Gdy Kornel Osyra przychodził do Piasta nie wielu o nim słyszało. 19-letni wówczas zawodnik miał wprawdzie za sobą występy w młodzieżowej reprezentacji Polski, ale w ekstraklasie jeszcze nie zaistniał. Natychmiast został wypożyczony do Gryfa Wejcherowo. Niewiele jednak rozegrał spotkań w tym klubie, bo złamał nogę, co wyeliminowało go na parę miesięcy z gry i treningu. Potem wrócił do Piasta, ale nie wskoczył do składu. Co więcej, długo musiał czekać na występy w dłuższym wymiarze czasowym. W końcu dostał swoją szansę i wszystko wskazuje, że ją wykorzystuje.
21-letni dziś obrońca przygodę z futbolem zaczynał w swoim rodzinnym mieście – W piłkę zacząłem grać, gdy miałem 5 lat. Na pierwszym trening zabrał mnie starszy brat. Niestety on zrezygnował po jakimś czasie. Zaczynałem w moim rodzinnym mieście w Brzegu Dolnym. W klubie nie było jednak tak niskiego rocznika, ćwiczyłem więc z chłopakami o dwa lata starszymi, ale dawałem jakoś radę. Za dobrze też tego nie pamiętam, ale było to w sali gimnastycznej szkoły podstawowej – wyjaśnia obrońca Piasta.
Nie można też powiedzieć, że Kornel miłość do sportu wyssał z mlekiem matki. – Mama trochę grała w piłkę ręczną, ale było to jeszcze w szkole, nie pochodzę więc ze sportowej rodziny – wyjaśnia nam młody piłkarz.
Jednym z pierwszych trenerów, którego pamięta był Ireneusz Pisching. Mając 15 lat opuścił
rodzinną miejscowość i przeniósł się do Lubina. Chciałem do Wrocławia, bo kibicowałem Śląskowi, ale wtedy Śląsk był w rozsypce. Trafiłem do Zagłębia Lubin, zamieszkałem w internacie, ciązko było, z dala od domu, rodziny, a ja miałem ledwie 15 lat – opowiada piłkarz.
Zaraz potem dostał pierwsze powołanie do młodzieżowej kadry Polski. Potem już regularnie grywał w każdym roczniku, aż do przyjścia do Piasta.
Dziś piłkarz oznaczony nr 28 gra tylko na pozycji środkowego obrońcy, ale okazuje się, że nie zawsze tak było. – Za wyjątkiem bramkarza to grałem już wszędzie. W kadrze Polski występowałem jako defensywy pomocnik lub na boku obrony, a w Lubinie różnie. Młodzieżowa liga nie była z mocna więc zdarzało się, że trenerzy wystawiali mnie nawet w ataku. Nie chodziło jednak, aby zostać napastnikiem, tylko się rozwijać, umieć znaleźć się w każdej sytuacji i dziś to procentuje. Dobrze czuję się w defensywie i w polu karnym rywala. Z czasem jednak coraz częściej ustawiano mnie na stoperze i myślę że jest to pozycja, gdzie czuję się najlepiej – zaznacza Osyra.
Są tacy napastnicy, którzy mierzą 190 cm wzrostu, ale jest to rzadkie zjawisko. Wysocy piłkarze najczęściej grywają na obronie. Osyra już jako dzieciak wszystkich przewyższał wzrostem – Pamiętam jak w gimnazjum w klasie sportowej w Brzegu Dolnym wszyscy się śmiali że jestem ich ojcem, gdyż oni mieli po 160-170 a ja już miałem ponad 180 cm – wspomina obrońca Piasta.
Będąc już młodym zawodnikiem Zagłębia Lubin zdobył swoje pierwsze trofeum, jakim było Mistrzostwo Polski juniorów. – Z tamtego okresu szczególnie wspominam trzech trenerów: Adama Buczka, Pawła Karmelitę i Andrzeja Turkowskiego, to oni przygotowali mnie nie tylko pod względem piłkarskim, ale też mentalnie do tego, by grać w Ekstraklasie – wyjaśnia Osyra.

Do pierwszego składu Zagłębia się jednak nie przebił – W Młodej Ekstraklasie występowałem regularnie, ale wtedy pierwszy zespół walczył o utrzymanie i na młodych nie stawiali, tylko na ogranych piłkarzy. Byłem jednak w kadrze, ale po trzech miesiącach zostałem odsunięty, zresztą nie tylko od pierwszego składu, ale MESY i drużyny juniorów też – zdradza Osyra.
W mediach wówczas przewinęła się informacja, że Osyra podpadł swojemu trenerowi i władzom klubu – Padły mocne słowa z mojej strony, trener zespołu ME powiedział swoje i odsunęli mnie od wszystkich drużyn, Nie żałuje jednak tego co się stało. – szczerze przyznaje obrońca Piasta.
Po tym jak stracił miejsce w składzie, dostał zielone światło na szukanie sobie nowego klubu – Pod koniec sierpnia dostałem telefon od menadżera, że mam przyjechać na testy na tydzień do Piasta. Problemy z Zagłębia przyszły jednak za mną, a mianowicie opinia, że jestem emocjonalnie niezrównoważony. Zresztą wcześniej miałem propozycję gry w Bełchatowie, a trener tej drużyny powiedział mi, że nie będzie pracował z kimś, kto ma nie po kolei w głowie, bo tam już poszła opinia. W tej sytuacji przyjechałem na testy do Piasta i wypadłem chyba dobrze, ale niestety przyszedłem za późno, budżet klubu był już zamknięty, więc musiałem od razu iść na wypożyczenie.
Trafił do Gryfa Wejcherowo – Zagrałem tam 4 mecze i połamałem nogę więc za dużo też tam mnie nie było i nie pograłem. Wróciłem do Gliwic, wykurowałem się i znów złamałem nogę w tym samym miejscy po dwóch miesiącach, więc to nie był lekki czas. Już myślałem co tu zrobić, ale klub na mnie postawił i teraz jak tylko mogę, to się Piastowi staram odwdzięczać – podkreśla były gracz Zagłębia Lubin
Przez długi czas Osyra występował głównie w młodej Ekstraklasie i cierpliwie czekał na swoja szansę. – Trener Brosz robił z chłopakami awans, oni mieli jego zaufanie więc grali. Angel Perez dał szansę młodym zawodnikom i myślę że wykorzystujemy. Bartek Szeliga, Muraś i ja gramy regularnie, a trener chyba się na nas nie zawodzi -zauważa Osyra
Początek nie był jednak łatwy. Wychowanek Brzegu Dolnego w poprzednim sezonie od początku zagrał przeciwko Lechowi Poznań – Cieszyłem się, bo nie czułem się gorszy i wiedziałem że zasłużyłem na to, ale 0:4 szybko sprowadziło mnie na ziemię. To była jednak bardzo dobra lekcja, bo wydaje mi się że od tamtej pory dużo się nauczyłem.
Każdy piłkarz ma swoje słabe i mocne strony – O słabych nie będę mówił, żeby rywale się nie dowiedzieli, a mocne to dobre prowadzenie piłki. Atut to też gra głową, która jest ważna na tej pozycji. Trzeba ją używać nie tylko do odbijania piłki, ale też dużo myśleć i przewidywać co zrobi przeciwnik, gdzie zagra etc. – wyjaśnia Osyra
21-latek jest wyceniany na Transfermarket na 50 tys. Euro, czyli kosztuje mniej niż luksusowy samochód. – Czyli jestem najtańszym zawodnikiem Piasta – śmieje się piłkarz -, ale nie interesuje mnie to. Pokażę im, że moja wartość jest o wiele większa. Tak naprawdę mam dwa lata kontraktu i jestem zadowolony z tego. Piast dał mi szansę, gdy byłem w trudnej sytuacji. Nie chcę nigdzie odchodzić, drużyna idzie w dobrym kierunku, rozwija się piłkarsko, a na tym mi zależy, aby nie stać w miejscu, iść do przodu – tłumaczy Kornel Osyra.
