Dla Macieja Szmatiuka przyjazd do Gliwic był nie tylko sportowym wydarzeniem i kolejnym , rozegranym w ekstraklasie meczem, ale też sentymentalną podróżą do miejsca gdzie zaczynała się jego poważna przygoda z piłką. To nie była jednak jego pierwsza wizyta od kiedy nie jest już piłkarzem Piasta – To już mój drugi mecz na nowym stadionie, a wcześniej byłem na starym. Niedawno graliśmy tu przeciwko Ruchowi Chorzów, ale teraz była inna atmosfera, bardziej gliwicka. Dla mnie jednak szkoda, że nie wyjeżdżamy w takich samych nastrojach, jak po meczu z Ruchem. Przed meczem może byśmy w ciemno wzięli ten remis, ale po przebiegu gry jest duży niedosyt – powiedział zaraz po końcowym gwizdku sędziego wychowanek Sośnicy Gliwice.
Łęczna nie zaskoczyła gospodarzy. Przy Okrzei spodziewano się, że rywal nie pozwoli sobie strzelić, czterech czy pięciu goli, jak miało to miejsce w poprzednich spotkaniach – Gdy spiker to powiedział, że Piast jeszcze z Łęczną nie wygrał, to miałem nadzieję, że się to nie zmieni i tak się stało – uśmiecha się Szmatiuk – W drugiej połowie gospodarze mieli więcej piłki, w pierwszej jednak byliśmy lepsi i to myśmy stworzyli sobie więcej okazji. Liczą się jednak bramki, a nie sytuacje – podkreśla obrońca Górnika.
Wychowanek Sośnicy Gliwice, mając 21 lat, jako młody chłopak trafił do Piasta, gdy niebiesko-czerwoni grali jeszcze w trzeciej lidze. Po sezonie 2014/05 opuścił jednak Gliwice. Szybko stał się jednym z najsolidniej grających stoperów w polskiej lidze. Przez dwa sezony był podporą defensywy Podbeskidzia, potem regularnie występował w ekstraklasie w barwach Arki Gdynia, gdzie nawet strzelał gole. Potem trafił do Bełchatowa. Tam jednak nabawił się kontuzji, a po jej wyleczeniu nie był już mile widziany w tym klubie – Jakiś czas temu kończyła się moja przygoda w Bełchatowie i nie ukrywam, liczyłem, że może uda się wrócić do Gliwic, ale nie było ze strony Piasta odzewu. Trafiłem na drugi koniec Polski, do Łęcznej, ale nie żałuję. To bardzo fajny klub, fajna atmosfera i gra w ekstraklasie – podkreśla defensor.
Smutne to jest, kiedy wychowankowie klubów są doceniani poza swoim rodzinnym miastem, ale zdaniem Szmatiuka, i pewnie nie tylko jego, nic w tym nie ma nienormalnego – To polityka klubu decyduje w jakim kierunku idzie. Nie mnie oceniać czy to dobrze czy źle, zazwyczaj odzwierciedla to miejsce w tabeli. Nie jest to jednak nic nadzwyczajnego, tak jest teraz wszędzie – tłumaczy defensor.
Maciek Szmatiuk skończył już 34 lata. Chciałby na koniec kariery zagrać w barwach Piasta, ale sam nie wie kiedy zakończy się jego przygoda z piłką – Latka uciekają, ale ja czuję coraz młodziej. Nie zamierzam kończyć jeszcze kariery. Mam nadzieję, że jeszcze kilka lat w piłkę pogram – zaznacza gliwiczanin od urodzenia.
Sentyment do niebiesko-czerwonych barw pozostał – Piastowi życzę jak najlepiej, nawet niech powtórzy wynik, gdy zdobywał czwarte miejsce w ekstraklasie, byle nie kosztem Górnika Łęczna, bo to teraz jest mój klub – zaznacza na koniec Maciej Szmatiuk.
źródło: piast.gliwice.pl





















