należy do mnie. – mówi Piotr Brożek. – Nasza liga jest taka, że każdy może wygrać z każdym, nie ma słabszych rywali. Dlatego za każdym razem, kiedy wychodzę na boisko, muszę być w pełni skoncentrowanym i dać z siebie wszystko co potrafię. Tak było w poprzednich spotkaniach i z Wisłą też – komentuje boczny obrońca Piasta.

Krakowianie przed przyjazdem do Gliwic byli wiceliderem ekstraklasy. Brak kompletu punktów może ich zepchnąć po tej kolejce w dół tabeli. – Mecz był na remis i takim wynikiem się zakończył. Nie był to też jakiś wybitny mecz w naszym wykonaniu. Stworzyliśmy sobie zbyt mało tych sytuacji, aby wygrać. Musimy więc ten remis szanować, bo Wisła to bardzo dobra drużyna – pociesza swoich byłych kolegów Piotr Brożek.

Nie doszło też w tym spotkaniu do bezpośrednich pojedynków między dwoma braćmi. Bliźniacy nie weszli sobie w drogę ani razu. – Bo pilnowanie Pawła należało do środkowych obrońców, a nie do mnie. Ja musiałem przykryć prawego pomocnika i chyba się to udało, bo Wisła gola nie strzeliła – wyjaśnia Piotr.

Jeszcze nie dawno obrona Piasta przypominała szwajcarski ser. W meczu z „Białą Gwiazdą” była już monolitem. Krakowianie za wyjątkiem stałych fragmentów gry praktycznie mieli jedną okazję na zdobycie gola, kiedy to z bliska uderzyła Uryga. Piłka leciała w kierunku bramki, ale na jej drodze stanął Piotr Brożek – Wiśle piłka chodziła, ale czym bliżej byli naszej bramki tym trudniej im było ją rozgrywać. Dobrze się broniliśmy i dobrze kontratakowaliśmy, ale tak jak powiedziałem wcześniej, zbyt mało okazji sobie stworzyliśmy w tym meczu – mówi Piotr Brożek

Podopieczni Angela Pereza małymi kroczkami pną się w górę tabeli. Aktualnie są na dziewiątym miejscu, ale mają tyle samo punktów, co ósma Pogoń. O kiepskim początku sezonu już dziś powoli w Gliwicach zapominają – Po tych pierwszych kolejkach nam nie szło, ale z czasem rozkręciliśmy się. Gramy lepiej, osiągamy więc lepsze wyniki, na koncie mamy 23 punkty. Teraz jedziemy do Gdańska, gdzie też chcemy zapunktować – tak widzi sytuację swojej drużyny Piotr Brożek.

Poprzedni sezon urodzony w Kielcach obrońca spędził w Wiśle, jeszcze wcześniej przez rok grał w Lechii Gdańsk, drużyną z którą Piast zmierzy się w następnej kolejce. Swoich byłych kolegów już raczej jednak nie spotka. – Bo już ich tam nie wielu zostało, może trzech, czterech i to wszystko. To już zupełnie inna drużyna – uśmiecha się Piotr Brożek.

 opracowanie: piast.gliwice.pl

 

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
orion

Oglądałem mecz Podbeskidzie-Lechia. Niestety Bielsko wygrało grając 60 min. w 10.Lechia jest tak słaba że aż oczy bolą.Za tydzień tylko zwycięstwo.

JaKochamPiatsa

oby wygrali w Gdańsku

JaKochamPiatsa

obrona fantastyczna w tym mecz a brożek to co obronił nogą przy słupku miodzio

CŻPG

I pomyśleć , że jeszcze w Sierpniu naskakiwaliście na Broszka. I nie potrzebnie wiek wiekiem ale w Wiśle przez tyle lat nie gra byle kto. Doświadczenie ten zawodnik ma i czuje jeszcze parę sezonów pociągnie na dobrym poziomie.