Młody obrońca Piasta nie ma samochodu, nie ma też prawa jazdy i nie zarabia jak większość starszych od niego zawodników – Jestem jeszcze młody i pieniądze nie są dla mnie najważniejsze. Wiadomo są potrzebne aby żyć, ale jeśli moja kariera będzie się rozwijać, to przyjdą same. Na razie w lecie na treningi mogę jeździć na rowerze, a w zimie autobusem. Zresztą nawet nie mam prawo jazdy i wcale się nie palę do tego, aby je zrobić. Moja dziewczyna Ola ma prawko i mnie wszędzie wozi, a na dodatek jest wyrozumiała. Ma tyle lat co ja i mieszka ze mną w Gliwicach już drugi rok – podkreśla Osyra.
Ci co kiedyś mówili, że Osyra ma coś z głową i z tego powodu nie nadaje sie do gry w zespole, teraz mogą sobie pluć w brodę , a działacze liczyć ile stracili. Coraz częściej też pojawiają się porównania wychowanka Brzegu Dolnego do Kamila Glika, który jak przychodził do Piasta był nikomu nie znanym obrońcą, a teraz strzela gole dla reprezentacji Polski – To miłe, że porównuje się mnie do Glika, bo jest to piłkarz, który już daleko zaszedł z takiego klubu jak Piast. To pokazuje też, że można się wybić niekoniecznie będąc piłkarzem Legii czy Wisły
Piłka nożna dla Kornela Osyry to sposób na życie, ale nie tylko futbol jest w jego życiu – Lubię posłuchać muzyki, lubię tez oglądać NBA (koszykówkę), rozwiązać krzyżówkę, tak, żeby trzeba było trochę pomyśleć – zdradza zawodnik.
Kornel Osyra nie myśli na razie o tym, aby odejść z Piasta, nie zależy mu na pieniądzach, ale na grze. Jeśli dalej będzie tak konsekwentny to ma dużą szansę, aby zostać gwiazdą – Czy będę gwiazdą? To się okaże, ale gwiazdy to są na niebie, ja chcę być po prostu dobrym piłkarzem kończy rozmowę 21-letni obrońca Piasta.
Z Kornelem Osyrą rozmawiał Grzegorz Muzia






















Myślę,że Piast ma i będzie miał pociechę z tego obrońcy.
Jest młody i przyszłość przed nim rokuje się dobrze.
Widać u niego ambicję,wolę walki i gra w piłkę go cieszy.
Co więcej życzyć Kornelowi,chyba tego,aby kontuzje go
omijały,zdrowie dopisywało i szczęście sprzyjało,tak w
życiu jak i w karierze piłkarskiej.
Znając politykę Piasta jak i całej Ekstraklasy jeżeli się za bardzo wybije no niestety nie posiedzi w Piaście na dłużej. Niestety kasy Piast nie ma na tyle by utrzymywać piłkarzy którzy się wyróżniają i rozwijają. Dziwie się,że jeszcze nie mamy sponsora takiego typowego z krwi i kości widać jak Frankowiczowi i Wieczorkowi na tym zależy.
Pisałem już pół roku temu, że z Kornela będzie gwiazda jak kiedyś z Glika. Niektórzy z Was się zaśmiali, tak samo jak pisałem, że Klepczyński jest nie do zdarcia i powinien grać w pierwszym składzie.
Ale wracając do Osyry. Żaden klub w Polsce go nie kupi, bo Kornel nigdzie nie przejdzie. Zadbać jedynie trzeba, żeby dostał podwyżkę i podnieść wartość odstępnego. .
Zauważcie większość klubów naszej Ekstraklapy ma mniejsze lub większe problemy finansowe. A Kornel jest na tyle mądry, że podąży dobrze wytyczoną ścieżką przez Glika. Dobra gra w Piacie, potem Reprezentacja i dobry klub we Włoszech, czy Hiszpanii. Bardziej Włochy, bo oni w obronie lubią styl Catenaccio .
Kornel nie będzie ryzykował jak Matras, czy Trela.
P.S
Ci dwoje i tak do Piasta wrócą tak jak Oleksy. Mogę się założyć
Kornel ma wszystko dobrze poukładane w głowie.
Pozdrawiam.
Kornel zrobił niesamowite postępy, patrzy się na niego z prawdziwą przyjemnością oby tak dalej, widać jak go motywuje trener z to b.ważne dla młodego zawodnika, gratuluję i trzymam kciuki za rewanż z Lechem Poznań
Kornel zrobił niesamowite postępy, patrzy się na niego z prawdziwą przyjemnością oby tak dalej, widać jak go motywuje trener z to b.ważne dla młodego zawodnika,
gratuluję i trzymam kciuki za rewanż z Lechem Poznań Oby wynik był lepszy od poprzedniego
W meczu z Lechem [0-4] Kornel bardzo łatwo dał się przepychać młodemu Kownackiemu, ale od tamtej pory wziął się w garść, pracuje nad sobą bardzo mocno, aż zadziwił wszystkich kibiców Piasta i nie tylko, mam nadzieje że sodówa mu nie grozi, Perez ustala obronę od niego i ma rację, porównanie do Glika? na razie to nie, ale za rok czy dwa? Piast powinien przedłożyć Kornelowi nowy atrakcyjniejszy kontrakt,aby menago różnej maści liczyli sie z tym że trzeba za niego zapłacic sporo kasy.
Piast jest klubem który „lubi” podawać rękę potrzebującym, kiedyś podał rękę bardzo mocno Kasprzikowi, który odwdzięczył się nam bardzo dobra grą w bramce, Jańczyk dostał ostatnia szansę u nas, na razie odwdzięcza się symbolicznie bo za mało gra, i to sa przykłady że ryzykujemy, można przytoczyć Colinsa , za którego niektórzy linczowali poprzedni zarząd, ale to ryzyko, jednak warte jak w przypadku Kornela Osyry.
„Wejherowo” piszemy przez samo „h”, a nie jak to zrobiono w tym artykule (6 wiersz od gory)! Nie pierwszy to raz ale mimo krytyki, autor zdaje sie takimi „drobiazgami” specjalnie nie przejmowac? Kasa Misiu, kasa, to jest to, co sie liczy!
Czy będzie Gwiazdą? Nie, bo jest Osyrą. To uwaga do tego , który nazywa się Muzią.
Nie podszywaj się pod mój nick, Bolek jest tylko 1
Witam !
Gra bardzo dobrze. Idzie drogą Glika. Tylko, czy ma szansę debiutu w reprezentacji ? Może ktoś z Zarządu Klubu podsunie nazwisko naszego piłkarza trenerowi Nawałce. Myślę, żę warto.
Pozdrawiam.
Nawałka preferuje tylko żaboli, musi być na prawdę mocny zawodnik aby się przebić, na razie na tej pozycji króluje Glik i Szukała, wiemy że Kamil za kartki pauzuje ale dla Kornela jeszcze nie ten czas, niech zagra taka całą rundę, całą wiosnę, to wtedy będzie oznaczało że można go wypróbować, po dobrej rundzie domagano się powołania dla Tomka, a teraz go prawie nie ma, może wiosną się odbuduje, jego forma jest bardzo wahliwa, raz dobrze to znów fatalnie, to mu zostało od juniora, dlatego też był wypożyczony do Zawiszy, na odbudowę.