Bełchatów – Piast, przed meczem

Mateij_Izvolt-BelchatowW piłkarskiej ekstraklasie pozostały już tylko trzy zespoły, które w tym sezonie jeszcze nie doznały porażki. Jedną z nich jest GKS Bełchatów, drużyna z którą Piast zmierzy się w najbliższy poniedziałek. O drużynie  z Bełchatowa od lat mówi się, że jest to za silny klub na I ligę, a za słaby na ekstraklasę.

Rzeczywiście, jak przejrzeć historię „Brunatnych”, to zespół, który swoje mecze rozgrywa na kameralnym stadionie przy ul Sportowej 1 od początku, gdy stworzono tam profesjonalną drużynę po awansie do najwyższej kalsy rozgrywkowej po 2,3 sezonach wraca do I ligi, by względnie szybko znów dołączyć do grona najlepszych, polskich drużyn.

Przed tym sezonem bełchatowianie też byli wskazywani jako drużyna, która raczej będzie walczyć o utrzymanie niż o wyższe cele. Tymczasem podopieczni Kamila Kieresia notują najlepszy start w ekstraklasie, nie tylko w historii klubu.

W XXI wieku żaden z beniaminków nie rozpoczął występów w ekstraklasie lepiej od GKS. Bełchatowianie, choć trzykrotnie grali na wyjeździe, zdołali uzbierać aż 11 punktów, notując trzy zwycięstwa (m.in. z mistrzem Polski – Legią Warszawa) i dwa remisy. Każdy inny beniaminek na tym etapie rozgrywek miał przynajmniej jedną porażkę, a niektórzy – jak choćby Zagłębie Lubin w sezonie 2009/2010 – nie zdobyli nawet punktu. Najbliżej wyniku GKS były Arka Gdynia, ŁKS i Górnik Łęczna, które w sezonach 2008/09, 2006/07 i 2003/04 zdobyły po dziesięć punktów – czytamy na portalu sport.pl.

Dla Piasta obecny sezon jest trzecim z rzędu w ekstraklasie. Wszyscy mówili, że ten drugi jest najgorszy. Okazuje się jednak, że niekoniecznie. Gliwiczanie notują najgorszy start w historii gier w ekstraklasie. Nawet w sezonie 2009/10, gdy potem spadali, to po 5. kolejkach mieli na koncie aż 9. punktów. Teraz mają 2. Zarówno trener Angel Perez jak i klubowi włodarze tłumaczą to trudnym terminarzem. Z pewnością jest to ważny, ale nie jedyny powód.

Poniedziałkowy mecz z Bełchatowem wydaje się być ostatnią szansą gliwiczan na odbicie się od dna tabeli, bo jeśli nie z beniaminkiem, to z kim, pytają retorycznie kibice? Wiary w swoją drużynę nie traci też Angel Perez –  Jestem optymistą, zwłaszcza patrząc na ciężką pracę moich zawodników. Wciąż jesteśmy na etapie poprawiania naszych błędów w formacji defensywnej. Stopniowo zmieniamy jednak swoją grę na lepszą, to jak mogę nie być optymista? Szczególnie, że kalendarz rozgrywek na początku nie był łatwy – tłumaczy trener Piasta.

Górnicy z Bełchatowa notują rzeczywiście bardzo dobrą serię. Liczba spotkań bez porażki wydłużyła się już do dziewięciu, włączając to poprzedni sezon, a licząc jedynie te z ekstraklasy – to już jest 13 meczów bez przegranej. Angel Perez nie jest zaskoczony tym faktem – Bełchatów wydaje się być jedną z niespodzianek, ale dla mnie nie jest to nic zaskakującego, bo dokonali dobrych transferów przed sezonem. Na dodatek nie mieli skomplikowanego kalendarza rozgrywek. Towarzyszyło im też sporo szczęścia w tych meczach – tłumaczy szkoleniowiec Piasta.

– Koncentrujemy się na jasnym zadaniu, jakim jest wygrana w każdym kolejnym meczu. Nie patrzymy w tabelę, bo jesteśmy beniaminkiem, dlatego nie ma co wariować. Gramy ciekawą piłkę i najważniejsze, że cały czas punktujemy – tak natomiast ocenia postawę bełchatowian kapitan tej drużyny – Arkadiusz Malarz.

Angel Perez będzie miał na poniedziałkowy mecz do dyspozycji prawie wszystkich swoich zawodników. Jedyny nieobecny to Paweł Moskwik, który leczy uraz stopy.  Po dwutygodniowej przerwie do gry gotowy Łukasz Hanzel.

Kamil Kiereś tak komfortowej sytuacji nie ma. Pod znakiem zapytania stoi występ Mateusza Maka, podobna sytuacja ma miejsce w przypadku Adriana Basty i Alexisa Norambueny, którzy nie wystąpili w poprzednich spotkaniu z powodu urazów. Za żółte kartki pauzować będzie też Patryk Rachwał. Wraca za to też po pauzie, ale za czerwoną kartkę Bartosz Ślusarki. Ten doświadczony napastnik strzelił już w tym sezonie gola dla „Brunatnych”

Piastowi całkiem dobrze wiedzie się w meczach z Bełchatowem na ich terenie. W Ekstraklasie wygrywali już tam dwukrotnie. Pierwszy raz w sezonie 2009/10. Wtedy to gliwiczanie zwyciężyli po golu Daniela Iwana 1:0. W grudniu 2012 roku natomiast, niebiesko-czerwoni rozbili Górników na ich terenie 3:1. Dwie bramki zdobył wtedy Tomasz Podgórski, jedną Adrian Sikora. Taki wynik z pewnością satysfakcjonowałby gliwczan, a że jest zasada, ze każda passa się kiedyś kończy, być może podopieczni Angela Pereza wreszcie odpalą i sprawią, że GKS Bełchatow zanotuje pierwszą porazkę w tym sezonie.

opracowanie: piast.gliwice.pl/www.lodz.sport.pl

14 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Jondek

Ciekaw jestem ile Piast tym razem straci bramek?Każda porażka Piasta mniejsza niż dwoma bramkami to sukces.

Piastun

Jonder ty nie masz honoru

scorpio

Hej, wróciłem z urlopu. Jeden mecz opuściłem, ale myślę, że mam pewien dystans do tego co się dzieje w Piaście.
Mecz Piasta z Ruchem widziałem w TV Canal +. Kurde, szkoda – remis powinien być w palcem w du.ie, jak nie zwycięstwo.
Przeczytałem w między czasie taki artykuł w Ekstraklasie.net( cytuję cały artykuł Adama Ponińskiego, bo Admin nie pozwala „przyklejać” linków)

…Powoli zaczynają się pojawiać głosy domagające się dymisji Angela Pereza Garcii. Naturalne jest to, że w takich sytuacjach zawsze najłatwiej jest odsunąć od prowadzenia pierwszego zespołu trenera, aniżeli wyrzucić kadrę piłkarzy. Jednak nie popadajmy w paranoję!

Gra z meczu na mecz wygląda lepiej. W dotychczasowych 5 spotkaniach gliwiczanie nie dość, że grali 3 mecze na wyjeździe, to jeszcze na dodatek z zespołami, które w zeszłym sezonie zajęły miejsce w pierwszej ósemce T-Mobile Ekstraklasy. A zatem nie są to zespoły z grupy spadkowej. O ile faktycznie porażka z Lechem była odniesiona w sposób „godny” przemilczenia, a przegrana z Lechią była tylko i wyłącznie winą bramkarza, o tyle remis z mocną Pogonią w Szczecinie, czy też minimalna porażka z Ruchem u siebie nie wyglądały aż tak źle. Szczególnie, że w ostatnim meczu zawiodła po prostu skuteczność. Bo jak się ma 5-6 stuprocentowych sytuacji to albo się mówi o pechu napastnika, albo o szczęściu bramkarza. W tym miejscu mówimy o tym drugim. Kamińskiemu oczywiście trzeba oddać co jego – w wielu z tych sytuacji bronił fenomenalnie i instynktownie, co dało jego zespołowi cenne trzy punkty.

Gra zatem wygląda lepiej z każdym meczem. Dodatkowo można zauważyć, że trener Perez Garcia obserwuje z wysokości trybun każdy mecz rezerw gliwickiego Piasta. Więc ma podgląd na to co się dzieje w drużynie rezerw. A jakby tego było mało to nie warto zapominać o odejściu dwóch kluczowych zawodników pomiędzy sezonami (Trela do Gdańska, Matras do Szczecina).

Dlatego uważam, żeby nawet nie myśleć o zmianie trenera. Nie popadajmy w paranoję. Trener Brosz po przyjściu do Gliwic miał podobną sytuację. W sezonie 2010/2011 (po spadku z Ekstraklasy) dostał zadanie awansu po roku. Jesień miał bardzo dobrą, zakończoną na trzecim miejscu (ze stratą ledwie kilku punktów do drugiego Podbeskidzia i przewagą 7 punktów nad czwartą Sandecją Nowy Sącz). Tymczasem na wiosnę nie dość, że zaliczył fatalną passę 13 niewygranych meczów z rzędu, to jeszcze w tabeli wiosny Piast zajął 15. miejsce. W Gliwicach dano trenerowi Broszowi drugą szansę, ten sezon później do Ekstraklasy awansował.

W tej chwili sytuacja jest dość podobna. Po dobrych pięciu meczach trenera Pereza Garcii dano mu szansę i teraz 5 meczów jest słabych. Ale na litość boską! W zeszłym sezonie rywalizował z (nic nikomu nie ujmując) Cracovią, Koroną Kielce czy Zagłębiem Lubin. Teraz walczył z Lechem Poznań, niesamowicie wzmocnioną Lechią Gdańsk czy, co by nie mówić, pucharowiczem z Chorzowa!

Trener Perez Garcia zapewne ma swoją wizję prowadzenia zespołu. Na ten moment nie widzę powodu by odsuwać go od prowadzenia Piasta Gliwice. A już tym bardziej powierzać Piasta w ręce osób, których nazwiska pojawiają się w mediach!…

Serdecznie pozdrawiam!.

Kibic Piasta

Słusznie prawisz pan panie kolego. Dajmy czas Angelowi.
Mecz z Ruchem z trybun wyglądał całkiem nieźle.
Moi znajomi kibice Ruchu będący na meczu byli bardzo szczęśliwi, że ich drużyna nie przegrała. Na pewno mecz z Bełchatowem nam powie więcej czy to tylko przypadek czy też drużyna idzie w dobrym kierunku.

łabędyPiast

Ważny mecz w Bełchatowie, trzeba zagrać odważnie, wysoko podejść, nie dać rozgrywać obrońcom gospodarzy, tak jak z Cracovią [ 5-1], to może być klucz do zwycięstwa, i skuteczność, dzisiaj pokazała Korona jak beznadziejnie można przegrać mecz z rezerwami Legii.

A teraz nie na temat, rozpoczęły się rozgrywki Bundesligi, absolutny beniaminek Paderborn rozgrywał mecz u siebie z Mainz [2-2] na swoim stadionie, bliźniaczym stadionie Piasta Gliwice, to dla tych którzy się wyśmiewają z naszego stadionu, jeśli w jednej z najlepszych lig futbolowych świata może być klub który rozgrywa mecze na takim stadionie to dlaczego nie Piast, myślę jednak że takie opinie powoduje zazdrość i głupota prześmiewców, to równierz dotyczy dziennikarzy sportowych.
Dodam to tego jeszcze że stadion w Paderborn posiada pojemność 15 tysięcy, bo za bramkami ma miejsca siedzące na które jest pełne zezwolenie w Bundeslidze.

ok

Czy kolega powyżej mówi o Tesco Arenie 🙂

Jondek

Tylko oni grają w bundeslidze,mają jednego obcokrajowca i chodzi tam komplet!

