Mówią bohaterowie – Wojciech Kędziora

Wojciech-KedzioraWojciech Kędziora należy do jednych z najlepszych polskich piłkarzy biegających po boiskach ekstraklasy i jest też jednym z największych pechowców. Już trzy razy poważne kontuzje eliminowały go na długie miesiące z gry. Po powrocie do Piasta zdobył tytuł króla strzelców I ligi, potem zdobywał bramki w ekstraklasie. Uraz nie pozwolił mu cieszyć się z gry w europejskich pucharach. W minioną niedzielę, po prawie półtorarocznej przerwie znów wpisał się na listę strzelców, a co ważne był najlepszym zawodnikiem na boisku.

– To bardzo ważny dzień dla mnie. Po tak długim czasie, po ciężkiej kontuzji  wreszcie strzeliłem bramkę, która na dodatek dała nam zwycięstwo w tak ważnym dla nas i prestiżowym meczu – Tak skomentował to bohater niedzielnych derbów.

Jedyną osobą, która nie wierzyła w Kędziorę był chyba trener Piasta. Marcin Brosz długo pomijał go przy ustalaniu składu, albo posyłał do gry  tylko na końcówki spotkań. Wreszcie przyparty brakiem wyników do muru posłał  go do boju od początku, efekt, asysta i gol  –  Dedykuję tą bramkę dla tych wszystkich osób, którzy nie przestali we mnie wierzyć i mnie wspierali – dziękował Kędziora.

Jasne jednak jest, że nawet będący w najlepszej dyspozycji Kędziora sam meczu nie wygra. Gliwiczanie pokonali chorzowian, bo? – Mieliśmy plan i taktykę na to spotkanie. Wyłączyliśmy wszystkie najważniejsze postacie w Ruchu od zagrań i dobrych podań. Wykorzystaliśmy bezbłędnie sytuacje, które sobie stworzyliśmy. To był klucz do wygranej – słusznie zauważa wychowanek Sośnicy Gliwice.

Zwycięstwo  nad jeszcze niedawnym wiceliderem cieszy. Zadowolonym też trzeba być z gry pary Hanzel-Kędziora. Oboje doskonale rozumieli się – Nie od dziś wiadomo, że graliśmy razem z Łukaszem w  Zagłębiu. Dobrze się rozumiemy na boisku i poza nim.  Myślę i mam nadzieję, że to dopiero początek naszej współpracy i dawania radości kibicom – stwierdza Kędziora.

Sporą niespodzianką było posadzenie na ławce Rubena. Hiszpan bowiem doskonale rozumiał się wcześniej z Kędziorą. Razem ta para zdobyła już  sporo goli. Napastnik Piasta nie widzi w tym jednak problemu – Jest nas ponad 20 i każdy chce grać. Myślę, że dziś wszyscy są zadowoleni.  Ruben też, bo miał swój udział  w wygranym meczu – słusznie zauważa „Kędi”.

Na trzy dni przed meczem Piast stracił prezesa. Rada Nadzorcza zawiesiła bowiem Jarosława Kołodziejczyka w czynnościach. Nie jest to nic nadzwyczajnego, ale  zastanawiano się jaki wpływ będzie to miało na grę zespołu –  To zawsze jest trudna sytuacja dla nas zawodników i dla klubu. Takie rzeczy jednak  się zdarzają  i to wcale nie rzadko. My skupiliśmy się na kwestiach sportowych, robiliśmy co do nas należy  i wygraliśmy mecz –  komentuje zamieszanie na górze napastnik Piasta.

Już za tydzień gliwiczanie  zagrają  z Legią. Wygrana nad Ruchem z pewnością przyciągnie na stadion przy Okrzei dodatkowych kibiców. Meczu tego nie może też się doczekać Wojciech Kędziora – Czekamy  z niecierpliwością  na ten mecz. Dziś jesteśmy mega szczęśliwi, że odnieśliśmy zwycięstwo i myślę, ze z Legią tez będzie dobrze – przekonuje bohater niedzielnych derbów.

Wojciech Kędziora ostatni raz do bramki rywali trafił 10 listopada 2012 roku, kiedy to w pojedynku  ze Śląskiem Wrocław wykorzystał rzut karny.

źródło:piast.gliiwce.pl

3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
baz

Dzięki Kendi. Wykorzystaj te pochwały i pokaż swój renesans w przyszłych meczach. Gratuluje dobrego meczu

El_Sector.

Również gratuluję dobrego meczu i zdobycia dwóch bramek.Bo druga bramka była prawidłowa:-(((Błąd sędziowski.Zdarza się.Nie zmieniło to wyniku meczu, ale sukces Wojtka byłby bardziej wyrazisty.

dalin

Dziękuję i gratuluję!!! Powodzenia w kolejnych meczach, miło patrzeć na tak grającego Piasta.