Od kiedy zespół Piasta przejął Angel Perez, hiszpańskie trio: Badia Carles i Ruben funkcjonuje na wyższym poziomie niż miało to miejsce jeszcze cztery kolejki wstecz. Niewątpliwie wpływ na to ma poprawienie komunikacji i zrozumienia na linii trener i gracze z półwyspu Iberyjskiego. – Na pewno łatwiej i wygodniej jest mi rozmawiać z trenerem o bardziej szczegółowych kwestiach, jeśli mówi się w tym samym języku, ale jak wiadomo język futbolu jest uniwersalny i dobrze się wie o co trener prosi czy wymaga, nawet jak mówi w innym języku – mówi Gerard Badia.
Angel Perez bardzo rzadko korzysta z usług tłumacza i sam próbuje dotrzeć do piłkarzy – Jak chce coś przekazać pozostałym zawodnikom, to tłumaczę to po angielsku Wojtkowi, a ten przekazuje dalej – wyjaśnia Angel Perez. Językiem angielskim włada się też drugi trener – Krzysztof Szumski. W tej sytuacji, kiedy jeszcze hiszpańskim włada Hebert – tłumacz wydaje się więc być zbędny.
Hiszpański szkoleniowiec nie lubi mieszać w składzie, nie zamierza zmieniać też taktyki. Niektóre roszady będą jednak wymuszać kontuzje czy pauzy kartki. Na pewno jednak w piątek w meczu przeciwko Zagłębiu Lubin znów od pierwszej minuty na murawę wybiegnie Gerard Badia. – To będzie chyba dla nas najtrudniejsze spotkanie z tych ostatnich trzech pojedynków. Zawodnicy Zagłębia zdają sobie z tego sprawę, że jeśli z nami nie wygrają, to zostaną zdegradowani z ekstraklasy. Żaden zespół nie chce spaść, a już na pewno nie Zagłębie, które jest dużo mocniejsze niż wskazuje na to miejsce w tabeli – tłumaczy Badia.
Zagadką wciąż pozostaje jak to jest możliwe, że zespól, który niedawno grał słabo i bez wyrazu tak nagle odpalił – Metody stosowane przez trenera Pereza powodują, ze na razie wszystko działa dobrze – wyjaśnia Badia.
24-latek ostatnio grający w SD Noja w tych ostatnich zwycięskich meczach wychodził od pierwszej minuty. W efekcie ma już na koncie trzy asysty i choć nie jest to może imponujący dorobek, stawia go to na drugim miejscu wśród zawodników w barwach Piasta, otwierających kolegom drogę do bramki. Hiszpan gra ofensywnie, potrafi precyzyjnie dograć i razem z Podgórskim zaczynają tworzyć parę dobrze pracujących dla dobra zespołu skrzydłowych. Badii z końcem sezonu wygasa jednak umowa wypożyczenia i na razie nie wiadomo czy zostanie przedłużona. – Jestem bardzo i mile zaskoczony, że ludzie w Gliwicach tak pozytywnie mnie odbierają. Natomiast nie rozmawiałem jeszcze o przedłużeniu kontraktu. Teraz najważniejsze jest zwycięstwo w tym najbliższym meczu, a potem będę się zastanawiać nad przyszłością klubową – tłumaczy Gerard Badia.
Czy będziemy go oglądać przy Okrzei w przyszłym sezonie, tego jeszcze nie wiemy, ale pewne jest, że w piątek Badia i jego koledzy bardzo chcą zainkasować komplet punktów – Nie będziemy kalkulować i grać na remis. Chcemy ten mecz wygrać, taki stawimy sobie cel – kończy rozmowę Badia
źródło: piast.gliwice.pl






















Badię trzeba zatrzymać w Piaście za wszelką cenę. Mało jest w Polsce dobrych lewonożnych (nie fałszywych lewonożnych) pomocników z tak ułożoną stopą. Jak Podgór dojdzie do swojej życiowej formy i będzie grał na prawej stronie, to boki pomocy mamy dobre.
I TO MI SIĘ PODOBA, DO BOJU PIAST.
Oj przydałby sie taki zawodnik na dłużej w Piaście! Moze po niedawnym przewietrzeniu w klubie nastapi bardziej rozsądne myslenia. HEJ PIAST!!!