Piastun

Jonder ty nie masz honoru ( resztę tekstu pamiętasz na pamięć )

Adam

Problemem naszej drużyny na pewno nie jest trener czy przygotowanie do sezonu. Moim zdaniem mamy bardzo słabych zawodników a to niestety wina działaczy i naszego wszystkowiedzącego dyrektora sportowego.

orion

ok.No Ty nie powinieneś komentować wyglądu żadnego stadionu świata.Już Ci pisałem ty i tobie podobni to zwykłe lajzy a nie zabole.Twój komuszy klub gra na gruzowisku a Ty smiejesz się z czyjegoś stadionu.

M.R.

Do komentarzy ok on,nie Tesco Arena ten stadion nazywa się
BENTELER-ARENA,Jondek ciebie też muszę poprawić bo w SC
Paderborn grają 5 ciu obcokrajowców a nie jeden,Saglik Tur,
Meha Albania,Koc Süleyman Tur,Ouali Idir Albania,oraz Pepic
Mirnes Montenegro.komplet widzów przychodzi na wszystkie
mecze Bundesligi bo poziom meczy jest dużo lepszy od niż w Polskiej lidze.łabędy Piast masz rację co do tych 15 tysięcy,muszę jednak dodać że Gliwicki stadion jest również
budowany z myślą o 15 tysiącach,na razie nie potrzeba tych
5 tysięcy siodełek montować bo teraz i 10 tyś jest za dużo
na Piasta przychodzi średnio 3 tyś.byłoby to wyżucenie Kasy.

łabędyPiast

Niby nas nie ma, nie mamy stadionu, no bo co to jest, ale taka łajza patolo/g\iczna jak –ok– nie może bez nas żyć, pewnie spędza ten kompleksiarz połowę swojego życia w szukaniu informacji o Piaście Gliwice.

Beblok

@Adam co prawda to prawda jak już kiedyś wspominałem mamy góra 5-7 zawodników reprezentujących poziom EX reszta to niestety 1-2 liga.
Najgorsze jest to że oni zamiast nadrabiać brak umiejętności walką i zapierd..niem nie robią nic bo wiedzą że lepszy póki co na horyzoncie nie widać…

PanT

Jak dla mnie to trener Perez ma za duże zaufanie do piłkarzy z jego ojczyzny.
Alberto który popełnia dość dużo błędów gra zawsze, Badia który gra mecze w kratkę gra zawsze, Carles jest jedynym Hiszpanem( poza Rubenem, który ewidentnie źle czuję się jako klasyczna 9) prezentującym jakąś jakość. Jak zespół traci za dużo bramek nie bójmy się zagrać formacją z pięcioma obrońcami, jak zespół nie potrafi strzelić goli nie bójmy się zmienić formacji na ofensywniejszą. Moim zdaniem Piast powinien przede wszystkim zmienić obecne ustawienie 4-4-1-1, pod które nie mamy piłkarzy i pomyśleć nad dwoma innymi formacjami, które powinni ćwiczyć na treningach. Jedną defensywną ( na Legie, Lecha, i innych silnych rywali) i jedną taką uniwersalną np. 4-3-3 tą z 2 defensywnymi pomocnikami i śp przed nimi. Mamy zawodników którzy mogą szarpać skrzydłami. Tyły odpowiednio zabezpieczone. Mój skład pod tą formacje: Szumski ? Szeliga, Klepczyński( jako środkowy obrońca !!!), Osyra, Brożek – Carles Marc, Murawski, Amine Said (jako jedyny śp) ? Prawe skrzydło Ruben, Lewe skrzydło Podgórski, Napastnik Kędziora/Docekal (zależne od formy)
Ławka rezerwowych: Alberto, Mokwa, Horvath, Wilczek, Hanzel, Janczyk i ktoś z dwójki Kędziora/Docekal