Kim jest Mohamed Amine Hadj Said

AmineJeszcze nie dawno w barwach Piasta grał El Mehdi Sidqy. Marokańczyk nie podbił jednak ani serc kibiców, ani nie znalazł uznania w oczach ekspertów. Opuścił więc nasze miasto i Polskę też. W najbliższym sezonie będziemy jednak oglądać piłkarza z północnej Afryki, a jest nim Mohamed Amine. Jego sylwetkę przedstawia Przegląd Sportowy

Amine, bo tak chce, aby go nazywać, przygodę z piłką zaczynał w wieku 7 lat w klubie Stade Gabesien, z którym dziesięć lat później podpisał pierwszy, profesjonalny kontrakt. Następnie bronił barwy kilku innych tunezyjskich klubów, w tym Etoile Sportive du Sahel, który w 2007 roku wygrał Afrykańską Ligi Mistrzów. – Mieliśmy wtedy bardzo młodą grupę, większość zawodników to byli dwudziestolatkowie. Awansowaliśmy do klubowych Mistrzostw Świata w Japonii i graliśmy z AC Milan i Boca Juniors. Argentyńczycy wygrali z nami tylko 1:0, co było sporą niespodzianką – wspomina na łamach przeglądsportowy.pl –  Amine.

Tunezyjczyk trafił do Gliwic za sprawą nowego asystenta Anglea Pereza – Trener Aloisio namówił mnie do przyjazdu do waszego kraju mówiąc, że będziemy tu tworzyć ciekawą ekipę – przyznaje Tunezyjczyk. – Kiedy przyszła propozycja z Piasta wiedziałem o Polsce tyle tylko, że w ekstraklasie grało kilka zawodników z mojego kraju, choćby Mehdi Ben Dhifallah w Widzewie Łódź. Ale znam oczywiście takich waszych zawodników jak Piszczek, Lewandowski, Obraniak czy Glik – dodaje nowy piłkarz Piasta.

Poza granicami Tunezji nowy pomocnik gliwiczan występował w hiszpańskim CD Badajoz, który w sezonie 2010/11 rywalizował w trzeciej lidze. – Wróciłem do kraju, bo mój hiszpański klub nie miał pieniędzy na wypłaty i spadł z ligi. Sportowo nie skorzystałem wiele, ale przez rok pobytu w Badajoz nauczyłem się języka hiszpańskiego. Po powrocie do kraju związałem się z jednym z najlepszych zespołów w Tunezji Club Africain Tunis – opowiada Amine. W przygotowaniach do nowego sezony utrudniał Tunezyjczykowi, który jest muzułmaninem, ramadan.

– Najtrudniej jest na początku, ale po kilku dniach człowiek się przyzwyczaja do tego, aby jeść i pić po zmierzchu tak, aby starczyło na cały dzień. W Polsce mam o tyle trudniej, że dzień jest tutaj dłuższy, ale jakoś daję sobie radę – zapewnia defensywny pomocnik Piasta.

28-letni Tunezyjczyk podczas sparingów był przez trenera Pereza Garcię sprawdzany także w obronie, jak na bocznej pomocy. – Zobaczymy na jakiej pozycji zostanę ustawiony, ale na pewno nie jestem specjalistą od strzelania goli – dodaje Amine.

Więcej na przegladsportowy.pl

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze